Odra atakuje

Spełnia się czarny scenariusz. Odra przekroczyła Bug. Do Polski napłynęła wraz z falą Ukraińców, których coraz więcej pracuje i uczy się w Polsce. Nie ominęła też naszego regionu. Do chełmskiego szpitala, z objawami tej choroby trafił 18-letni Ukrainiec – uczeń jednej z włodawskich szkół. Trzy tygodnie temu chłopak wrócił z rodzinnego kraju do internatu.

Na Ukrainie trwa epidemia odry. Choroba szerzy się w zastraszającym tempie. Wiosną br. pisaliśmy w „Nowym Tygodniu”, że od początku roku zachorowało na nią ponad 8 tys. osób, a obecnie liczba ta wynosi już ponad 35 tysięcy osób. Epidemia na Ukrainie szaleje, ale najgorsze jest to, że odra przekroczyła granicę i rozprzestrzenia się w naszym regionie. W ubiegłym tygodniu na Oddział Obserwacyjno-Zakaźny chełmskiego szpitala trafił 18-letni Ukrainiec. Chłopak od września 2016 r. jest uczniem Zasadniczej Szkoły Zawodowej i II Liceum Ogólnokształcącego we Włodawie.

Nie był szczepiony przeciwko odrze. Mieszka razem z innymi ukraińskimi uczniami w internacie. 21 października wrócił z rodzinnych stron – z Ukrainy. Poczuł się źle 29 października. Tego samego dnia ze stanem podgorączkowym zgłosił się do lekarza. Nie chodził do szkoły.

31 października pojawił się u niego katar, kaszel i gorączka ok. 37,8 st. C. Po raz kolejny poszedł do lekarza. Przepisano mu antybiotyki. Ale poprawy nie było. W kolejnych dniach gorączka rosła. 2 listopada wynosiła już 39,5 st. C. Do tego pojawiła się wysypka na całym ciele. Chory Ukrainiec po raz kolejny zgłosił się do lekarza i otrzymał kolejne lekarstwa (Zinnacef, Neosine). Został umieszczony w izolatce w internacie. W związku z utrzymującymi się objawami ok. 17.00 zgłosił się ponownie do Poradni Lekarza Rodzinnego przy SP ZOZ we Włodawie. Następnie został skierowany na SOR SP ZOZ we Włodawie i odwieziony karetką do chełmskiego szpitala. W tym czasie we Włodawie prowadzono dochodzenie epidemiologiczne.

Bożena Niewiarowska-Łobacz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Włodawie, informuje, że w internacie mieszka 106 osób uczęszczających do ZSZ i II LO we Włodawie. Wśród zamieszkałych 53 osoby to uczniowie pochodzący z Ukrainy oraz 53 osoby pochodzenia polskiego spoza Włodawy. Chory 18-latek mieszkał w pokoju z dwoma innymi uczniami pochodzenia ukraińskiego. Jeden z nich był szczepiony przeciwko odrze, wrócił z Ukrainy 4 listopada, drugi współlokator był również zaszczepiony.

– Sprawdzono stan uodpornienia osób zamieszkałych w internacie – mówi dyrektor Bożena Niewiarowska-Łobacz. – Szkoła posiada dokumentację medyczną młodzieży ukraińskiej – orzeczenia i karty przeprowadzonych szczepień. Ustalono, że oprócz osoby chorej, dwie osoby nie były szczepione przeciwko odrze.

Po przeprowadzeniu badań kwalifikacyjnych przez lekarza, zaszczepiono te dwie osoby. Sprawdzono również stan uodpornienia młodzieży polskiej zamieszkałej w internacie. U pięćdziesięciu trzech osób potwierdzono uodpornienie przeciw odrze oraz osiemnastu osób w klasie, do której uczęszcza chory.

Podjęto działania informacyjne: umieszczono na stronie internetowej informację i ulotkę dotyczącą odry, wysłano pismo do podmiotów leczniczych przypominające o zgłaszaniu podejrzeń i zachorowań chorób zakaźnych, i zachowaniu czujności epidemiologicznej, podano do ponownej wiadomości instrukcję pobierania próbek do badań wirusologicznych, poinformowano media o zaistniałej sytuacji, pracownik OZiPZ przeprowadził pogadankę dot. odry dla młodzieży z klasy chorego.

