Huragan jak wytrawny bokser

HURAGAN MIĘDZYRZEC PODLASKI – BUG HANNA 8:1 (3:0)


1:0 – Chmielewski (22), 2:0 – Chmielewski (32 karny), 3:0 – Pakuła (34), 3:1 – Giś (48), 4:1 – Chmielewski (49), 5:1 – Chmielewski (59), 6:1 – Pakuła (70), 7:1 – Klimentsi (84), 8:1 – Śledź (89).

BUG: Perdun – Leśniak, Żakowski, Siemianczuk, Naumiuk, Fornal (85 J. Jaworski), Giś (75 Humeniuk), Janchuk (65 Pietrusik), A. Jaworski (75 Fabrika), Wiraszka, Dąbrowski.

Wynik meczu wskazuje na zdecydowaną dominację wyżej notowanego Huraganu. Tymczasem gospodarze nie mieli aż takiej przewagi, jak mogłoby się wydawać. Byli natomiast do bólu skuteczni pod bramką beniaminka z Hanny. Katem Bugu okazał się Mariusz Chmielewski, który miał udział aż przy sześciu golach Huraganu. Cztery zdobył sam, a przy dwóch idealnie podawał do partnerów z drużyny.

Huragan wyszedł na prowadzenie w 22 min., ale w 30 min. mogło być już 1:1. W polu karnym gospodarzy po starciu z rywalem przewrócił się Kacper Naumiuk i sędzia wskazał na jedenasty metr. Janchuk uderzył mocno, jednak trafił w poprzeczkę. – Przyznam szczerze, że zaskoczyła nas trochę ta decyzja, karny był podyktowany nieco na wyrost – relacjonuje Hubert Kowalik, trener Bugu.

Niewykorzystane okazje lubią się mścić i nie inaczej było w Międzyrzecu Podlaskim. Dosłownie dwie minuty później Huragan podwyższył wynik po rzucie karnym. – Ta jedenastka też była mocno wątpliwa. Odniosłem wrażenie, jakby sędzia zreflektował się, że wcześniej popełnił błąd i chciał się w pewnym stopniu zrewanżować, stąd też był ten karny dla gospodarzy – relacjonuje Kowalik. – Chwilę później straciliśmy trzeciego gola, który ustawił mecz. Huragan zagrał pragmatycznie.

Nie zepchnął nas do obrony, nie naciskał, nie miał wielkiej przewagi, ale był za to niezwykle skuteczny pod naszą bramką. Punktował nas jak wytrwany bokser. Z kolei moja drużyna popełniała bardzo proste błędy, zwłaszcza w defensywie. W zasadzie gospodarze wykorzystali wszystkie sytuacje, jakie stworzyli. Nasz bramkarz nie miał za dużo pracy, co pokazuje, że nasza obrona w tym meczu prawie nie istniała. Z całą pewnością jednak na tak wysoką porażkę z przebiegu gry nie zasłużyliśmy. Ale taki jest futbol. Liczy się to, co wpadnie do siatki – dodaje trener Kowalik.

W następnym meczu Bug Hanna zagra u siebie z Lewartem Lubartów. Spotkanie odbędzie się w piątek 11 listopada o godz. 13.00. (s)