Najpierw telefon od „policjanta”. Potem od „prokuratora”. Następnie zamówienie taksówki i podwiezienie pod bank. W taki o to sposób 79-letnia mieszkanka Chełma straciła 40 tysięcy złotych. Rozmawiajmy i uczulajmy swoich seniorów, bo medialne i policyjne apele i przestrogi przez oszustami najwyraźniej nie skutkują.
W środę (19 sierpnia) po południu dyżurny chełmskiej komendy policji otrzymał zgłoszenie o oszustwie na szkodę 79-letniej chełmianki. Z jej relacji wynikało, że kilka godzin wcześniej zadzwoniła do niej kobieta podająca się za policjantkę z informacją, że jej oszczędności są zagrożone. – Gdy seniorka nie dawała temu wiary, ta przełączyła ją do rzekomego prokuratora, który potwierdził ten fakt – opowiada nadkom. Ewa Czyż z KMP w Chełmie. – Mężczyzna wypytał kobietę o to, w jakim banku ma oszczędności i na jaką kwotę. Następnie nakłonił ją do osobistej wizyty w placówce bankowej i przelania tych pieniędzy na bezpieczne „policyjne” konto. Aby skrócić czas na załatwienie tej transakcji umówił dla niej kurs taksówką. W drodze pozostawał z nią w telefonicznym kontakcie. Gdy kobieta zrealizowała przelew, powiedział jej, że następnego dnia policjantka skontaktuje się z w tej sprawie. Uspokajał, aby nie martwiła się o swoje pieniądze. Dopiero po powrocie do domu zorientowała się, że to oszustwo. Straciła 40 tysięcy złotych – tłumaczy nadkomisarz i po raz kolejny przypomina o zachowaniu ostrożności i zdrowego rozsądku w przypadku odebrania tego typu telefonów.




