Do liceum więcej chętnych niż miejsc

Mimo piętrzących się przeciwności, kłód rzucanych pod nogi przez własny organ prowadzący i nagonce w niektórych mediach, liceum w Dubience przeprowadziło nabór do pierwszej klasy. Chętnych było więcej niż miejsc. Za to nie było chętnego do kierowania szkołą.

Po zawierusze, z jaką mierzyli się uczniowie i nauczyciele liceum w Dubience, w końcu nadszedł spokój. Pomimo prób likwidacji szkoły i przeszkadzaniu w zorganizowaniu naboru, szkoła nie narzeka na brak chętnych. Podania złożyło nawet więcej dzieci, niż zaplanowano miejsc. Pomogły akcje protestacyjne i występy w telewizji licealistów broniących swojej szkoły? Na pewno nie zaszkodziły.

– Uzyskaliśmy pozytywną opinię na utworzenie jednego oddziału przygotowania wojskowego – mówi Kazimiera Ciupa, p.o. dyrektora liceum. – Klasa liczy trzydziestu uczniów. Podania złożyło sześć osób więcej i im, niestety, musieliśmy odmówić.

Co istotne, opinia wydana jest bezterminowo i szkoła nie będzie musiała o nią występować co roku. A dyrekcja liczy, że w związku z dużym zainteresowaniem może za rok uda się utworzyć dwa oddziały. Klasy o profilu mundurowym cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

O ile zainteresowanie uczniów szkołą było w końcu zadowalające, o tyle brakowało chętnych, żeby placówką kierować. Do konkursu, na stanowisko dyrektora, który ogłosił powiat, nie zgłosił się żaden kandydat. W minionym tygodniu starosta powierzył po raz kolejny pełnienie obowiązków Kazimierze Ciupie. Znowu na rok, na warunkach, jakie miała do tej pory.

– Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia nowego roku. Przeprowadziliśmy konieczne remonty w szkole po tym jak nas zalało. Przygotowaliśmy dodatkowe miejsca w internacie – mówi K. Ciupa. (bf)