Rabował pod Wiedniem, wpadł w Lublinie

Na ulicy w Lublinie peugeotowi drogę zajechało kilka samochodów, z których wyskoczyli ludzie z bronią. Wyciągnęli z kabiny zaskoczonego kierowcę, powalili na ziemię i skuli kajdankami. Okazało się, że to błyskawiczna akcja lubelskich i austriackich policjantów. 

Mundurowi zatrzymali 48-letniego Stanisława W. Mieszkaniec Lublina był poszukiwany w całej Europie przez śledczych z Austrii. Chodziło o włamanie do luksusowego sklepu z galanterią  skórzaną, którego mężczyzna w ubiegłym roku dokonał pod Wiedniem. Wtedy jego łupem padły wyroby wartości ponad 170 tys. euro oraz gotówka. Lokalni policjanci namierzyli oprycha. Tropiąc go, dotarli do jego rodzinnego Lublina. Swoją wiedzą podzielili się z lubelskimi funkcjonariuszami, a potem obserwowali ich spektakularną akcję zatrzymania podejrzanego na ulicach miasta. W podobny sposób wpadł także 46-letni wspólnik Stanisława M. Również został ujęty, kiedy jechał samochodem. Mundurowi zdążyli w ostatniej chwili, bo obaj mężczyźni właśnie zamierzali wyjechać na dłużej do Niemiec.

– Policjanci przeszukali mieszkania, w których ostatnio przebywali zatrzymani. Kryminalni ujawnili i zabezpieczyli 10 sztuk płyt kuchni indukcyjnych, pudełka z odzieżą różnych marek z metkami, markowe obuwie, około 60 sztuk długopisów i wiecznych piór, a także kosmetyki i pieniądze – relacjonuje podkom. Anna Kamola z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Śledczy sprawdzają, czy zarekwirowane przedmioty i sprzęt także pochodzą z przestępstw.
Sąd zadecydował o wydaniu 48-letniego Stanisława W. austriackiemu wymiarowi sprawiedliwości. LL