Pogrzebali kopalnię na dobre

To koniec mrzonek o nowej kopalni pod Chełmem. LW Bogdanka właśnie dostała koncesję na wydobycie węgla ze złoża K-6-7 w okolicach Siedliszcza i Cycowa, na których Australijczycy mieli budować zakład Jan Karski. Na czym teraz będą zbijać swój polityczny kapitał ci, którzy mamili nas tysiącami nowych miejsc pracy i obiecywali gospodarczy rozwój regionu?

Kiedy spółka PDCo, córka australijskiej Prairie Mining, dostała koncesję na rozpoznanie złóż węgla w obszarze K-6-7, automatycznie otrzymała wyłączność i pierwszeństwo na ubieganie się o koncesję na wydobycie węgla w tym miejscu. Nic dziwnego. Rozpoznanie złóż wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi. Spółka przeprowadziła próbne odwierty i badania złoża. Z każdym miesiącem prac rosła nadzieja na to, że rzeczywiście w Kuliku pod Siedliszczem powstanie kopalnia, która da ponad 2 tysiące nowych i bardzo dobrze płatnych miejsc pracy. A dzięki nowemu zakładowi cały region wyrwie się z gospodarczej stagnacji, bo każdy etat w kopalni tworzy cztery kolejne w jej otoczeniu.

Od początku do złóż pod Siedliszczem i Cycowem prawo rościła sobie też Bogdanka. Lokalna kopalnia weszła w spór z Australijczykami, ale prawo stało po stronie inwestorów z zagranicy. Nawet wtedy, gdy PDCo nie udało się w terminie złożyć wniosku o koncesję na wydobycie węgla, polski sąd zabezpieczył roszczenia spółki do złóż tak, aby minister środowiska nie wydał koncesji na sporny obszar innemu podmiotowi.

Władze PDCo przekonywały, że zwłoka to pokłosie opieszałości urzędników z ministerstwa środowiska, którzy nie zawarli ze spółką umowy na użytkowanie górnicze terenu pod przyszłą kopalnię oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z Lublina, która nie wydała decyzji środowiskowej dla planowanego przedsięwzięcia. Bez tych dwóch dokumentów spółka nie mogła wystąpić o koncesję na wydobycie węgla i rozpocząć budowy kopalni. Już dzisiaj nie dowiemy się, jakie były intencje spółki, bo sceptycy twierdzili, że Australijczycy pozorują budowę kopalni i po uzyskaniu zgód zechcą projekt sprzedać ze sporym zyskiem, bo koncesję na wydobycie węgla dostała Bogdanka.

Na początku 2019 roku pisaliśmy, że mimo sądowych zabezpieczeń LW Bogdanka i tak złożyła do ministra wniosek o wydanie koncesji na wydobycie węgla na obszarze K-6-7. I chyba spodziewała się, że niebawem sąd zniesie zakaz nałożony na ministra. A że polska kopalnia miała już zatwierdzoną dokumentację geologiczną na złoża oraz ważną decyzję środowiskową, to tydzień temu mogła oznajmić:

„LW BOGDANKA S.A. otrzymała od Ministra Klimatu koncesję na wydobycie węgla kamiennego ze złoża „K-6 i K-7” w obszarze górniczym „Cyców”, o zasobach operatywnych na poziomie ok. 66 mln ton. Spółka zawarła już także umowę o użytkowanie górnicze złoża. Złoże „K-6 i K-7” graniczy bezpośrednio z obszarem „Puchaczów V”, eksploatowanym obecnie przez Bogdankę. Otrzymanie koncesji na wydobycie węgla kamiennego ze złoża „K-6 i K-7” zwiększa bazę zasobową Bogdanki oraz daje nam możliwość lepszego długoterminowego planowania produkcji – powiedział Artur Wasil, Prezes Zarządu LW Bogdanka S.A. Lubelski Węgiel Bogdanka prowadzi obecnie eksploatację w trzech polach – Bogdanka, Stefanów, Nadrybie. Skrajne ściany w Stefanowie znajdują się w odległości ok. 400-500 metrów od złoża „K-6 i K-7” – czytamy w oficjalnym komunikacie spółki.

Prezes Wasil dodaje, że w perspektywie kilku lat spółka planuje rozpocząć wydobycie w oparciu o istniejącą infrastrukturę w Polu Stefanów. To ucina wszelkie spekulacje i nadzieje na nowe miejsca pracy, które mógłby dać tylko nowy zakład. Oczywiście nie można się dziwić i mieć za złe władzom Bogdanki, że dbają o interes kopalni. Wypada wręcz pogratulować, że zrobili to tak skutecznie. Szkoda tylko, że kosztem Chełmszczyzny.

Ale pretensje do osób decyzyjnych, które rozbudzały nasze nadzieje na rozwój regionu, pozostaną. Bo nie tylko lokalni, ale najważniejsi politycy w kraju mamili nas zapewnieniami. A im bliżej było kolejnych wyborów, tym większe wsparcie obiecywali dla inwestycji. Wszyscy – poczynając od dzisiejszego prezydenta RP Andrzeja Dudy, który przed wyborami prezydenckimi był w Chełmie, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego – obiecywali rozwój zagłębia węglowego. A przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi deklarację budowy kopalni w zupełnie innym miejscu, w okolicach Rejowca Fabrycznego, składał też Jacek Sasin, dzisiejszy wicepremier i minister superrestoru nadzorującego spółki skarbu państwa.

– Ewidentnie widać, że nikomu nie zależy, żeby cokolwiek u nas powstało. Wypada podziękować władającym, że tak dbają o nas i tę część kraju – komentuje gorzko Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza.

Do sprawy koncesji odniosło się też Prairie Mining. Na swojej stronie internetowej pisze m.in., że złoże K-6-7 stanowi integralną część planowanej kopalni Jan Karski na koncesji spółki w Lublinie i że spółka podejmuje wszelkie niezbędne działania w celu dochodzenia swoich praw związanych z inwestycją.

Te zakończą się zapewne sporem międzynarodowym arbitrażem, który – jeśli uzna roszczenia Australijczyków – może nałożyć na Polskę wielomilionowe kary. Bogdanka zyskała koncesję, Australijczycy mogą zyskać odszkodowanie, a my – jak zwykle – figę z makiem i kolejne obietnice przed wyborami. (bf)