Miliardy za kopalnię, której nie ma

Niespodziewanie na tapetę wrócił temat kopalni w Kuliku pod Siedliszczem. Niestety, nie dlatego, że inwestycja ma szansę na realizację, ale za sprawą ponad czterech miliardów złotych odszkodowania, których domagają się od polskiego rządu Australijczycy. Sprawę opisują ogólnopolskie media.

Temat kopalni w Kuliku odżył przy okazji kłopotów Polski z odkrywkową kopalnią węgla brunatnego w Turowie. Po tym gdy Czechy wniosły do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę na rozbudowę kopalni i zażądały wstrzymania w niej wydobycia, Polsce mogą grozić wysokie kary.

Portal gazeta.pl przypomniał, że o potężne odszkodowanie walczy też australijska spółka Prairie Mining, która miała budować kopalnię Jan Karski w Kuliku pod Siedliszczem a także wydobywać węgiel z kopalni Dębieńsko na Śląsku. Według inwestorów z powodu niechęci, utrudniania sprawy i opieszałości polskich urzędów firma nie otrzymała na czas decyzji środowiskowej, przez co nie mogła wystąpić o koncesję wydobywczą na obszarze obejmującym Kulik. Jej koncesje rozpoznawcze wygasły, a zgodę na wydobycie węgla dostała sąsiadująca ze złożami kopalnia w Bogdance.

Australiczycy domagają się teraz przed międzynarodowym arbitrażem ponad 4 mld zł odszkodowania. – W lutym 2019 Prairie oficjalnie poinformowała polski rząd o problemie. Spółka wezwała do szybkich negocjacji i polubownego rozwiązania sporu, poinformowała też, że sprawa zostanie przekazana do międzynarodowego arbitrażu. Do polubownego rozwiązania sporu nie doszło, ponieważ polski rząd odmówił uczestniczenia w negocjacjach – napisała Prairie w oficjalnym komunikacie.

Budową kopalni w gminie Siedliszcze mamiono nas przez kilka lat. Prace postępowały, a politycy deklarowali poparcie dla inwestycji. Niezwykle ważnej dla nas, bo mającej dawać gospodarczego „kopa” regionowi, w którym nadal jest największe bezrobocie w kraju. Zerowy efekt wspierania przedsięwzięcia wszyscy już znamy. Za to m.in. „na kopalnię” o głosy zabiegał przed ostatnimi wyborami dzisiejszy wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Obiecywał, że nie w Kuliku, ale w gminie Rejowiec Fabryczny powstanie nowy zakład. Jego budowa miała się zacząć już w tym roku. Ale – jak podawaliśmy kilka tygodni temu – JSW, która miała koncesję na ten obszar, przez dwa lata nie wykonała nawet jednego odwiertu rozpoznawczego. Ostatecznie i z tej „inwestycji” nic nie wyszło. (bf)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here