Jak tu się weselić?

Para młoda z Chełma planowała huczne wesele w gronie trzystu gości. Epidemia zweryfikowała te plany, a na przyjęcie przyjdzie zaledwie pięćdziesiąt osób. Rozgoryczeni sytuacją są i młodzi, i goście, którzy coraz częściej odmawiają udziału w weselu. Właściciele domów weselnych liczą straty i myślą, co będzie po wprowadzeniu kolejnych zaostrzonych wytycznych.

Zamiast entuzjastycznych przygotowań i radosnego oczekiwania jest chaos, niepewność i mnóstwo obaw. Jest też żal, że nie tak miało być przed tym najważniejszym dniem życia. Takie uczucia towarzyszą parom młodym, które planowały w tym roku przyjęcia weselne. Podobne towarzyszą gościom, którzy często z obawy przed koronawirusem odmawiają udziału w zabawie. Niesmak czują obie strony.

Emocje potęgują napływające z kraju informacje o kolejnych ogniskach zakażeń na weselach. W maju br. właściciele restauracji i domów weselnych cieszyli się, że po trzech miesiącach przerwy mogą wznowić działalność. Akurat kończył się „martwy” sezon, bo to wiosną i latem jest najwięcej wesel.

Postanowiono, że przyjęcia te mogą liczyć maksymalnie do 150 gości. Ale żaden z właścicieli domu weselnego z Chełma i Krasnegostawu, z którym rozmawialiśmy, od tamtej pory i tak nie urządził imprezy na tak dużą liczbę osób. Bo pary młode ograniczają liczbę gości albo często po prostu przekładają przyjęcie weselne. Sęk w tym, że nie wiadomo tak naprawdę, na kiedy uroczystość przełożyć, bo nikt nie wie, kiedy będzie bezpieczniej.

Alicja Brzozowska, właścicielka Hotelu Duet w Chełmie, przyznaje, że sytuacja jest skomplikowana – i dla właścicieli domów weselnych, i dla par młodych, i dla gości. Młodzi podjęli decyzję o organizacji ślubu i wesela i zależy im, aby spełnić swoje marzenie. Tymczasem goście ze względu na sytuację wahają się, odmawiają udziału w weselu i do ostatniej chwili jest wiele niewiadomych.

– Ze względu na sytuację ciężko jest cokolwiek zaplanować – przyznaje A. Brzozowska. – Czekamy na rozwój sytuacji i kolejne wytyczne.

Wiesław Brylewski, właściciel Domu Weselnego „Za Borkiem” w Chełmie, mówi, że listy gości są mu przedstawiane.

– Staramy się, aby było możliwie najbezpieczniej – mówi W. Brylewski. – Podchodzimy do sytuacji odpowiedzialnie i o to samo apelujemy do gości. Sporo jest wesel odwołanych, niektórzy goście wychodzą z przyjęć wcześniej. Ten rok jest bardzo trudny i nikt takiej sytuacji się nie spodziewał. Zobaczymy, co będzie dalej.

Magdalena Tokarska, właścicielka Domu Weselnego „Storczyk” w Krasnymstawie, potwierdza, że sytuacja nie jest łatwa, ale stara się nie myśleć tylko o czarnych scenariuszach.

– Część par rzeczywiście odwołuje wesele, część je przekłada, inni zmniejszają liczbę gości – mówi M. Tokarska. – W naszym przypadku odbędzie się jedna trzecia wesel, które pierwotnie miały się odbyć. Mimo to jesteśmy dobrej myśli. Po prostu trzeba przetrwać ten trudny czas.

Andrzej Górnicki, właściciel Domu Weselnego „Wiktoria” w Krasnymstawie, także mówi, że część par młodych przekłada wesela. Zwraca jednak uwagę, że przecież nie wiadomo, jaki będzie rozwój sytuacji w przyszłości.

– Nikt tego nie wie – mówi A. Górnicki. – Trzeba po prostu przywyknąć do myśli, że ten wirus będzie nam towarzyszył, ale trzeba dalej pracować.

Właściciele domów weselnych zauważają, że dużo się mówi o ogniskach na weselach w kraju, ale przecież w międzyczasie organizowane są też koncerty i mnóstwo innych uroczystości, podczas których też można się zarazić koronawirusem. Wskazują, że na wielu innych imprezach ludzie też tańczą, witają i przytulają się.

Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie, w ubiegłym tygodniu też czekała na ogłoszenie wytycznych w sprawie zaostrzonego reżimu sanitarnego dotyczącego wesel.

– Ostrożności nigdy za wiele i działania zmierzające do poprawy sytuacji epidemicznej są uzasadnione, choć w przypadku tego typu przyjęć ryzyka nie da się w stu procentach wyeliminować – mówi dyrektor Kuryk. – W powiecie chełmskim jednak dotąd widać było, że organizatorzy wesel wzięli sobie do serca zasady bezpieczeństwa. Organizowane są mniejsze wesela i nie odnotowaliśmy dotąd niepokojących sygnałów w tym zakresie.

W związku z ostatnimi rekordami zakażeń w kraju, politycy zapowiedzieli wejście w życie kolejnych zaostrzeń wymogów przy organizacji wesel (w tym ograniczenia dotyczące liczby gości i udziału seniorów na przyjęciu, obowiązku zgłaszania list gości w sanepidzie, noszenia maseczek), ale nie tylko. Restrykcje mają być uzależnione od sytuacji epidemicznej w danym regionie i od tego, w której z trzech stref (czerwonej z największym ryzykiem zakażeń, żółtej czy zielonej) znajdą się poszczególne powiaty. Więcej o tym w kolejnych wydaniach „Nowego Tygodnia”. (mo)