Epidemia pijaństwa

Zagrożenie koronawirusem niesie nie tylko skutki zdrowotne, ale i społeczne, często destrukcyjne. Izolacja, brak zajęcia, siedzenie w czterech ścianach pchnęło wiele osób w objęcia alkoholowego nałogu. Na ulicach tego nie widzimy, ale w połowie ubiegłego roku, kilka miesięcy po wybuchu epidemii, w Ośrodku Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie, niegdyś zwanym „izbą wytrzeźwień”, zaczął się wzmożony ruch.

Większość nadmiernie pijących to mężczyźni. O pomoc do ośrodka zgłasza się więc coraz więcej zdesperowanych żon i matek. Ze względu na tę sytuację w sierpniu ub.r. przy ośrodku uruchomiono punkt konsultacyjny, w którym osoby uzależnione i ich bliscy znajdą informację o drodze postępowania, pomocy prawnej.

Tam też wszyscy pacjenci, którzy opuszczą izbę wytrzeźwień, ale też ich rodziny, mogą zdobyć informację o szkodliwości alkoholu. Krzysztof Gocał, dyrektor Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym przy ul. Reformackiej w Chełmie, a także przewodniczący chełmskiej Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, mówi, że z prośbą o pomoc w ciągu czterech pierwszych miesięcy funkcjonowania punktu konsultacyjnego zgłosiło się aż 386 osób. Wiele z nich zgłasza się z prośbą o pomoc dla swoich uzależnionych bliskich, w tym także tych, którzy już wcześniej nadużywali alkoholu, a epidemia ten problem spotęgowała. Ale nie tylko.

Przychodzą, dzwonią albo piszą maile wciąż najczęściej żony, partnerki życiowe czy matki tych, którzy nadużywają alkohol. Ich pytania często dotyczą wniosków o zastosowanie obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego. Wnioski te są kierowane do Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chełmie, która rozpoczyna potem odpowiednią procedurę. K. Gocał zwraca uwagę, że czasem żona, matka czy konkubina woli pozostać anonimowa, tzn. nie chce, aby jej uzależniony bliski dowiedział się, że to ona złożyła wniosek (obawiają się zemsty).

Jest taka możliwość i w takiej sytuacji rozpatrując wniosek, wysłuchując argumentów stron, komisja np. wyznacza różne terminy spotkań dla „uczestnika postępowania” i „wnioskodawcy”. To odpowiedzialne zadania, bo sprawy nie zawsze są oczywiste.

Zdarzyło się np., że żona wniosła o leczenie odwykowe męża, ale okazało się, iż dowody wcale nie świadczyły o jego problemie z nadużywaniem alkoholu, zakłócania przez niego spokoju w domu. Wręcz przeciwnie. Druga strona starała się zdobyć „argumenty” w sprawie rozwodowej.

– Każda sytuacja jest inna i wymaga indywidualnego podejścia – mówi K. Gocał. – Nasza komisja pochyla się nad wszystkimi sprawami, a w ubiegłym roku nie było żadnych nierozpatrzonych wniosków. Niestety, widzimy wyraźnie, że problem uzależnienia od alkoholu jest u nas coraz większy, co odzwierciedlają statystyki. Wiele osób zgłasza się po pomoc dla pijących bliskich, obawiając się rozbicia rodziny, związku.

Problem ten dotyczy wszystkich warstw społecznych: osób bardziej i mniej zamożnych, bez względu na wiek, wykształcenie. Są wśród nich zarówno osoby bardzo młode, jak i te w „jesieni życia”. Szkoda, że wiele tych osób nie szuka pomocy psychologicznej, czy też zwykłych rozmów z przyjaciółmi i próby rozwiązania trudności wcześniej, zanim wpadną w nałóg. Chcielibyśmy, aby większa liczba osób dowiedziała się o działaniach podejmowanych przez Miejską Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Mamy już gotowy projekt ulotki, poświęconej tej tematyce. Będą one dostępne w różnych instytucjach, z którymi współpracujemy, między innymi w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie czy Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Ważne jest, że nasze działania skupiają się w jednym miejscu przy naszym ośrodku, punkcie konsultacyjnym, przy ulicy Reformackiej. Tu świadczymy kompleksową pomoc.

Według statystyk Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chełmie, w ubiegłym roku sąd wydał 40 postanowień o zastosowanie przymusowego leczenia. W 2019 r. było ich 27, a w 2018 r. – 12. Większe zapotrzebowanie na leczenie odwykowe widać też w odnotowanej przez komisję liczbie dobrowolnego poddania się takiemu „odwykowi”. W 2020 r. było 25 tego typu przypadków, w 2019 r. 9, a w 2018 r. – 13. Wniosków o zastosowanie obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego też w ubiegłym roku wpłynęło do miejskiej komisji rekordowo dużo – 86. Dla porównania w 2018 r. było ich 50. (mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here