Przejść granicznych nam trzeba!

(25 marca) Około stu osób przyszło na spotkanie poświęcone konieczności budowy przejść granicznych we Włodawie i powiecie włodawskim. Wśród uczestników mniej więcej połowę stanowili przedstawiciele samorządów, instytucji i służb mundurowych. Mieszkańcy niezbyt interesują się tym tematem czy wątpią w powodzenie przedsięwzięcia? Na pewno w plan wierzy inicjator spotkania, Adam Peruta – włodawianin mieszkający na stałe w Anglii, jednak zamierzający wrócić do rodzinnego miasta.

Adam Peruta od lat mieszka w Anglii, jednak chce wrócić do Włodawy – ale takiej, która ma realne szanse rozwoju, a to nie jest możliwe bez przejść granicznych w samej Włodawie i powiecie włodawskim. O organizację spotkania długo i intensywnie zabiegał, kierując listy do parlamentarzystów, samorządowców i mediów. Sojusznika znalazł w burmistrzu Włodawy – Wiesławie Muszyńskim, który na konferencję zaprosił parlamentarzystów, przedstawicieli samorządów, placówek dyplomatycznych Białorusi i Ukrainy oraz służb mundurowych. Burmistrz liczył również na obecność i aktywny udział w dyskusji mieszkańców Włodawy. Tu jednak nieco się zawiódł, choć około pół setki włodawian przybyło.
Otwierając spotkanie, burmistrz przekonywał, że budowa drogowego przejścia granicznego z Ukrainą i drogowo-kolejowego z Białorusią ma kluczowe znaczenie dla gospodarczego, kulturowego i społecznego rozwoju Włodawy i całego regionu. Powstanie przejścia pozwoli również na zacieśnienie współpracy z partnerami z Ukrainy i Białorusi.
Z kolei parlamentarzyści – Jarosław Sachajko (Kukiz 15), Teresa Hałas i Agata Borowiec (obie PiS) – mówili o swoim pełnym poparciu dla tej inicjatywy oraz o potrzebie zorganizowania zespołu parlamentarnego, który pomoże powiatowi włodawskiemu w otwarciu na wschód poprzez budowę przejść granicznych, a przynajmniej jednego.
Głos w dyskusji zabierali także samorządowcy. – To jest sprawa od wielu lat priorytetowa dla powiatu włodawskiego – mówił Andrzej Romańczuk, starosta włodawski. – Nasz powiat, mimo że graniczy z dwoma państwami, to nie ma żadnego przejścia granicznego. To hamuje nasz rozwój i nie przyciąga potencjalnych inwestorów.
Inni poruszali podobne tematy, np. Józef Górny – wiceprezydent Chełma, mówił o potrzebie budowy przejścia kolejowego w Orchówku, wójt Woli Uhruskiej Jan Łukasik – o niespełnionych marzeniach o polsko-ukraińskim przejściu granicznym Zbereże – Adamczuki, zaś Edward Łągwa wspominał swoje rozmowy sprzed lat z marszałkiem sejmu Józefem Oleksym na temat budowy we Włodawie przejścia granicznego z Białorusią. – Dopóki nie zobaczymy w budżecie wojewody zapisu o pieniądzach na jedno z naszych przejść, dopóty nasze dyskusje są tylko gadaniem – mówił E. Łągwa.
Temat przejść we Włodawskiem „wałkuje się” od lat. I nic konkretnego się nie dzieje. Humorystycznie skwitował to radny sejmiku wojewódzkiego Adam Rychliczek, mówiąc: – Jeśli obecnej władzy uda się w najbliższym czasie otworzyć przejście graniczne we Włodawie, to się zapiszę do PiS-u.
O konieczności współpracy i potrzebie budowie mostów mówili też goście z Ukrainy – przedstawiciele władz gminy i rejonu Szack.
Obserwatorzy podkreślali, że wartością samą w sobie jest to, że konferencja pozwoliła w jednym miejscu zebrać wiele osób, w tym posłów, ukazując oddolną inicjatywę. Dzięki temu dano wyraźny sygnał, że Włodawa potrzebuje przejścia granicznego.
– Jeśli nie poprawi się infrastruktura komunikacyjna, nie otworzy się nowych przejść, to nie ma co liczyć na to, że młodzi ludzie tu zostaną. Zostaniemy zaściankiem, Polską nawet nie B czy C, ale D… – mówi rozgoryczony Jerzy Kozyra, włodawianin z dziada pradziada.
W kuluarach zwrócono uwagę, że na spotkanie poświęcone tak ważnemu dla mieszkańców tematowi nie przybył nikt z do niedawna rządzącej PO. (gd)