Ludzie rzucili się na darmową kasę

Podobnie jak w całej Polsce, tak i we Włodawie mieszkańcy rzucili się po 3 tys. zł dopłaty węglowej. Co sprytniejsi zaczęli się separować, próbować zmieniać wpisy w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, wracać z zagranicy, a nawet cudownie „rozmnażać”.

Kilkanaście dni temu prezydent RP podpisał ustawę o dodatku węglowym, zakładającą wypłatę 3 tys. zł każdemu gospodarstwu domowemu ogrzewanemu węglem kamiennym. Zgodnie z nią, aby otrzymać dodatek węglowy w wysokości 3 tys. zł, trzeba złożyć wniosek o jego wypłatę do gminy do 30 listopada 2022 roku. Gmina będzie miała z kolei maksymalnie 30 dni na jego wypłatę. Dodatek będzie zwolniony od podatku i od możliwości zajęcia. Warunkiem otrzymania dodatku węglowego będzie wpis lub zgłoszenie źródła ogrzewania do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków.

Co jednak ważne, dodatek węglowy dla domów ogrzewanych węglem może wynieść nie 3000 zł, które jest zapisane w ustawie, a wielokrotność tej kwoty. Wszystko zależy od tzw. „rozmnożenia gospodarstw domowych”. I dlatego też, znając wyobraźnię Polaków, zaczęło dochodzić do absurdów, gdy małżonkowie do tej pory zgodni, nagle zaczęli żyć w separacji, bo wówczas każdemu z nich należy się po 3 tys. zł. Albo inny włodawski przykład – gdy młode małżeństwo żyje w jednym domu z teściem. Niby powinno należeć się na ten „dom” tylko 3 tys. zł, ale nie.

Wystarczyło, że małżeństwo złożyło jeden wniosek, a teść drugi i już mają 6 tys. zł. A pole do popisu dla ludzkiego „cwaniactwa” jest ogromne. Są przypadki, że małżonkowie mieszkający pod jednym dachem niby tworzyć zaczęli osobne gospodarstwa. Nawet nie muszą być w separacji albo w trakcie rozwodu. Wystarczy jedno zgłoszenie na policję potwierdzające „konflikt” między nimi, by mieć podstawę do oświadczenia, że żyją osobno (choć pod jednym dachem). Zdarza się, że na 50 mkw. żyje całkiem zgodnie 5-osobowa rodzina, ale przez dodatek węglowy nagle każdy z nich zaczął tworzyć „swoje” gospodarstwo domowe pod jednym dachem i złożyli wnioski w sumie na 15 tys. zł. Można? Można!

Niektórzy zwracają uwagę na fakt, że każdy wniosek opatrzony jest groźbą odpowiedzialności karnej za poświadczenie nieprawdy. Dla prawników jest to jednak groźba mało realna, bo wystarczy, że oskarżony zezna w sądzie, że nie zrozumiał pojęcia „gospodarstwo domowe”, a intencji nie miał złych i dlatego złożył wniosek. Ryzyko jest naprawdę niewielkie i dzielenie rodzin i fikcyjne usamodzielnianie się dorosłych domowników, najemców czy właścicieli stało się powszechne.

Prawnicy zwracają uwagę, że dużym błędem było niewpisanie kryterium dochodowości oraz liczby osób w rodzinie, jak to ma miejsce przy dodatku osłonowym. Nie pomyślano także o metrażu domu, który ma przecież kolosalne znaczenie przy ogrzewaniu.

Co ciekawe, przy dodatku węglowym „zarobić” mogą i urzędnicy. Zgodnie bowiem z ustawą przy ustalaniu wysokości środków na realizację wypłat dodatku węglowego uwzględnia się koszty wypłacania odbiorcom dodatku węglowego, w wysokości 2% łącznej kwoty dotacji wypłaconych w gminie. Oznacza to, że np. we Włodawie, gdzie szacuje się wydatek rzędu jednego miliona zł, obsługa urzędnicza może zainkasować 20 tys. zł do podziału.

Inną sprawą jest fakt, że wbrew pozorom trzeba się spieszyć, bowiem zgodnie za art. 27. 3 W przypadku gdy wykorzystanie środków wyniesie więcej niż 95% środków (…) wysokość wypłacanych dodatków węglowych podlega proporcjonalnemu obniżeniu tak, aby łączna wysokość wypłacanych dodatków była równa maksymalnemu limitowi środków finansowych przeznaczanych na przyznanie dodatków. (bm)