Nawet niebo zapłakało

W sobotę w Lublinie odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. Tomasza Wójtowicza, najlepszego sportowca w historii miasta i regionu, mistrza świata, złotego medalisty igrzysk olimpijskich w siatkówce. T. Wójtowicz miał 69 lat. Odszedł 24 października, po długiej, ciężkiej chorobie. Jego ciało spoczęło w Alei Zasłużonych, na najstarszej lubelskiej nekropolii – przy ul. Lipowej.

Pogrzeb wybitnego sportowca miał charakter państwowy. W Archikatedrze Lubelskiej, a także w kondukcie żałobnym oraz na cmentarzu przy ul. Lipowej, w strugach deszczu Tomasza Wójtowicza żegnały  tłumy. Obecni byli m.in. posłowie, włodarze województwa i Lublina, przedstawiciele środowiska sportowego na czele z wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Mieczysławem Nowickim i prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastianem Świderskim.

– Łącząc się w smutku, bólu i żałobie z najbliższą rodziną i przyjaciółmi, w imieniu premiera Mateusza Morawieckiego i własnym, pragnę pożegnać Tomasza Wójtowicza – osobę niezwykłą, nie tylko w świecie sportu – mówił podczas uroczystości żałobnej Lech Sprawka, wojewoda lubelski. – Drogi Tomku! Znając Twoją skromność, chyba nie do końca zdawałeś sobie sprawę, jak ważną postacią byłeś dla mieszkańców Lublina, województwa lubelskiego i całej Polski. Byłeś znakomitym ich ambasadorem.

Któż nie pamięta nocy z 30 na 31 lipca 1976 roku, godziny 2.30 czasu polskiego i tych dwóch godzin i 26 minut meczu ze Związkiem Radzieckim w finale Igrzysk Olimpijskich w Montrealu. Tego co się stało około godziny 5 nad ranem i relacji telewizyjnej redaktora Wojciecha Zielińskiego. Jak nie dziękować Tobie i Twoim kolegom z drużyny? – podkreślał wojewoda lubelski. L. Sprawka dziękował T. Wójtowiczowi również za aktywność pozasportową.

– Miarą tych wszystkich wdzięczności są liczne odznaczenia i uhonorowania. Jest jeszcze coś, za co jesteśmy ci szczególnie wdzięczni – za to, jaki byłeś w relacjach prywatnych: bezpośredni, otwarty, nie tworzący barier, bez gwiazdorstwa. Poznaliśmy się na studniówce w 1974 r. w „Budowlance”, później spotykaliśmy się okazjonalnie. Twoje odejście to smutek i żal. Ale jak to wyrazić? Uczynię to tak, jak żegnałem Romualda Lipkę w 2020 r., który dla mojego pokolenia, lubelskiej młodzieży lat ’70 był idolem muzycznym, a Ty byłeś dla nas idolem sportowym. Posłużę się parafrazą pożegnania Pana Popiołka, przez doktora Kazanowicza, z serialu filmowego „Dom”: Panie Boże, tak się nie robi, czy On był Ci tam potrzebny? Czy tam mało innych siatkarzy i komentatorów sportowych? Czy tam odbywają się igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata? Czy tam Hubert Wagner tworzy niebiańską drużynę i Cię powołał? Dlaczegoś nam Go zabrał? Co to za Lublin i Lubelszczyzna bez Niego? Co to za polski sport bez Niego? Drogi Tomku, żegna Cię Lublin, Lubelszczyzna i cała Polska, ale to tylko chwila rozłąki. A Ty, Tomku, żyj w pokoju! – zakończył Lech Sprawka.

W imieniu sportowego środowiska Tomasza Wójtowicza pożegnał wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Mieczysław Nowicki. – Polski Komitet Olimpijski żegna dziś wielkiego sportowca, mistrza olimpijskiego i mistrza świata, Tomka. Swoim dokonaniem sportowym rozsławiał nasz kraj na całym świecie. Zaraził siatkówką i sportem tysiące młodych ludzi. Jest ich idolem i ambasadorem. Prawie pół wieku temu, w dalekiej Kanadzie wspólnie się radowaliśmy z wielkiego sukcesu. Po latach, gdy oglądamy ten mecz, mamy w oczach łzy radości. Smutek nas ogarnia, że tylu kolegów odchodzi. Drogi mistrzu, chylimy czoła i sztandary. Do zobaczenia. Spoczywaj w olimpijskim pokoju! – podkreślał wiceprezes PKOl.

Tomasz Wójtowicz spoczął w Alei Zasłużonych na najstarszej lubelskiej nekropolii – przy ul. Lipowej. MAG