Kto ma za uszami w sprawie wielkiej dziury?

Zamiast biurowca na terenie byłego dworca PKS wciąż jest tylko wielka, ogrodzona dziura

Na sesji Rady Miasta Chełm radni z klubu KO zarzucili ratuszowi utrudnianie dostępu do korespondencji z Agencją Rozwoju Przemysłu w sprawie przerwanej budowy biurowca na terenie dawnego dworca PKS. Opozycję oburzyło też przedstawione przez urzędników „kalendarium wydarzeń” dotyczące tej inwestycji, które miało być dowodem na to, że ratusz nic w tej sprawie nie ukrywał, tylko na bieżąco informował. Obie strony przekomarzały się o to, za której ekipy rządzącej w kraju inwestycję ucięto. Tylko, że Chełmian nie interesuje już takie bicie piany, lecz to, co dalej z dziurą w centrum miasta.

20 maja br. Marek Sikora, Sebastian Bielecki i Łukasz Krzywicki z Klubu Radnych Koalicja Obywatelska złożyli wizytę w ratuszu Radosławowi Wnukowi, wiceprezydentowi Chełma, domagając się udostępnienia pełnej dokumentacji i korespondencji magistratu z ARP/Operator ARP dotyczącej budowy biurowca na terenie po dawnym dworcu PKS w Chełmie. O swej wizycie poinformowali za pośrednictwem fejsbukowego profilu Klubu Radnych KO, gdzie czytamy: „…Prezydent Banaszek chętnie oskarża rząd i KO o „dziurę po PKS”, ale przemilcza kilka niewygodnych faktów: Decyzje w sprawie wstrzymania budowy biurowca klasy A na terenie po byłym dworcu PKS w Chełmie zapadały jeszcze za zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu Sp. z o.o. powołanego przez rząd PiS. Przemilcza też, że Operator ARP proponowało kontynuację inwestycji w wariancie alternatywnym, o czym oficjalnie dowiadujemy się z pisma Ministra Aktywów Państwowych z dnia 14 kwietnia 2026 r. zamiast 4.026 m2 powierzchni najmu – 3.552 m2, zamiast 95 miejsc parkingowych -51., zamiast ogólny koszt budowy 61.7 mln zł – 45 mln zł. Prezydent odrzucił tę propozycję, nawet nie konsultując z Radą Miasta. Jak to wytłumaczyć? Łatwiej sprzedawać narrację „o winnych” niż powiedzieć mieszkańcom całą prawdę, gdy dziura w ziemi staje się politycznym złotem”.

Do tematu radni KO wrócili na ostatniej sesji Rady Miasta Chełm (27 maja), ubolewając, że dokumentacji dotyczącej budowy biurowca „Fabryka” wciąż od urzędników nie otrzymali. Radny Krzywicki stwierdził, że dostęp do tych informacji jest im utrudniany i takie zachowanie jest niepoważne. Wiceprezydent Wnuk odpowiedział, że materiały, o które prosili radni KO są przygotowywane i będą do ich wglądu w Biurze Rady Miasta Chełm. Zaraz potem wiceprezydent zaprosił radnych do obejrzenia filmu dotyczącego prac nad niedoszłym biurowcem, który miał być dowodem na to, że chełmscy urzędnicy na bieżąco informowali o przebiegu rozmów z ARP i sytuacji na placu budowy. W kilkunastominutowym nagraniu pokazano m.in. fragmenty archiwalnych (od 2024 r.) wypowiedzi włodarzy Chełma z komisji i sesji rady miasta w tej sprawie oraz artykuły prasowe poświęcone temu tematowi. W „konkluzjach” przedstawionych w prezentacji czytamy: „Korespondencja między stronami w latach 2024-2025 ujawnia fundamentalną asymetrię w podejściu do rozwiązania kryzysu.

