Kolekcjonerzy

Dzięki grupie pasjonatów, po latach przerwy, do Chełma powróciły Targi Staroci. Choć ostatnimi czasy mało było o nich słychać, to ludzie z Chełmskiego Klubu Kolekcjonerów nie porzucili swoich pasji, bo jak sami przyznają – z tego się nie wyrasta. Teraz chcą zarażać „zbieractwem” innych.

Piętnaście lat upłynęło od ostatnich chełmskich Targów Staroci. Reaktywowane w tym roku, przyciągają masę ludzi. W każdą przedostatnią niedzielę miesiąca na dziedzińcu Zespołu Szkół i Hotelarskich można zobaczyć przedmioty z różnych epok i stron świata. Na targi zjeżdżają kolekcjonerzy z całego województwa. Odwiedzający mogą nie tylko kupować lub sprzedawać przedmioty, ale też bezpłatnie skonsultować się z ekspertami w sprawie wyceny swoich zbiorów i sprawdzenia ich autentyczności.

Giełda została przywrócona do życia przez Jana Skrajnowskiego i Roberta Kosyla, wieloletnich działaczy Chełmskiego Klubu Kolekcjonerów. – Chcieliśmy zrobić coś pozytywnego, a skoro takie giełdy odbywają się w Zamościu, w Puławach i Lublinie, to dlaczego nie w Chełmie? Porozmawialiśmy z władzami miasta, podzwoniliśmy po znajomych kolekcjonerach i się udało.

Bardzo chcemy też podziękować dyrektor ZSiH, pani Marcie Mazurek, która udostępnia nam teren szkoły. Dla nas miejsce jest idealne, bo poza dobrą lokalizacją, dziedziniec ma też swój niepowtarzalny urok. Mało kto wie, ale dzisiejsze „gastronomy” to placówka z długoletnią tradycją. Była tam kiedyś carska szkoła dla panien z dobrych domów – mówi R. Kosyl.

Chełmski Klub Kolekcjonerów powstał w 1997 r. J. Skrajnowski był jednym z założycieli. Zapytany oto od kiedy zajmuje się „zbieractwem”, odpowiada że od zawsze. Pasję zaszczepił w nim ojciec, który w komisie wymieniał srebro na monety i przynosił je do domu. R. Kosyl również od małego interesował się antykami. Wspomina, że gdy był jeszcze dzieckiem to nigdy nie mógł spokojnie wystać w kościele, bo zawsze rozglądał się na wszystkie strony podziwiając rzeźby i obrazy.

Do dziś mu coś z tamtych lat zostało, bo kolekcjonuje głównie sztukę sakralną. Obaj kolekcjonerzy z entuzjazmem rozmawiają o dawnych czasach. – W latach 70. na ul. Mickiewicza Kufel handlował złotem i srebrem. Obok Pewexu na ul. Lubelskiej mieszkał Gniazdowski. A Stasio Nowosad miał warsztat na ul. Lwowskiej. Ludzie mu przynosili stare szable i bagnety, a on im w zamian naprawiał samochody. Uzbierał największą kolekcję w Chełmie. To byli jedni z pierwszych chełmskich kolekcjonerów – wspominają z błyskiem w oku panowie.

Jak przystało na prawdziwych pasjonatów, kolekcjonerzy mają w zanadrzu całą masę anegdotek związanych ze swoją wieloletnią działalnością. R. Kosyl na przykład, już w szkole podstawowej uzbierał pokaźną kolekcję broni palnej. Niestety nie udało mu się jej zatrzymać. – Pewnego dnia, trzech milicjantów wpadło do mojego domu. Pomimo, że wszystkie pistolety były poprzewiercane i nie można było z nich strzelać, skonfiskowali je. Dobrze, że byłem jeszcze małoletni, bo mógłbym mieć spore problemy – opowiada R. Kosyl.

Dzisiaj w dobie Internetu, kolekcjonerzy mają łatwiej, bo są zagraniczne aukcje internetowe, na których można znaleźć wiele ciekawych przedmiotów. Według R. Kosyla, w ostatnich latach rynek kolekcjonerski przeżywa istny renesans. – Pojawia się coraz więcej wartościowych przedmiotów w atrakcyjnych cenach.

Jest bardzo dużo sztuki sakralnej z Francji. Natrafia się na wiele rzeczy pochodzących z Polski, które były wywiezione w czasach wojennych. Niejednokrotnie można znaleźć prawdziwe perełki. Reaktywowaliśmy Targi Staroci, bo chcemy zachęcić ludzi, w szczególności młodych, do rozpoczęcia przygody z kolekcjonerstwem. To naprawdę niezwykle wciągające i przynoszące wiele satysfakcji zajęcie. Dlatego serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych do odwiedzenia naszej giełdy – R. Kosyl.

Najbliższa giełda już 22 września na placu przy Zespole Szkół Hotelarskich i Gastronomicznych przy ulicy Reformackiej 13. sr