Rozmowy przedstawicieli chełmskiego ratusza z Agencją Rozwoju Przemysłu w sprawie przyszłości projektu „Fabryka” i dziury w ziemi na byłym dworcu PKS nie przyniosły dobrych informacji. ARP nie jest zainteresowana kontynuowaniem inwestycji i prezydent Jakub Banaszek zapowiada, że prawdopodobnie miasto pójdzie ze sprawą do sądu.
O spotkaniu z ARP w sprawie kontynuacji budowy biurowca klasy A oraz dworca autobusowego w Chełmie poinformował w weekend prezydent Jakub Banaszek. – Złożyliśmy (kolejny raz) propozycję zwiększenia środków na realizację tej inwestycji. Tym razem dokładnie tyle, ile brakuje na realizację budowy. Zwiększyliśmy wkład miasta do trzydziestu kilku milionów. Tym samym to samorząd byłby głównym właścicielem spółki i miał większościowy udział. Wszystko po to, aby dokończyć budowę inwestycji. ARP odmówiło. Celem ARP jest tylko i wyłącznie likwidacja spółki lub sprzedaż spółki – napisał na FB, prezydent Banaszek. – ARP powołuje się na brak rentowności projektu, wskazując na zmiany po COVIDzie. To trochę dziwne, bo budowa rozpoczęła się w IV kwartale 2023r., po trzech latach przygotowań. Jest to tylko i wyłącznie argument dla argumentu. Wystąpiliśmy z oczekiwaniem przygotowania szczegółowych informacji, sporządzenia kosztorysów, ale na pewno UM wystąpi do biegłych w tej sprawie – dodał.
Włodarz miasta przyznał, że na ten moment pozostanie „dziura w ziemi”, bo co prawda miasto może wystąpić do ARP z propozycją odkupienia spółki, „ co byłoby dla ARP najwygodniejsze i najlepsze. Byłoby jednak pójściem na skróty i umożliwieniem uniknięcia odpowiedzialności za realizację tego projektu”.
Prezydent zapowiedział, że w tej sytuacji najbardziej prawdopodobnym wariantem jest wystąpienie przez miasto na drogę sądową i domagania się przynajmniej zwrotu utraconych korzyści. Rd




























