Oszust z Tindera

To nie jest kolejna historia ze sławnego filmu, ale scenariusz napisany przez życie. Bizneswomen z powiatu włodawskiego padła ofiarą mężczyzny, którego poznała na Tinderze. Para szybko zamieszkała razem, były oświadczyny i obietnica szybkiego ślubu, ale gdy tylko kobieta przepisała na niego trzy nieruchomości, amant ulotnił się z jej życia do innej, którą również poznał w sieci.

Prokuratura Rejonowa we Włodawie prowadzi postępowanie przeciwko mężczyźnie podejrzanemu o oszustwo. Jego ofiarą padła majętna mieszkanka powiatu włodawskiego, która ma rozliczne interesy. Sposób działania mężczyzny jest identyczny z tym znanym z głośnego filmu. Szefowa prokuratury Monika Okońska poleciła nawet prowadzącemu sprawę asesorowi obejrzenie dokumentu – tak dużo jest analogii między jego scenariuszem a tym życiowym. Zaczęło się oczywiście od internetu. Na popularnym serwisie randkowym mężczyzna najpierw wytypował odpowiednią ofiarę. Po wymianie wiadomości wirtualni randkowicze spotkali się w realu.

Przypadli sobie do gustu tak bardzo, że wkrótce razem zamieszkali. – Przez jakiś czas prowadzili wspólne gospodarstwo domowe, bardzo szybko zaplanowali też ślub – opowiada prokurator Okońska. – Człowiek ten tak omamił kobietę, że przekonał ją do przepisania na jego rzecz trzech nieruchomości wartych w sumie ponad 100 tysięcy złotych. Już u notariusza podejrzany twierdził, że jest stanu wolnego i nic nie stoi na przeszkodzie przed zawarciem związku małżeńskiego z pokrzywdzoną. Gdy tylko dostał akt własności, wyprowadził się do innej kobiety.

To mieszkanka Lublina, którą poznał także przez internet. Gdy mieszkanka powiatu włodawskiego zorientowała się, że została oszukana, zaczęło się sprawdzanie. Wyszło na jaw, że człowiek, z którym planowała spędzenie życia w związku małżeńskim, jest żonaty! Już w trakcie prowadzonych przez nas czynności okazało się, że pan korespondował z wieloma kobietami za pośrednictwem nie tylko Tindera, ale też wielu innych tego typu aplikacji, istnieje więc prawdopodobieństwo, że pokrzywdzonych może być więcej.

Sprawa będzie z pewnością trudna do oceny przez sąd, bo z punktu widzenia kobiety została ona oszukana i wprowadzona w błąd, ale z drugiej strony dobrowolnie przepisała na niego część majątku. Postępowanie prowadzimy w kierunku artykułu 286 par. 1., czyli oszustwa za co grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności – dodaje Okońska. (bm)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here