Miasto Chełm, mimo że jest jedynie udziałowcem mniejszościowym i pierwotnie nie było zobowiązane do ponoszenia jakichkolwiek kosztów poza aportem nieruchomości, wielokrotnie i konsekwentnie deklarowało gotowość zabezpieczenia dodatkowych 22 mln zł na dokończenie inwestycji w latach 2025-2026. Samorząd podkreślał przy tym, że kwota jest niewspółmiernie wyższa niż rzeczywisty wzrost kosztów i znacznie przekracza jego proporcjonalny udział w spółce. Warunkiem tego bezprecedensowego zaangażowania finansowego było jednak solidarne działanie partnera – Operator ARP miał zabezpieczyć środki proporcjonalne do swoich udziałów na pokrycie różnicy między pierwotnym budżetem z zaktualizowaną wyceną. Tymczasem większościowy wspólnik przez cały ten czas nie przedstawił ani jednej konkretnej deklaracji finansowej dotyczącej dokapitalizowania spółki. Co więcej, Operator ARP powołując się na wieloletnie trudności finansowe, spadające przychody i pogarszającą płynność finansową, domagał się od Miasta szczegółowych zobowiązań dotyczących harmonogramów płatności, limitów dofinansowania i gwarancji najmu powierzchni przez Urząd Miasta, nie ujawniając jednocześnie własnych możliwości finansowych.

Całkowity brak transparentności ze strony partnera, który pierwotnie miał gwarantować profesjonalizm i powodzenie inwestycji dzięki swojemu doświadczeniu, doprowadził do sytuacji patowej…”. Chełmscy urzędnicy poinformowali w swej prezentacji, że w sierpniu ub.r. Operator ARP ostatecznie przedstawił trzy warianty zakończenia programu Fabryka Chełm: sprzedaż udziałów Miastu, sprzedaż inwestorowi zewnętrznemu, likwidację spółki. W konkluzjach przygotowanych przez ratusz czytamy: „…Po dwóch miesiącach czekania na konkretną propozycję ze strony Miasta w październiku 2025 r. większościowy wspólnik zwołał Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników z porządkiem obrad przewidującym rozwiązanie i likwidację spółki. Miasto Chełm stanowczo się sprzeciwiło tej decyzji, wskazując na dramatyczne szkody wizerunkowe wynikające z niezrealizowania tak ważnej inwestycji publicznej oraz marnotrawstwo już poniesionych nakładów. W odpowiedzi Prezydent Miasta zwołał sesję nadzwyczajną Rady Miasta Chełm i zaproponował wykup wszystkich udziałów Operator ARP za cenę do uzgodnienia…”.

Prezentacja wywołała wymianę zdań pomiędzy urzędnikami a opozycją. Obie strony przekomarzały się, która ekipa rządząca ponosi odpowiedzialność za pozostawioną na terenie dawnego dworca PKS „dziurę”.

– Okrojony jest ten materiał, nie ma informacji na przykład o tym, że pierwsze głosy o tym, iż inwestycja będzie wymagała jakiejkolwiek optymalizacji pojawiły się w pierwszym kwartale 2024 r., gdy spółką ARP zarządzała ekipa, która dopiero później została zmieniona – oznajmił radny Krzywicki. – My jako radni byliśmy informowani o niektórych sprawach post factum, to znaczy – przyszedł pan wiceprezydent lub prezydent miasta, jeśli się przypadkiem zjawił na sesji, i powiedział: ARP w związku z tym, że się nie opłacała ta inwestycja w pierwotnym kształcie, złożyło ofertę, aby zejść ze standardu czy powierzchni obiekt. Ale wy już podjęliście decyzję, odmówiliście, bo dla was jest to projekt flagowy. Teraz rozumiem, skąd to opóźnienie w przekazaniu nam korespondencji z ARP. Chcieliście przygotować podłoże pod przekazanie nam tych dokumentów, swoją narrację zbudować.

Wypowiedź radnego Sikory była w podobnym tonie.

