Dobra zmiana we włodawskim PiS?

Katarzyna Wojtal jest szykowana na następcę Wiesława Holaczuka – dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Zmiana na stanowisku szefa powiatowych struktur PiS nastąpić może jeszcze w tym roku, po listopadowych wyborach władz okręgowych. – Po prostu potrzeba nowej krwi i wreszcie sukcesu partii nie tylko w kraju, ale i w mieście, i w powiecie – mówi nam jeden z członków partii.
O zmianie na stanowisku pełnomocnika powiatowego PiS w powiecie włodawskim mówi się od co najmniej roku. Wśród zarzutów kierowanych pod adresem dotychczasowego szefa Wiesława Holaczuka znajdują się m.in. te dotyczące jego koalicji w powiecie w poprzedniej kadencji z SLD. – Dla wielu sympatyków i członków partii – mówi nasz informator – było to absolutnie niezrozumiałe, że PiS jest u władzy z „czerwonymi”. Współrządzenie z byłymi PZPR-owskimi dygnitarzami było czymś tak abstrakcyjnym, że kiedy o tym opowiadałem moim kolegom w Polsce, to nie wierzyli.
Inni mają pretensje do obecnego szefa o to, że od wygranych wyborów parlamentarnych przed rokiem, PiS we Włodawie nie otrzymał nic. Wszystkie najważniejsze rządowe agencje w mieście i powiecie obsadzone zostały ludźmi spoza nie tylko Włodawy, ale nawet i spoza partii. Kierownicze stanowiska w ARiMR, KRUS czy Urzędzie Skarbowym objęli nie lokalni działacze, lecz ludzie z zewnątrz. – To jest naprawdę wstyd, że z Włodawy nie można było „przepchnąć” kogoś na te stanowiska – mówi inny sympatyk partii. – I to jest wina Holaczuka, bo on odpowiada za partię w powiecie i za jej kadrowe porażki.

Jednak w oczach partyjnych kolegów szefa włodawskiego PiS najbardziej dyskredytuje niemal jawny konflikt z poseł Beatą Mazurek, która będąc reprezentantką ziemi chełmskiej, jest jednocześnie jedną z najbliższych współpracownic prezesa Jarosława Kaczyńskiego. – Kogoś, kto ma tak bliskie relacje z prezesem trzeba było w maksymalny sposób wykorzystywać dla celów Włodawy, a nie wchodzić z nim w konflikt – mówią nam w PiS-ie. I właśnie w tych niedobrych relacjach z panią poseł widzą klęskę W. Holaczuka w jego staraniach o stanowisko wicekuratora lubelskiego. Tymczasem sam zainteresowany takimi plotkami wcale się nie przejmuje. – Oczywiście, docierają do mnie jakieś pojedyncze głosy o kandydaturze pani Wojtal, ale nie sądzę, by były one prawdziwe – mówi Holaczuk. – Tworzymy taką wielką rodzinę i zanim podejmiemy jakieś decyzje, będziemy o nich rozmawiać. Dlatego przed wyborami na pewno spotkamy się z panią Wojtal i spróbujemy ustalić wspólną drogę. Jestem przekonany, że będzie ona ubiegała się o jakieś stanowisko w zarządzie, ale nie sądzę, by była to funkcja, którą ja obecnie pełnię. Szefuję już kilkanaście lat i w tym czasie partia osiągnęła wielki sukces. Zaczynaliśmy od 3 członków – dziś jest ich ok. 100. W wyborach do Parlamentu zdobyłem ponad 4,5 tys. głosów, co nie udało się żadnemu kandydatowi z Włodawy. Zdaję sobie sprawę, że w partii potrzeba rzutkich, prężnie działających i młodych osób, ale trzeba i tych z doświadczeniem. Dlatego wszelkie zmiany będą konsultowane i szczegółowo omawiane jeszcze przed wyborami – dodaje Holaczuk.
Katarzyna Wojtal to wieloletni członek PiS-u, ale dużo młodsza od W. Holaczuka, tzw. młoda krew. Od lat związana również ze środowiskiem „Gazety Polskiej”. Ma doskonałe relacje z parlamentarzystami całej Lubelszczyzny, nie tylko okręgu chełmskiego. Jest też znana jako bliska współpracownica eurodeputowanego prof. Mirosława Piotrowskiego i autorka wielu akcji społecznych, w tym m.in. ostatniej dotyczącej zakazu wwozu łupka powęglowego do Włodawy. Pracuje we włodawskim PUP. Wojtal nie chce komentować pogłosek na temat swojej kandydatury na szefa włodawskich struktur PiS. Nie potwierdza, ale też i nie zaprzecza, czy stanie w szranki z Holaczukiem. – Do wyborów jest jeszcze daleko, Na razie ważniejsze są te okręgowe. Co będzie później, zobaczymy – ucina rozmowę pani Katarzyna. (gd)