Ksiądz Tomasz stanął przed sądem

Były katecheta ze szkoły w Stołpiu w ubiegłym tygodniu stanął przed sądem. Kleryk, który ślubował miłość wyłącznie Bogu, jest oskarżony o ohydne czyny względem małoletnich chłopców.

„Brał udział w uroczystościach, wycieczkach a nawet pielgrzymce. To się nie mieści w głowie. Przecież skłonności pedofilskich nie nabiera się z dnia na dzień, tylko tkwią w człowieku” – mówili przed rokiem „Nowemu Tygodniowi” zszokowani rodzice byłych uczniów Tomasza F. (51 lat).

Inni zapamiętali wikariusza z parafii w Podgórzu jako „zniewieściałego” i opryskliwego. W czasie, gdy przebywał w tutejszej parafii i uczył w ZS w Stołpiu, doszło – przynajmniej oficjalnie – tylko do jednego incydentu z jego udziałem. Ksiądz miał uderzyć chłopca.

Prosto z parafii w Podgórzu Tomasz F. został przeniesiony do Opola Lubelskiego. Tam – jak wynika z ustaleń prokuratury – niemal od razu zaczął molestować małoletnich chłopców. Gdy jesienią ub.r. ruszyło śledztwo przeciwko duchownemu, policjanci wkroczyli na teren parafii, zatrzymali księdza i zabezpieczyli jego komputer. Na dysku znaleźli ponad setkę filmów pornograficznych z udziałem dzieci.

Szybko okazało się, że dziwnym trafem ksiądz Tomasz był regularnie przenoszony z jednej parafii do drugiej (był też szpitalnym kapelanem, opiekunem Koła Przyjaciół Radia Maryja oraz miejscowych harcerzy). Kuria jednak zapewniała, że „nigdy nie było żadnych niepokojących informacji na temat niewłaściwych zachowań duchownego”. Natomiast po odejściu z Podgórza, ze względu na „problemy osobiste” ksiądz Tomasz nie pracował już jako wikariusz, tylko mieszkał w domu parafialnym. Jakie problemy miał na myśli rzecznik lubelskiej kurii i czy w Podgórzu stało się coś, co przeważyło, że ksiądz znów został przeniesiony dalej i odsunięty od pracy z dziećmi? To pozostaje tajemnicą.

Opolska prokuratura oskarżyła Tomasza F. o wykorzystanie seksualne dwóch chłopców poniżej 15. roku życia. Jednego z nich duchowny miał przynajmniej kilkakrotnie w ciągu roku zmuszać do obcowania płciowego i innych czynności seksualnych, drugiego – tylko raz. W czwartek (10 września) ruszył proces przed tamtejszym sądem rejonowym. W pierwszej kolejności przesłuchiwani byli świadkowie. Ze względu na charakter sprawy oraz dobro pokrzywdzonych sąd zdecydował o wyłączeniu jawności rozpraw, proces księdza będzie się toczyć za zamkniętymi drzwiami. Duchownemu grozi do 12 lat więzienia. (pc)