Kandydat za blisko drogi

Ustawione wzdłuż ulicy Rejowieckiej banery reklamowe Piotra Malinowskiego, zdaniem Zdzisława Szweda, obecnego wiceprzewodniczącego rady, stwarzają niebezpieczeństwo dla pieszych i kierowców. – Zostaną przestawione w takie miejsce, by nie stanowiły zagrożenia – zapewnia dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, Krzysztof Tomasik.

Uwagę na ustawione bardzo blisko jezdni ciężkie konstrukcje, na których kandydat do rady miasta, Piotr Malinowski zaczepił swoje banery, zwrócili mieszkańcy ul. Rejowieckiej. – One utrudniają widoczność kierowcom, zwłaszcza konstrukcja, którą umieszczono bardzo blisko przejścia dla pieszych nieopodal Szkoły Podstawowej nr 3. Ale ta przy skrzyżowaniu Szpitalnej i Rejowieckiej również powinna być oddalona od jezdni. Kierowcy nie widzą pieszych, a tam przecież chodzą dzieci – alarmują okoliczni mieszkańcy.

Sprawą zainteresował się wiceprzewodniczący rady miasta, Zdzisław Szwed, kandydujący do sejmiku województwa lubelskiego. – Zwróciłem się do Zarządu Dróg Miejskich, by przedstawiono mi kopie dokumentów, na podstawie których te konstrukcje zostały umieszczone w pasie drogowym. One stanowią realne zagrożenie dla zdrowia przechodzących tam osób, w tym dzieci, które chodzą do „Trójki”. Przy silnym wietrze mogą w każdej chwili znaleźć się na drodze. Zarząd nie pokazał mi jednak żadnych kwitów na to, czy wydał zgodę na ustawienie ciężkich, a w dodatku nie do końca estetycznych konstrukcji. Pan Malinowski powinien jak najszybciej te reklamy zwinąć i zawiesić je w bardziej bezpiecznych miejscach – przekonuje Zdzisław Szwed.

Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, zapewnia, że konstrukcje zostały ustawione za zgodą ZDM. – Wystąpiła do nas prywatna firma, która zajmuje się kampanią Piotra Malinowskiego o zgodę na umieszczenie banerów reklamowych w pasie drogowym. Są na to dokumenty. Oczywiście ZDM naliczy opłatę za zajęcie pasa, zgodnie z obowiązującymi stawkami. Faktem jest, że w dwóch miejscach konstrukcje zostały ustawione zbyt blisko jezdni, dlatego też zwróciliśmy się do firmy, by postawiła je w takim miejscu, w którym nie ma zagrożenia dla pieszych, ani kierowców – twierdzi Tomasik.

Piotr Malinowski przekonuje z kolei, że konstrukcje są bardzo ciężkie i wiatr, nawet wiejący z dużą siłą, nie jest w stanie ich przewrócić. – Jednak dostosujemy się do zaleceń Zarządu Dróg Miejskich – zapewnia. (s)