Pomóżmy Hani stanąć na nogi

4-letnia Hania z Chełma jest śliczna jak z obrazka. Jej wielkie, niebieskie oczy czarują i we wszystkich, kto w nie spojrzy budzą najcieplejsze uczucia. Ale te piękne oczy nieraz zachodziły łzami. Dziewczynka urodziła się jako wcześniak i choruje na porażenie mózgowe. W swoim krótkim życiu wiele wycierpiała. Marzy o tym, aby chodzić. Rodzice dziewczynki walczą, ale przeszkodą są pieniądze. Tylko dzięki nim Hania może zakończyć rozpoczętą niedawno terapię komórkami macierzystymi. Liczy się każdy dzień i każda złotówka.

W ubiegłą środę Hania Goleń pojechała do lubelskiego szpitala na podanie komórek macierzystych wytworzonych ze sznura pępowiny jej młodszego braciszka, Aleksandra. Lekarze wkuli się igłą w jej maleńką rączkę, po to, aby do żył 4-latki popłynął bezbarwny płyn, będący na wagę złota. 4-latce towarzyszyli najbliżsi – brat oraz rodzice. Była bardzo dzielna. Wcześniej zapewniała, że to „bułka z masłem”, ale i tak nie obyło się bez płaczu. Dla dorosłego taki zabieg to wielkie przeżycie, a co dopiero dla małej dziewczynki. Hania wiedziała jednak, że musi wytrzymać ból i przetrwać pobyt w szpitalu, bo dzięki temu w przyszłości może chodzić. A to przecież jej największe marzenie…

Calineczka

Gdy pani Magda zaszła w ciążę, była wraz z mężem bardzo szczęśliwa. Małżeństwo długo czekało na tę upragnioną wiadomość. Na początku wszystko przebiegało prawidłowo. Komplikacje pojawiły się nagle. Na półmetku ciąży rozpoczęła się akcja porodowa. Hania ważyła wtedy tylko 500 gram. Lekarze dawali jej minimalne szanse na przeżycie. Pani Magda kolejne tygodnie leżała bez ruchu na szpitalnym łóżku, modląc się o każdy dzień, który pozwoli jej córeczce żyć i rozwijać się. Hania przybrała na wadze dwukrotnie. Gdy ważyła 1080 g lekarze stwierdzili, że dłużej już nie można czekać i przyszedł czas na rozwiązanie ciąży.

– Była taka malutka i bezbronna wśród całej aparatury, kabli i igieł – opowiada mama Hani. – Wszyscy mówili na nią Calineczka. Córeczka musiała nauczyć się samodzielnie oddychać, najpierw za pomocą respiratora, następnie urządzenia wspomagającego oddech. Gdy ważyła dwa kilogramy wyszliśmy w końcu ze szpitala. Hania, jako skrajny wcześniak, wymagała jednak konsultacji w różnych poradniach. Od razu należało zacząć intensywną rehabilitację. Każdy jej postęp był dla nas ogromną radością. Ale po jakimś czasie przyszła diagnoza, w którą początkowo nie chcieliśmy wierzyć…

Gdy Hania skończyła półtora roku nie stała, nie chodziła i nie siedziała samodzielnie. Jeden z lekarzy poinformował wówczas, że dziewczynka cierpi na dziecięce porażenie mózgowe pod postacią diplegii spastycznej. Żaden ze specjalistów wcześniej nie rozpoznał tej choroby. Rodzice dziewczynki byli zszokowani diagnozą, ale wiedzieli, że nie mogą pogrążyć się w rozpaczy. Chcieli działać i szukać ratunku dla swojego dziecka. Ale póki co pozostawało im skupiać się przede wszystkim na rehabilitacji.

Dwa cudy

Przełom nastąpił, gdy pani Magda była w ósmym miesiącu drugiej ciąży. Wtedy małżeństwo dowiedziało się o możliwości pobrania komórek macierzystych z krwi pępowinowej. Komórki te potem miały być przeszczepione Hani, aby pomóc jej w leczeniu. Rodzice dziewczynki nie wahali się. W maju ub.r. urodził się młodszy braciszek Hani. Krew z pępowiny chłopca zdeponowano w Polskim Banku Komórek Macierzystych.

– Dostaliśmy ogromną szansę i nadzieję, że komórki macierzyste od Aleksa pomogą Hanulce w samodzielnym chodzeniu, w przezwyciężeniu strachu i w zmniejszeniu spastyki. To niesamowite, że cud narodzin braciszka może być kolejnym cudem, który tak bardzo może zmienić jej życie – mówi pani Magda.

Radość rodziny wkrótce została przyćmiona. Terapia komórkami macierzystymi prowadzona jest w ramach eksperymentu medycznego i nie podlega refundacji NFZ. Pięć podań komórek to kwota blisko 50 tys. zł. Do tego dochodzi jeszcze pięć turnusów rehabilitacyjnych – po 6 tys. zł każdy. Łącznie potrzeba 80 tys. zł. Dla rodziny to wielki wydatek.

Wyścig z czasem

W kwietniu br. Hania pojechała na pierwsze podanie komórek macierzystych. Drugie odbyło się w ubiegłą środę. Aby zakończyć terapię, potrzeba jeszcze trzech „podań” komórek macierzystych. Do tego potrzebne są pieniądze. Od października ub.r. za pośrednictwem fundacji Siepomaga na stronie internetowej https://www.siepomaga.pl/hania-golen prowadzona jest zbiórka na leczenie Hani. Zebrano połowę potrzebnej kwoty, czyli 40 tys. zł.

– Komórki macierzyste pobrane ze sznura pępowiny od młodszego braciszka czekają, aby dać Hani szansę na chodzenie – mówi mama Hani. – Ale jeśli nie uzbieramy pieniędzy to córeczka nie będzie mogła przejść terapii. Nie będzie mogła chodzić samodzielnie, a to jej największe pragnienie.

Teraz liczy się każdy dzień i każda złotówka. Zbiórka na portalu Siepomaga trwa do 31 maja. Jeśli do tego czasu pieniądze nie zostaną zebrane, to więcej taka szansa dla Hani może się już nie powtórzyć. Liczymy, że Czytelnicy „Nowego Tygodnia” nie pozostaną obojętni na los dziewczynki. Niejednokrotnie udowodnili, że potrafią pomagać. Im więcej osób dowie się o zbiórce, udostępni tę informację na Facebooku i przekaże pieniądze, tym większa nadzieja na spełnienie marzenia 4-latki i jej najbliższych. Darowizny dla Hani można też wpłacać na konto: Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”, Stawnica 33A, 77-400 Złotów, nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010 z dopiskiem: Hanna Goleń – 452/G, przy wpłatach z zagranicy kod SWIFT: GBW CPL PP. (mo)