W czasach, gdy po większości gminnych spółdzielni „Samopomoc Chłopska” zostały już tylko wspomnienia, ta w Białopolu przetrwała, ma się całkiem dobrze, do tego wciąż prowadzi produkcję i pozostaje jednym z ważniejszych lokalnych pracodawców. Po wypiekany przez nią chleb na zakwasie ludzie przyjeżdżają z sąsiednich gmin.
Gminne Spółdzielnie „Samopomoc Chłopska” kiedyś działały niemal w każdej gminie. Były integralną częścią życia lokalnych społeczności: prowadziły sklepy, piekarnie, lokale gastronomiczne, punkty usługowe, czy skupy płodów rolnych. Po 1989 roku większość z nich zbankrutowała, została sprywatyzowana lub po prostu zakończyła działalność. Dziś niewiele z nich już istnieje, w Chełmie i powiecie chełmskim bodajże zostały dwie, ale ta w Białopolu jest wyjątkowa, bo wciąż prowadzi produkcję.
Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” w Białopolu działa nieprzerwanie od 1 stycznia 1947 roku, więc w tym roku świętuje 78. „urodziny”. Jej pracownicy żartują czasem, że są „dinozaurem”, reliktem dawnych czasów, ale wystarczy zajrzeć na stronę spółdzielni w mediach społecznościowych, by zobaczyć, że świetnie nadążają za „duchem czasu”.
W czasach PRL GS w Białopolu prężnie się rozwijał. Do 1990 roku prowadził szeroką działalność: handel, usługi, produkcję piekarniczą, gastronomię, a także skup zboża, żywca i złomu. W najlepszym okresie zatrudniał około 130 pracowników, dzięki czemu był jednym z największych zakładów pracy w okolicy. Dziś spółdzielnia zatrudnia 23 osoby, z czego około połowa to pracownicy sklepu „Lewiatan”, działającego w samym centrum Białopola, ale nadal pozostaje jednym z ważniejszym pracodawców na terenie gminy.
– Radzimy sobie całkiem dobrze – mówi Mariola Farfos, prezes spółdzielni. – Każdy rok udaje się zamknąć zyskiem, choć oczywiście życzylibyśmy sobie, aby był większy. Rynek jest trudny. Mocno odczuwamy konkurencję marketów. Uważam, że powinny istnieć odgórne przepisy regulujące liczbę sklepów w zależności od liczby mieszkańców. Duże sieci, niestety, pogrążają lokalny handel. Nasza działalność to w 100-procentach polski kapitał, pracownicy spółdzielni to ludzie stąd, a pieniądze wydawane w lokalnym sklepie „zostają na miejscu”, wspierając okolicę. Poza tym możemy pochwalić się przemiłą obsługą, konkurencyjnymi cenami i jakością.
Od 2013 roku sklep w Białopolu działa pod szyldem „Lewiatana”, jak dodaje pani prezes, dzięki temu łatwiej negocjować lepsze ceny i skuteczniej konkurować na trudnym rynku. Wyzwaniem w codziennej pracy są natomiast rosnące koszty utrzymania działalności, zwłaszcza energii elektrycznej, która pochłania kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Aby je ograniczyć, spółdzielnia zainwestowała niedawno we własną instalację fotowoltaiczną i wymianę klimatyzacji na bardziej energooszczędną. Kolejną kwestią jest również obowiązek posiadania butelkomatu.
– W sklepie nie mamy na niego miejsca, a urządzenie zewnętrzne kosztuje około 90 tysięcy złotych. – dodaje pani prezes.
GS w Białpolu prowadzi również własną piekarnię, od lat uznawaną za jeden z najmocniejszych filarów jego działalności. Klienci cenią sobie przede wszystkim chleb na zakwasie, bułki, nadziewane rogaliki, drożdżówki. Podkreślają, że smak i jakość tych wypieków trudno porównać z pieczywem sprzedawanym w dużych miastach, choć tam często kosztuje ono dwa, a nawet trzy razy więcej. Dodają też, że wypiekane na szybko na miejscu lub odmrażane pieczywo dostępne w niektórych sklepach nie może się równać z tym z Białopola, i to nie tylko pod względem smaku, ale również wartości dla zdrowia.
– Żałujemy, że nie mamy możliwości zaoferowania naszego pieczywa na szerszą skalę – mówi M. Farfos. – Chętnie otworzylibyśmy punkt na przykład w Chełmie, ale koszty czynszu są bardzo wysokie.
Historia GS w Białopolu pokazuje, że nawet na rynku zdominowanym przez wielkie sieci handlowe jest miejsce dla lokalnych przedsięwzięć, które łączą tradycję z nowoczesnością i potrafią sprostać oczekiwaniom klientów. Ich dalsza pomyślność zależy jednak głównie od samych mieszkańców i tego, czy dokonując zakupów będą pamiętać, że robiąc je w lokalnym sklepie i wybierając miejscowe produkty wspierają całą lokalną społeczność, swoich sąsiadów i gminę. Tego życzymy Gminnej Spółdzielni „SCh” w Białopolu i trzymamy kciuki za kolejne, owocne lata działalności. (w)





































