Jedna iskra, płomień domysłów. Wiemy, co paliło się w Bieluchu

W pożarze częściowo spłonęła znajdująca się na placu, poza budynkiem produkcji, nieużywana wieża mikrochłodni. Przyczyną pożaru było przypadkowe zaprószenie ognia

Poniedziałkowy pożar w Spółdzielni Mleczarskiej Bieluch w Chełmie wywołał w internecie zaskakującą falę domysłów i insynuacji. Wiemy co się stało.

Kłęby dymu, które pojawiły się w poniedziałek (27 kwietnia) około godziny 13.00 na terenie zakładu Bielucha wyglądały bardzo poważnie. Zaskoczyły i wystraszyły pracowników. Na szczęście stacjonująca w pobliżu straż pożarna zjawiła się niemal natychmiast i po trwającej około godziny akcji zdławiła płomienie. Filmik z kłębami dymu wywołał poruszenie w interencie. Część ludzi oczywiście wyraziła swoje ubolewanie z powodu pożaru w chełmskiej firmie.
Ale pojawiły się też dziesiątki komentarzy, które doszukują się a nawet wprost insynuują, że doszło do celowego podpalenia, które było wymierzone w polskiego producenta i miało zniszczyć firmę: Czy kogokolwiek zastanawia fakt że tych podpaleń jest coraz więcej? Przypadek, że polskie.. celowe podpalenia w całym kraju… Coś za dużo tych pożarów ostatnio w Chełmie … Czyżby tak ktoś wyrażał wdzięczność? rosyjskie służby działają ! Ukraina działa? Znowu dywersja, Czyli… Obcy wchodzą na rynek, Żydzi przejmują Lubelszczyznę…” – to tylko część z nich.
Chociaż niektórzy na siłę doszukują się drugiego dna, to prawda jest prozaiczna.
– Podczas prac remontowych basenu wody doszło do zaproszenia ognia w jednej z wież mikrochłodni. Urządzenie znajduje się na placu, poza budynkiem produkcji i było nieużywane. W wyniku pożaru częściowemu zniszczeniu uległa konstrukcja oraz poszycie wieży. Proszę opinie publiczną o niedoszukiwanie się w tym zdarzeniu żadnych celowych działań ani tym bardziej aktów dywersji. To był wypadek, sytuacja została opanowana przez straż pożarną, nikt nie ucierpiał a pożar nie ma wpływu na produkcję – uspokaja Paweł Rysak, prezes SM Bieluch. (reb, fot. FB Chełm na Sygnale /Mieczysław )