Miasto obiecywało działania, mieszkańcy nadal czekają a opozycja żąda dokumentów

Zamiast biurowca na terenie byłego dworca PKS wciąż jest tylko wielka, ogrodzona dziura

Mijają kolejne miesiące, a mieszkańcy Chełma nadal nie wiedzą co będzie z dziurą w ziemi po dworcu PKS. Czy działka wróci do miasta? Czy urząd przejmie kontrolę nad spółką i dokończy planowany biurowiec? Chociaż zapowiedzi działań urzędników były konkretne to już odpowiedzi o efekty tych działań są trochę wymijające. Tymczasem opozycja chce zmienić narzuconą przez urząd narracje w sprawie wstrzymania inwestycji.

Temat „dziury w ziemi” regularnie wraca w rozmowach mieszkańców. I trudno się dziwić, bo niedokończoną budowę muszą oglądać codziennie w centrum miasta. Jedni obwiniają obecny rząd KO za wycofanie się Agencji Rozwoju Przemysłu z inwestycji, inni przypominają, że problemy Agencji Rozwoju Przemysłu pojawiły wcześniej, a sama inwestycja została wstrzymana zanim doszło do politycznej zmiany w kraju.

Jak było naprawdę?

Prezydent Jakub Banaszek przekonywał, że wstrzymanie budowy było polityczną decyzją wymierzoną w Chełm. Z kolei radni Koalicji Obywatelskiej chcą diametralnie zmienić narzuconą przez miasto narrację wokół nieudanej inwestycji. Piszą o przemilczaniu przez prezydenta Banaszka niewygodnych faktów o tym, że decyzje w sprawie wstrzymania budowy zapadały jeszcze za zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu Sp. z o.o. powołanego przez rząd PiS i że Operator ARP proponował kontynuację inwestycji w wariancie alternatywnym, co oficjalnie okazało się dopiero 14 kwietnia br. z pisma Ministra Aktywów Państwowych.

– Zamiast 4.026 m2 powierzchni najmu – 3.552 m2, zamiast 95 miejsc parkingowych – 51. Zamiast ogólny koszt budowy 61.7 mln zł – 45 mln zł. Prezydent odrzucił tę propozycję, nawet nie konsultując z Radą Miasta. Jak to wytłumaczyć? Łatwiej sprzedawać narrację „o winnych” niż powiedzieć mieszkańcom całą prawdę, gdy dziura w ziemi staje się politycznym złotem – napisali radni KO w mediach społecznościowych po czym odwiedzili Urząd, domagając się udostępnienia pełnej dokumentacji i korespondencji Urzędu Miasta z ARP/Operator ARP dotyczącej inwestycji. – Mieszkańcy zasługują na przedstawienie rzetelnych faktów w tej sprawie, a nie politycznego „tańca” Prezydenta Banaszka i jego „bezpartyjnych” Chełmian w RM – dodali.

Miasto zapowiadało odzyskanie kontroli

Najważniejsze dla mieszkańców jest to, co stanie się z atrakcyjną działką w samym centrum miasta. I czy „dziura” zostanie zagospodarowana. Urzędnicy zapowiadali, że rozważane są różne scenariusze. Jednym z nich było odkupienie udziałów ARP w spółce Fabryka Chełm, co pozwoliłoby miastu samodzielnie decydować o przyszłości inwestycji. Drugim – odzyskanie nieruchomości wniesionej wcześniej przez samorząd aportem do spółki.

Pod koniec lutego zapytaliśmy magistrat, na jakim etapie są rozmowy z Agencją Rozwoju Przemysłu. – Czekamy na wycenę i informację, które pozwolą podjąć najlepszą decyzję dla miasta – odpowiedział wówczas Urząd Miasta.

Brzmiało to tak, jakby sprawa była w toku i można było spodziewać się konkretnych decyzji w najbliższym czasie. Ale kiedy wróciliśmy do sprawy w maju odpowiedzi urzędu wcale konkretnie nie wyglądały. Chcieliśmy ustalić m.in., kiedy miasto zwróciło się do ARP o wycenę udziałów, czy taka wycena została już przekazana, kto prowadzi rozmowy z przedstawicielami Agencji, ile ich się odbyło i jakie konkretne działania podjęto, aby odzyskać nieruchomość. Co odpowiedział Urząd Miasta? Ano to, że wszelkie informacje dotyczące rozmów z ARP oraz spółką Operator ARP objęte są klauzulą poufności wynikającą z umowy wspólników zawartej w 2022 roku. Magistrat zapewnia, że rozmowy są prowadzone przez osoby posiadające odpowiednie pełnomocnictwa, a samorząd „na bieżąco podejmuje wszelkie działania mające na celu polubowne rozwiązanie sytuacji prawnej obu wspólników”.

Nie wiadomo, czy wycena udziałów już powstała, czy trwają negocjacje, czy pojawiły się jakiekolwiek propozycje rozwiązania sporu. Nie wiadomo nawet, czy odzyskanie działki jest dziś bardziej realne niż kilka miesięcy temu. A to przecież najbardziej interesuje mieszkańców. (reb)