Kupno mieszkania w Chełmie to dziś spory wydatek. Wynajem zresztą też. Kto szuka własnego M, ma w czym wybierać, ale na tanie okazje lepiej się nie nastawiać. Przed tygodniem na popularnym portalu z ofertami było 148 ogłoszeń sprzedaży mieszkań w Chełmie i 95 ofert wynajmu. Ale te ceny… Być może dlatego wielu właścicieli od miesięcy czeka na kupca.
Ireneusz Rolewicz z Biura Nieruchomości VETO mówi, że lato tradycyjnie nie jest najlepszym okresem na zawieranie transakcji.
– Zawsze w sezonie wakacyjnym aktywność na rynku wyraźnie spada. Dzieci mają wakacje, ludzie wyjeżdżają na urlopy, więc decyzje o zakupie mieszkania odkładają na później – zauważa.
Ceny są bardzo różne, ale jedno widać od razu: mieszkania za 250–300 tys. zł jeszcze się zdarzają, lecz coraz więcej ofert oscyluje wokół 400 tys. zł albo tę granicę przekracza. 60-metrowe mieszkanie w centrum wystawiono za 449 tys. zł, 62-metrowe za 399 tys. zł, a lokal o powierzchni 59 mkw. za 357 tys. zł. W przeliczeniu na metr najczęściej wychodzi od ok. 5 do 7,5 tys. zł.
Co ciekawe, nawet mieszkania wycenione – wydawałoby się – rozsądnie, nie znajdują szybko nabywców.
– Mamy dwupokojowe mieszkanie przy ul. Piłsudskiego, na czwartym piętrze. Cena to 260 tys. zł i uważam, że jest bardzo rozsądna. Jest też 60-metrowe mieszkanie na osiedlu XXX-lecia, na trzecim piętrze, po remoncie, z klimatyzacją, w dobrym standardzie, z osobną łazienką i WC, sprzedawane z wyposażeniem za 350 tys. zł. To około 6 tys. zł za metr, czyli dobra cena, oferta czeka – mówi I. Rolewicz. Czasy kiedy mieszkania sprzedawały się niemal od ręki, już minęły.
– Boomu już nie ma. Sprzedający liczą, że może uda się sprzedać drożej, a kupujący czekają, bo mają nadzieję, że ceny spadną. Efekt jest taki, że wiele ofert długo pozostaje na rynku – ocenia.
Są też oferty z zupełnie innej półki. Apartament w centrum o powierzchni 126 mkw. wyceniono na 900 tys. zł. Mieszkanie na osiedlu Borek, 88 mkw., z miejscami parkingowymi w garażu podziemnym, kosztuje już ponad milion złotych. To prawie 12 tys. zł za metr. Jeszcze kilka lat temu przy takich kwotach wielu chełmian pewnie popukałoby się w czoło. Dziś takie ogłoszenia wcale nie zaskakują.
Nowe i nowsze mieszkania również trzymają cenę. W ofertach pojawiają się lokale m.in. na Połanieckiej Park, Cichej Dolinie czy w innych nowych budynkach. Tam ceny najczęściej zaczynają się od około 7,5 tys. zł za metr i rosną wraz z lokalizacją oraz standardem wykończenia.
Na rynku najmu sytuacja wygląda nieco lepiej. – Wynajem cały czas się realizuje. Nie ma może ogromnego ruchu, ale mieszkania znajdują najemców. Za dwa pokoje z kuchnią trzeba dziś liczyć minimum 1500 zł odstępnego miesięcznie – mówi Rolewicz.
Najtańsze mieszkania można jeszcze znaleźć za ok. 1100–1300 zł miesięcznie, ale przy dwóch pokojach częściej trzeba przygotować 1500–1700 zł. Za mieszkanie po remoncie, umeblowane albo w nowszym budownictwie stawki dochodzą do 2000–2200 zł.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja na rynku lokali użytkowych.
– Tutaj praktycznie nie ma ruchu. Chętnych na zakup jest bardzo niewielu, z wynajmem również jest słabo – przyznaje właściciel biura VETO.
Podobnie jest z domami jednorodzinnymi.
– Domy sprzedają się sporadycznie. Wszystko zależy od ceny. Jeśli właściciel realnie wyceni nieruchomość, jest szansa na sprzedaż. Gdy oczekiwania są zbyt wysokie, oferta potrafi wisieć bardzo długo – dodaje.
Chełm nie jest już rynkiem mieszkań „za grosze”. Dla sprzedających to dobra wiadomość, bo ceny utrzymują się na wysokim poziomie. Dla kupujących oznacza to jednak konieczność głębszego sięgnięcia do portfela. Problem w tym, że wysokie ceny coraz częściej nie idą już w parze z szybkim znalezieniem kupca. Dziś, żeby sprzedać, trzeba wykazać się dużą cierpliwością.








