Potężny wybuch przy granicy

Tydzień temu pisaliśmy o wielkiej eksplozji, do której doszło gdzieś za Bugiem w okolicach Włodawy. W środę (30 listopada) miał miejsce kolejny, jeszcze silniejszy wybuch. Ukraińskie władze informują o pracach saperskich, ale szczegółów nie podają. Jak udało nam się dowiedzieć, tamtejsze wojsko wysadziło drogi wiodące z Białorusi, a mieszkańcy przygranicznych miejscowości w Ukrainie dostali wezwania do opuszczenia tych terenów. Czyżby Rosja szykowała ofensywę z kraju rządzonego przez Łukaszenkę?

Do ostatniej, bardzo silnej eksplozji doszło w środę tuż po godzinie 14. Huk był tak potężny, że w oknach zatrzęsły się szyby, a ludzie wylegli na ulice, by sprawdzić, co się stało. Wielu było przekonanych, że to wybuchł gaz. Gdy na ulicach nie pojawiły się żadne służby, stało się jasne, że źródłem niepokojącego dźwięku był wschodni brzeg Bugu.

Jakby na potwierdzenie tych informacji na ukraińskich portalach internetowych i samorządu obwodu kowelskiego pojawiła się informacja, że przez kilka dni tuż przy granicy z Polską i Białorusią wojsko prowadzić będzie prace saperskie. Nie podano, w jakim celu, ani na czym mają polegać. Nieco więcej światła rzuca na tajemnicze wybuchy nasz rozmówca z Włodawy, który ma rodzinę po ukraińskiej stronie granicy, niedaleko popularnego kurortu Switaź, który w linii prostej leży ledwie kilkanaście kilometrow od Włodawy.

Twierdzi on, że władze obwodu kowelskiego wydały zarządzenie, wedle którego mieszkańcy miejscowości graniczących z Polską i Białorusią powinni jak najszybciej opuścić swoje domy i schronić się w głębi kraju lub wyjechać do nas. Te eksplozje to wynik wysadzenia w powietrze głównych dróg prowadzących do Ukrainy z białoruskiego obwodu brzeskiego, w którym stacjonują duże siły rosyjskiego wojska. Ma to zapobiec ewentualnej ofensywie na północno-zachodnią Ukrainę z terenu Białorusi. (bm)