Mieszkańcy od lat narzekają na rosnące opłaty za odbiór odpadów komunalnych. Samorządy tłumaczą podwyżki coraz wyższymi kosztami funkcjonowania systemu gospodarki śmieciowej. Tymczasem z danych przedstawionych przez gminę Sawin wynika, że liczba osób faktycznie płacących za śmieci wyraźnie różni się od liczby mieszkańców zameldowanych na terenie gminy.
W raporcie dotyczącym gospodarki odpadami czytamy, że na koniec 2025 roku w deklaracjach śmieciowych ujęte były 4102 osoby. Tymczasem liczba mieszkańców zameldowanych w gminie wynosiła 5162 osoby. Różnica przekracza więc tysiąc osób.
Twórcy raportu tłumaczą, że część mieszkańców faktycznie przebywa poza gminą. Chodzi przede wszystkim o uczniów i studentów kontynuujących naukę w innych miejscowościach, a także osoby pracujące poza regionem lub za granicą. Takie osoby często nie produkują odpadów na miejscu, więc nie są ujmowane w deklaracjach.
Podobne różnice między liczbą mieszkańców a liczbą osób zgłoszonych do systemu śmieciowego od lat pojawiają się również w innych gminach powiatu chełmskiego. Samorządowcy nieoficjalnie przyznają, że część mieszkańców po prostu nie zgłasza wszystkich domowników, aby płacić niższe rachunki. W efekcie część osób „wypada z systemu”, choć odpady nadal produkuje.
A to ma bezpośredni wpływ na wysokość opłat ponoszonych przez pozostałych mieszkańców. System gospodarki odpadami musi się bilansować, więc jeśli wpływy są zbyt małe, gminy szukają pieniędzy w podwyżkach stawek. To właśnie dlatego temat śmieci i opłat regularnie wraca podczas sesji rad gmin i wywołuje emocje wśród mieszkańców.
W wielu samorządach prowadzone są kontrole deklaracji śmieciowych i porównywanie ich m.in. z liczbą osób zameldowanych czy zużyciem wody. Wszystko po to, aby uszczelnić system i ograniczyć sytuacje, w których część mieszkańców unika opłat kosztem innych. (reb)








