Epidemia otyłości

Podczas epidemii rośnie otyłość zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci. Chełmscy dietetycy mają coraz więcej małych pacjentów z nadwagą, a jeszcze kilka lat temu przyjmowali ich niewielu. Zdarza się, że nastolatkowie są tak wyśmiewani przez rówieśników z powodu tuszy, że wpadają w stany depresyjne i mają myśli samobójcze.

Nigdy wcześniej nie przesiadywaliśmy tak wiele czasu w domu, co podczas epidemii. Niektórzy potrafią to wykorzystać i dbają o kondycję oraz zdrowe odżywianie. Ale wiele osób, w tym młodzieży, w tym czasie przytyło. Wskazują na to różne badania, ale problem widać gołym okiem i na pewno ujrzy światło dzienne ze zdwojoną siłą, gdy większość uczniów wróci w końcu do nauki stacjonarnej. Problem ten poruszyła na fejsbukowym profilu jedna z chełmianek, która nie radzi sobie z problemem tycia u swoich dzieci.

Starsze z nich, w trakcie epidemii przybrało na wadze 9 kg, a u młodszego – wcześniej szczuplutkiego – też „odstaje już brzuszek”. Zatroskana mama prosi, aby jej nie krytykować, ale poradzić, jak pomóc dzieciom. Anna Roczon, dietetyk kliniczny z Chełma, w swoim gabinecie „Twój dietetyk” pomaga przede wszystkim osobom z nadwagą i otyłością oraz zaburzeniami gospodarki hormonalnej tj. niedoczynnością tarczycy, w tym chorobą Hashimoto, insulinoopornością czy zespołem jajników policystycznych.

Układa także diety w różnych jednostkach chorobowych tj. cukrzyca czy choroby układu krążenia. A. Roczon mówi, że jeszcze siedem lat temu w swoim gabinecie przyjmowała prawie samych dorosłych pacjentów, a ci mali stanowili niewielki procent.

Teraz jest inaczej, bo mali pacjenci to już około połowa wszystkich, którzy się do niej zgłaszają po poradę i zmianę swojego życia na lepsze. Zdarzają się też skrajne przypadki, gdy pacjent jest już naprawdę zdesperowany. Niestety, coraz częściej dotyczy to także młodzieży. Tak było w przypadku nastolatka, który z powodu swojej tuszy był przez rówieśników wyśmiewany, przez co cierpiał na stany depresyjne i miał myśli samobójcze.

A. Roczon przyznaje, że młodych pacjentów w ostatnim czasie przybywa. Przyczyniła się do tego epidemia, zdalna nauka i konieczność spędzania wielu godzin przed komputerem, w czterech ścianach. Doszło częstsze podjadanie. Wszystkim swoim pacjentom, także tym najmłodszym, w pierwszej kolejności radzi najpierw wykonać niezbędne badania, aby dowiedzieć się, gdzie leży sedno problemu. Nie zawsze musi chodzić tylko o złe nawyki żywieniowe czy brak aktywności fizycznej.

– Badania są dla mnie zawsze podstawą do podjęcia prawidłowego działania – mówi A. Roczon. – Muszę wiedzieć, jaki jest stan zdrowia pacjenta i co mogło wpłynąć na to, że doszło do przyrostu wagi. Często zdarza się, że pacjent cierpi na zaburzenia hormonalne, insulinoodporność, niedoczynność tarczycy i wtedy potrzebna jest konsultacja z lekarzem endokrynologiem i wspólna pomoc zespołu terapeutycznego: dietetyka i endokrynologa.

Jeśli zaburzenia hormonalne nie wchodzą w rachubę, to skupiam się na wypracowaniu prawidłowych nawyków żywieniowych u dziecka, nastolatka. W praktyce wymaga to zmiany nawyków żywieniowych u całej rodziny. W ostatnim czasie zgłasza się do mnie więcej rodziców z prośbą o pomoc w walce z otyłością dzieci. Gdy oni są w pracy, a dzieci same w domu i mają lekcje online, zdarza się, że w trakcie przerwy idą do lodówki, wyjmują przekąski, które szybko nasycą ich głód.

Z czasem takie podjadanie staje się normą, a to prosta droga do nadwagi. Rodzice powinni się zastanowić, co zostawić dziecku na taką przekąskę. Najlepiej, aby zamiast słodyczy były to na przykład owoce, koktajle owocowe, orzechy, a zamiast słodzonych napojów gazowanych – woda, ewentualnie herbata owocowa. Ograniczenie cukrów to podstawa. Ale należy działać małymi krokami, nie drastycznymi, bo może to przynieść odwrotny.

Na przykład dziecko zacznie się ukrywać, żeby zjeść to, co chce. Niestety, ale konsekwencje otyłości mogą być bardzo dotkliwe, także dla zdrowia psychicznego. W grę wchodzi kwestia akceptacji w grupie rówieśników. Bardzo ważną sprawą jest też to, aby rodzice dawali dziecku dobry przykład, bo dziecko uczy się obserwując nas, dorosłych. Powinno im się zaszczepić zdrowe nawyki, aktywność fizyczną. Te dobre zmiany powinny dotyczyć całej rodziny, a wtedy dziecko naprawdę bardzo dobrze się do dostosuje. (mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here