Aleksandra Kuczyńska, chełmianka, która na co dzień zajmowała się dotąd sztuką tatuażu, wydała swoją pierwszą książkę. Recenzje czytelników są więcej niż obiecujące…
Jej debiutancka powieść „Ciche miejsce” to dystopijne urban fantasy, osadzone w postapokaliptycznej Europie, zdominowanej przez ludzi zamienionych w potwory w wyniku nieznanej mutacji. Opowiada o losach trójki bohaterów, którzy uwikłali się w sprawy, o jakich nawet nie śnili. Motorem napędowym fabuły jest historia Madeleine Sinclair, zabójczyni na zlecenie, która w niewyjaśnionych okolicznościach straciła pamięć. Pamięta jedynie życie po wypadku. Pracuje dla narkotykowego giganta – Jean Luka Russeau i dostaje zlecenie odnalezienia niejakiego Nicoli Duboisa, który, jak się okazuje, doskonale zna jej przeszłość. Pomaga jej w tym haker, Ezra Cohen. Postanawiają połączyć siły i odnaleźć skradzione wspomnienia, nie spodziewają się jednak, jakie to będzie miało konsekwencje
– „Ciche miejsce” to moja debiutancka powieść. Jestem z siebie dumna, że się nie poddałam i spełniłam swoje małe marzenie, które ukryłam gdzieś głęboko w sobie. Już jako nastolatka chciałam pisać, ale ten ogień przygasł w pewnym momencie. Cieszę się, że udało mi się go wzniecić na nowo. Trzymanie w rękach swojej książki to niesamowite uczucie. Czuję też stres, bo wiem, że wystawiam się na krytykę, ale i ogromną ekscytację. Mam nadzieję, że osoby, które sięgną po „Ciche miejsce”, spędzą z nią dobry czas – mówi autorka w rozmowie z „Nowym Tygodniem”.
Jak zdradza Ola, „Ciche miejsce” to dopiero początek. Powieść będzie dylogią. Obecnie pracuje nad drugim, a zarazem finałowym tomem. Napisanie pierwszej części zajęło jej zaledwie trzy miesiące.
– Uwielbiam sam proces tworzenia. Pisanie to najlepszy moment, szczególnie wtedy, gdy zwroty akcji wpadają do głowy same. Największym wyzwaniem nie było jednak pisanie, lecz… wyjście do ludzi. Trudno było się przełamać, pokazać twarz, która stoi za tymi wszystkimi brutalnymi opisami. Marketing i promocja w mediach społecznościowych to zupełnie nowy etap, ale cieszę się, że udało mi się go podjąć – mówi autorka.
Na portalu Lubimyczytać.pl książka chełmianki zbiera bardzo dobre opinie. Czytelnicy podkreślają, że nie jest to typowa dystopia ani klasyczny postapokaliptyczny thriller, ale raczej opowieść o pamięci, przetrwaniu i człowieczeństwie, które w świecie po końcu świata staje się luksusem.
– Podobało mi się to, że autorka nie tłumaczy wszystkiego do końca, nie podaje gotowych odpowiedzi i unika sztucznego patosu – piszą użytkownicy portalu.
Ola Kuczyńska od wielu lat działa jako tatuatorka, choć – jak przyznaje – odkąd zaczęła pisać, tatuaży wykonuje zdecydowanie mniej.
– Zawód tatuatora niesie za sobą sporo konsekwencji zdrowotnych. Mój kręgosłup i nadgarstki mogą nie znieść więcej. Dlatego postanowiłam się przebranżowić i zajęłam się redakcją oraz korektą tekstów. Nadal więc obracam się wśród słów, książek i opowiadań. W wolnym czasie maluję obrazy i uczę się języków – opowiada.
Sama autorka najchętniej sięga po fantastykę i horror, choć ostatnio otwiera się także na romanse.
– Jeśli miałabym coś polecić, to na pewno „Łzy niewiernego” Izy Ryżek – książkę tak dobrą, że objęłam ją patronatem medialnym. Iza debiutowała kilka dni po mnie i zapowiada się jako świetna autorka. Nie mogłabym też nie wspomnieć o Jarosławie Grzędowiczu i jego „Panu Lodowego Ogrodu” czy o naszym, tutejszym Andrzeju Pilipiuku i cyklu o Jakubie Wędrowyczu. Na tych książkach się wychowałam. Z kolei jako autora ukształtował mnie Stephen King – uwielbiam jego „Rękę mistrza” i „Bastion”. Od Kinga mogłabym polecić właściwie wszystko – dodaje.
Książkę Oli można kupić m.in. w Empiku, na stronie wydawnictwa Golden Wings, „Taniej Książce” czy Allegro.





























