Stracił 60 litrów domowego trunku, aparaturę do destylacji i jeszcze usłyszał zarzut nielegalnej produkcji alkoholu. Tak zakończyła się wizyta policjantów i funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej u 61-letniego mieszkańca gminy Siedliszcze. Mężczyzna zapewniał, że bimber pędził wyłącznie na własne potrzeby. Problem w tym, że polskie prawo takich „potrzeb” nie uznaje.
Czasy, gdy za pędzenie bimbru można było trafić za kraty jak za poważne przestępstwo przeciwko państwu, dawno minęły, ale sama domowa produkcja wyrobów spirytusowych jednak nadal pozostaje nielegalna. I choć aparaturę do destylacji można bez większego problemu kupić w sklepie czy internecie, używanie jej do produkcji spirytusu to już zupełnie inna historia i jak służby się o niej dowiedzą lub dostaną cynk muszą zadziałać.
W środę, 26 sierpnia, policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Ekonomiczną KMP w Chełmie wspólnie z funkcjonariuszami lubelskiej Służby Celno-Skarbowej odwiedzili jedną z posesji w gminie Siedliszcze. Mieli informację, że może być tam produkowany nielegalny alkohol. I był. Instalacja i butle z bimbrem znajdowały się w garażu. Gospodarz tłumaczył, że trunek wytwarza na własne potrzeby, ale to nie miało większego znaczenia.
– Funkcjonariusze zabezpieczyli 60-litrow nielegalnego alkoholu i aparaturę służąca do jego produkcji – mówi nadkom. Ewa Czyż, oficer prasowy KMP w Chełmie. – Mężczyzna jeszcze tego samego dnia usłyszał zarzut. Za naruszenie przepisów o wyrobie napojów spirytusowych grozi mu wysoka grzywna, a nawet kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, że o ile domowa produkcja napojów spirytusowych pozostaje u nas karalna (nie samo ich posiadanie w domu), to legalnie możemy na własne potrzeby produkować wino, czy cydr i warzyć piwo. (rd, fot. KMP w Chełmie)