– To, że ta prezentacja jest przygotowaniem gruntu, by uprzedzić opinię publiczną, to tylko świadczy o tym, że macie Państwo coś za uszami i się przestraszyliście, że jest nie fair tak traktować mieszkańców i radnych – oznajmił radny Sikora. – Na początku 2024 roku, gdy się ten plan budowy zaczął sypać, o czym wiedzieliście, i to nie był wymysł nowego zarządu ARP i wy z tą świadomością i z taką narracją, że to rząd, że to polityczna sytuacja determinowała podejmowane decyzje w sprawie budowy biurowca w Chełmie. To już na jesieni 2023 roku takie sygnały się pojawiały. Państwo coś przebąkiwaliście na sesjach, co wam się podobało. Dlaczego nie przygotowaliście porządnego materiału z przedstawieniem propozycji ARP, abyśmy mogli nad tym podyskutować? Panowie prezydenci zdecydowaliście, a do nas trafiały szczątkowe informacje, post factum. Nie tak to powinno wyglądać. Należy poważnie potraktować radę miasta, przedstawić materiał i zapytać radnych. Niepoważna to sytuacja dla panów, kompromitująca w mojej ocenie.

Wiceprezydent Wnuk odparł, że nie jest to materiał wybiórczy, tylko dotyczy optymalizacji i zarzutu, że rada miasta nie była o tym informowana – a jak zapewnił – była na bieżąco. Głos zabrała też Dorota Rybaczuk, przewodnicząca Rady Miasta Chełm, która oznajmiła, że inicjatorem budowy biurowca był Jakub Banaszek, prezydent Chełma i to on podjął się trudu zmiany wyglądu w tej części miasta. Radna Rybaczuk stwierdziła też, że to za obecnego rządu nie ma finansowania inwestycji – w tej czy innej wersji.

– Ale pan prezydent nie był właścicielem terenu, który został przekazany aportem pod budowę biurowca i nie będzie musiał ze swojej kieszeni martwić się o ewentualny wykup z powrotem udziałów, w tym tych terenów, które zostały przekazane bez żadnego zabezpieczenia czy gwarancji, że jeżeli inwestycja zostanie wstrzymana to działki z powrotem wrócą – wytknął radny Krzywicki, a radny Sikora dodał, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, a liczą się efekty działań, a nie zamierzenia i obietnice.

Dyskusję w tym temacie zakończył wiceprezydent Wnuk.

– Prezydent Banaszek przypadkiem na sesji się nie pojawia, jak tu zostało stwierdzone, jeśli jest na sesji, to dlatego, że czuje taki obowiązek, a jeżeli nie – to znaczy, że wykonuje inne ważne obowiązki – oznajmił wiceprezydent Wnuk. – Po drugie, pan prezydent jest świadomy swojej roli i nie czuje się właścicielem miasta i jest świadomy odpowiedzialności, jaka na nim ciąży. To, że inwestycja została całkowicie ucięta przez Agencję Rozwoju Przemysłu, stało się po zmianie władzy. Przed tą zmianą były rozmowy dotyczące możliwości zwiększenia udziałów przez miasto Chełm, a po zmianie narracja została zmieniona w tym kierunku, żeby z chełmskiej inwestycji zrezygnować i skutkiem tego jest to, że dofinansowane zostały inne projekty w ramach programu Fabryka kosztem chełmskiej spółki Fabryka Chełm. Co do odzyskania działki, to ciężko mi tak lekko rzucać ciężkie słowa co do tego, czy będziemy musieli dopłacać, by odzyskać działkę, czy nie. Nie wiem, skąd pan radny ma taką wiedzę, że trzeba będzie dopłacać. Ja takiej wiedzy nie mam.(mo)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Herb miasto Chełm
Wiadomości lokalne

miasto Chełm

Wszystkie artykuły z: miasto Chełm
Najnowsze Wydanie
2026-11-02 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00zł Kup Gazetę