Prokuratura Rejonowa w Chełmie umorzyła postępowanie w sprawie śmierci 9-letniej uczennicy szkoły „Arka” po zadławieniu się cukierkiem. Śledczy nie dopatrzyli się znamion czynu zabronionego.
Do tragedii doszło pod koniec lutego br. Chociaż w naszym województwie trwały wtedy ferie zimowe, w „Arce” odbywały się zajęcia opiekuńcze (dyrektor placówki mimo obowiązku nie zgłosiła kuratorium oświaty zamiaru ich prowadzenia, dlatego wobec niej toczy się teraz postępowanie dyscyplinarne).
W trakcie feralnych zajęć 9-letnia uczennica zadławiła się cukierkiem. Dziecko o specjalnych potrzebach miało za sobą operację przełyku. Dziewczynka mogła przyjmować wyłącznie pokarmy płynne lub zmiksowane. Cukierek był dla niej zabójczy. Niepełnosprawnej dziewczynki nie udało się uratować, zmarła po przyjeździe na SOR.
Prokuratura Rejonowa w Chełmie wszczęła śledztwo w kierunku narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia przez osoby, które miały obowiązek opieki nad nim, oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Postępowanie zostało jednak umorzone wobec braku znamion czynu zabronionego.
9-latka przebywała w 5-osobowej grupie dzieci pod opieką 3 pracowników „Arki”: 2 nauczycielek i 1 asystenta. Śledczy nie dopatrzyli się winy opiekunek. Gdy tylko kobiety zorientowały się, że dziewczynka wzięła do ust cukierek, próbowały jej go wyjąć z buzi. 9-latka próbowała go połknąć i zaczęła się krztusić.
– Jedna z opiekunek zaczęła ją reanimować, druga w tym czasie wezwała karetkę, a trzecia zabrała pozostałe dzieci do innej sali – mówiła nam zaraz po zdarzeniu dyrektor placówki Beata Witamborska.
Kontrolerzy z kuratorium również ocenili, że pracownice „Arki” zadziałały zgodnie z procedurami i miały niezbędne szkolenia w zakresie udzielania pierwszej pomocy. (p)




