Duch Bieluch powróci. Również w mrocznych czasach

Cztery epoki, jedno miasto i duch, który czuwa nad nim od wieków. Po sukcesie pierwszej części „Chełmskiej Legendy” twórcy pracują z nową powieścią graficzną, w której centralną postacią będzie Duch Bieluch – symboliczny opiekun Chełma. Jednym z najmocniejszych fragmentów zapowiadanego tomu będzie rozdział poświęcony tragicznemu okresowi niemieckiej okupacji.

Sukces pierwszego tomu

30 maja br. podczas Chełmskich Targów Książki w Chełmskiej Bibliotece Publicznej swoją premierę miała książka „Chełmska Legenda – W cieniu Trzech Dębów”, wspólne dzieło Marka Mandzińskiego, Anny Mazurkiewicz i Martiny Wyżgoł. Pierwsza powieść graficzna inspirowana chełmskimi legendami zachwyciła czytelników nie tylko treścią, ale także niezwykle starannym, wręcz ekskluzywnym wykonaniem.

Zachęceni ciepłym przyjęciem autorzy zdecydowali się pójść za ciosem. Rozpoczęli prace nad drugą odsłoną cyklu. Jak przyznaje Marek Mandziński, obecnie pracuje nad trzema dużymi projektami, jednak to właśnie „Duch Bieluch” jest mu szczególnie bliski. W drugim tomie czytelnicy otrzymają cztery osobne opowieści, osadzone w różnych epokach historycznych, połączone obecnością Ducha Bielucha. Podobnie jak w pierwszej części, twórcy zapowiadają połączenie wciągającej narracji, malarskich ilustracji, ale i przestrzeni do refleksji. Wydawcą ponownie będzie chełmskie TITANS GROUP.

Najtrudniejszy rozdział – Chełm A.D. 1941

– Kiedy podczas IV Chełmskich Targów Książki ukazała się „Chełmska Legenda: W cieniu Trzech Dębów”, reakcje czytelników przerosły nasze oczekiwania. Wielu pytało, czy to początek większego projektu. Wtedy zrodził się pomysł kontynuacji, w której Duch Bieluch (duch białego niedźwiedzia) łączy różne epoki historii Chełma. Od razu wiedziałem, że jedna z tych historii musi dotyczyć czasu, o którym trudno mówić, jeszcze trudniej pisać, a najtrudniej rysować: lat okupacji i zagłady chełmskiego getta. Dla mnie jako mieszkańca Chełma, rozdział czwarty naszej powieści graficznej A.D. 1941 jest formą hołdu dla wszystkich zamordowanych podczas niemieckiej okupacji mieszkańców naszego miasta. Chciałem, by ta część opowieści niosła pamięć i prawdę, a jednocześnie dawała odrobinę światła – tak jak Duch Bieluch, który w naszej legendzie od wieków czuwa nad mieszkańcami miasta – mówi Marek Mandziński.

Za warstwę literacką czwartego rozdziału – podobnie jak w pierwszym tomie – odpowiada Anna Mazurkiewicz. Na podstawie jej opowiadania Marek Mandziński przygotował szczegółowy scenariusz komiksowy. Nad zgodnością historyczną czuwał Zbigniew Lubaszewski, historyk i regionalista.

Każdy budynek, ulica czy brama pojawiająca się w kadrach zostały oparte na archiwalnych fotografiach.

– Chcieliśmy, by ten rozdział nie tylko opowiadał historię, ale był również dokumentem pamięci miasta – podkreśla Mandziński.

Historia zapisana w ilustracjach

Gdy scenariusz był gotowy, rozpoczęły się prace nad szkicami. Za rysunki odpowiada Martina Wyżgoł, współautorka pierwszej części.

– Jej dokładność i sposób patrzenia na detale nadają naszej opowieści niepowtarzalny styl, który bardzo zależało mi utrzymać. Martina dostała od nas zestawy zdjęć przyporządkowane do konkretnych kadrów. Na ich podstawie odtwarzała wygląd Chełma z czasu okupacji.

Jak podkreśla Mandziński, czwarty rozdział był najtrudniejszym emocjonalnie fragmentem całego projektu.

– Żeby narysować smutek, trzeba wejść w środek tej emocji. Czytelnik przeżywa historię przez kilka minut, twórca – przez tygodnie jej tworzenia. Wchodzi w każdy kadr, musi poczuć bezsilność, ciszę, chłód i strach. To ogromne obciążenie emocjonalne, szczególnie dla rysownika. Po zakończeniu tego rozdziału uważam, że to właśnie Martinie należą się największe podziękowania i brawa za to, że potrafiła unieść te emocje i jednocześnie nie przekroczyć granicy, której nie chcieliśmy naruszyć – mówi

Emocje towarzyszące tworzeniu czwartego rozdziału znalazły odbicie również w warstwie kolorystycznej.

– Warstwa kolorystyczna była już w całości moją odpowiedzialnością. Od początku wiedziałem, że świat wojenny musi być zgaszony, pastelowy, pozbawiony barw. Życie w getcie było szare – nie tylko dosłownie. Jedynie wspomnienia Miriam, naszej bohaterki, miały być pełne kolorów. Dzięki temu kontrastowi czytelnik bez słów widzi, co zostało jej odebrane. Chciałem, żeby w tym rozdziale również barwa stała się narzędziem narracji – podkreśla M. Mandziński.

Co pokazać, a czego nie?

Jednym z największych dylematów twórców było pokazanie okrucieństwa wojny bez epatowania brutalnością.

– Cała nasza powieść graficzna, w tym rozdział czwarty, jest książką, po którą sięgną także młodsi czytelnicy. Chciałem, by rozumieli, co się działo, ale żeby nie przeżyli tego w najbardziej brutalnej formie. Dlatego zdecydowałem się usunąć kilka „ciężkich” scen z pierwotnego tekstu, takich jak przesłuchanie przez gestapo. Okrucieństwo wciąż jest obecne, ale poprzez atmosferę, kadry, spojrzenia bohaterów, ciszę – nie przez dosłowność – mówi Mandziński.

W gotowym rozdziale – jak dodaje – najmocniej wybrzmiewa kontrast między zimnym, szarym, pozbawionym nadziei światem getta a jasnym, czystym światłem Ducha Bielucha.

– Magia, która nie unieważnia tragedii, ale pozwala naszej bohaterce przetrwać. Historia ma też dla mnie wymiar osobisty. Jako twórca projektu, jego producent, autor scenariusza, kolorysta i redaktor, jestem z tym rozdziałem od pierwszej iskry pomysłu do ostatniego poprawionego dymka. I choć pracuję nad wszystkimi rozdziałami, to właśnie „Chełm A.D. 1941” zostawił we mnie najwięcej smutku, ale też wdzięczności, że mogliśmy tę opowieść opowiedzieć. Chciałem, by rozdział przyniósł pamięć o tych, którzy żyli na chełmskich ulicach, w domach, których dziś już nie ma. By pokazał, że nawet w najbardziej beznadziejnych czasach istniały gesty dobra – takie jak pomoc Krysi, która ryzykowała wszystko, by ocalić Miriam i jej ojca. I by do opowieści o wojnie wprowadzić coś, co jest bliskie chełmianom: ducha miasta. Bielucha, strażnika, którego legenda niesie się przez pokolenia – kończy. M Mandziński.

Premiera książki planowana jest na wrzesień 2026 r. (w)