Strach pacjentów

Na wieść o kolejnych przypadkach zachorowań na odrę w naszym regionie, do chełmskich przychodni zgłaszają się zaniepokojeni pacjenci. Są zdezorientowani. Nie wszyscy wiedzą, czy w przeszłości byli zaszczepieni na odrę. Pytają o ryzyko zachorowania, możliwość zaszczepienia. Co najważniejsze – przychodzą też, ci którzy sami z własnej woli zdecydowali się w ostatnim czasie nie szczepić swoich dzieci. Lekarze i pracownicy sanepidu mówią wprost, że takie zachowanie jest skrajnie nieodpowiedzialne. Mają nadzieję, że osoby takie zrozumieją w tej sytuacji, jak bliska jest droga do epidemii.

Mariusz Żabiński, dyrektor MSP ZOZ w Chełmie przypomina, że w Polsce od 1975 r. kalendarz obowiązkowych szczepień przewiduje tzw. skojarzoną szczepionkę przeciw odrze, różyczce i śwince. Jest podawana dzieciom pomiędzy 13 a 15 miesiącem życia. W 10 roku życia podawana jest dawka przypominająca. Są to bezpłatne szczepienia w ramach NFZ. Inaczej wygląda sytuacja osób dorosłych, które nie wiedzą, czy w przeszłości zostały zaszczepione. Mogą one po konsultacji z lekarzem rodzinnym się zaszczepić, ale nie będzie to refundowane.

Takie rozwiązanie, że pacjent dostaje receptę na szczepionkę – przewiduje rozporządzenie ministerstwo zdrowia z 2012 r. Sęk w tym, że ani apteki ani hurtownie szczepionką taką nie dysponują. Po prostu do tej pory nie było na nią popytu, ale ma się to zmienić. W związku z tym, że w naszym regionie doszło do przypadków zachorowania na odrę i należy się spodziewać, że wiele osób dorosłych, starszych zechce się zaszczepić, MSP ZOZ w Chełmie chce im umożliwić taką usługę. Póki co będzie to płatne.

Refundacja szczepień w takich sytuacjach byłaby możliwa tylko, gdyby sanepid uznał, że sytuacja stała się naprawdę groźna. Na razie dorosłe osoby, które zechcą się zaszczepić przeciw odrze będą musiały za to zapłacić.

– Analizujemy rynek i w najbliższym czasie w naszych przychodniach będziemy świadczyć usługę szczepień na odrę – mówi dyrektor Żabiński. – Myślę, że dwie dawki takiej szczepionki to byłby koszt około dwustu złotych. Te szczepionki nie były dostępne w aptekach czy hurtowniach, bo nie było na nie popytu. Można się spodziewać, że w tej sytuacji cena tej szczepionki może pójść w górę.

Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stację Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie, mówi wprost, że w obecnej sytuacji ryzyko epidemiologiczne jest ogromne. Chodzi o bliskość Ukrainy i fakt, że tak wielu niezaszczepionych Ukraińców przebywa w Chełmie i okolicy. W tej sytuacji trend nieszczepienia dzieci, który w ostatnim zatacza coraz większe kręgi – dyrektor Kuryk nazywa skrajną nieodpowiedzialnością.

– Najczęściej rodzice, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, boją się niepożądanych odczynów poszczepiennych – mówi dyrektor Kuryk. – Mogą się zdarzyć łagodne skutki typu zaczerwienienie, gorączka, ale ja w całej swej pracy zawodowej nie spotkałam się z żadnymi poważniejszymi przypadkami, wymagającymi na przykład hospitalizacji. Z kolei skutki zachorowania na odrę mogą być tragiczne w skutkach. Powikłania mogą prowadzić nawet do śmierci. Czy rodzice naprawdę chcą tak ryzykować?

Młody Ukrainiec, u którego wystąpiły objawy odry, został już wypisany z chełmskiego szpitala. – Jesteśmy z nim cały czas w kontakcie telefonicznym – mówi Eugeniusz Omelczuk, dyrektor ZSZ i II LO we Włodawie. – Uczeń czuje się dobrze, ale nadal przebywa w odosobnieniu. Jeszcze nie wiemy, na co był chory. Pobrane od niego próbki zostały wysłane do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, ale wyników jeszcze nie znamy, nie możemy więc stwierdzić z całą pewnością, że chorował właśnie na odrę. Na bieżąco moniturujemy też sytuację w szkole i w internacie, by natychmiast wykryć ewentualne kolejne przypadki zachorowań – dodaje Omelczuk.

Odra jest chorobą dającą liczne i groźne powikłania, a jeden na 1000 chorych umiera. Najbardziej narażone są małe dzieci i osoby starsze. Zapobiec chorobie może jedynie szczepionka. (mo)