Palą dalej

Nie ma dnia by strażacy nie walczyli z pożarami traw, fot. OSP Busówno, OSP KSRG Kanie

Apele, prośby, groźby i surowsze kary – wszystko na nic. W naszych gminach praktycznie nie ma dnia bez pożaru traw i nieużytków.

Np. druhowie z OSP w Busównie, tylko w ciągu pięciu dni wyjeżdżali gasić palące się trawy i zakrzaczenia w Święcicy (15 kwietnia), Busównie (19 kwietnia) i Ochoży (20 kwietnia). Druhowie z OSP w Żółtańcach wyjeżdżali do pożaru traw w sobotę, 18 kwietnia, a druhowie z OSP KSRG Kanie walczyli z pożarem suchych traw w Wólce Kańskiej w minioną środę przed północą. Trawy płonęły również w miniony weekend w powiecie włodawskim i krasnostawskim. Pożary były tym bardziej groźne, że towarzyszył im silny wiatr.

Większość wezwań do takich pożarów odbywa się już po zapadnięciu zmroku, zazwyczaj między godz. 21 a 22, ale zdarza się, że interweniować trzeba w biały dzień. W każdej takiej akcji, oprócz druhów z OSP, uczestniczą również strażacy zawodowi, a koszty każdego wyjazdu idą w tysiące złotych.

Apele o niewypalanie traw, przykłady spowodowanych tym tragedii, argumenty, że wypalanie niekorzystnie wpływa na glebę, groźby utraty dopłat do ziemi, pokrycia kosztów akcji gaśniczej czy zaostrzone od tego roku kary – nawet 30 tys. zł grzywny, jeśli pożar spowoduje zagrożenie dla życia, zdrowia lub mienia wielkiej wartości, i 5 tys. zł za samo wypalanie – nic nie dają.

Pożarów jest więcej niż w latach ubiegłych. Może to kwestia nie wysokości kary, a jej nieuchronności. Tymczasem kary praktycznie nie są egzekwowane, bo namierzenie sprawcy – nie chodzi o wszystkich, ale o sprawców naprawdę groźnych pożarów, które angażują duże środki i służby – okazuje się dla naszych służb niemożliwe. (rd, fot. OSP Busówno, OSP KSRG Kanie, OSP Stary Brus)