Radni powinni radzić

Radni z Wierzbicy od miesięcy nie spotykają się na komisjach, bo nie są zwoływane, a sesje rady gminy ograniczono do minimum. – Umykają nam aktualne sprawy. Zabrakło debaty na temat oświaty i fatalnych wyników egzaminów w szkole podstawowej czy informacji o powołaniu nowej poradni, a ryczałty dostajemy tak, jakbyśmy pracowali normalnie – mówią z niesmakiem.

Od wybuchu pandemii koronawirusa posiedzenia rady gminy w Wierzbicy ograniczono do minimum a komisje nie są zwoływane wcale – mówią radni. To dziwne, bo w sąsiednich samorządach przed każdą sesją odbywają się komisje, na których można poruszać najistotniejsze sprawy, poprosić urzędników czy dyrektorów podległych placówek o wyjaśnienie wątpliwych czy niezrozumiałych kwestii, dopytać, przedyskutować uchwały i uzgodnić ewentualne zmiany przed wprowadzeniem ich do porządku obrad. Oczywiście dzieje się tak w tych samorządach, w których radni mają własne zdanie, a nie jedynie bezwiednie wykonują wolę wójta. Bo to rada powinna nadawać kierunek pracom samorządu i powierzać wójtowi wykonywanie swoich uchwał. W Wierzbicy radni, nawet jeśliby chcieli podyskutować o bieżących sprawach, to nie bardzo mają jak.

– Ostatnie posiedzenie komisji odbyło się chyba w marcu a potem, mimo że zwołano zaledwie trzy sesje, to przewodniczący komisji już nie zwoływał – mówią. Ich zdaniem uciekają przez to istotne sprawy wymagające dyskusji. Chodzi m.in. o sytuację w gminnej oświacie i fatalne wyniki egzaminów na koniec ósmych klas. – Chyba nie powinniśmy przechodzić nad tym do porządku dziennego, jakby nic się nie stało, bo chociaż inne szkoły w powiecie również funkcjonowały w warunkach pandemii i zdalnego nauczania, to miały dużo lepsze wyniki egzaminów – mówią niektórzy radni i uważają, że powinni wysłuchać, co ma na ten temat do powiedzenia dyrektor szkoły.

Tym bardziej, że gdy obejmowała swoje stanowisko, to na jednej z sesji bardzo długo rozwodziła się nad tym, jaką to najlepszą szkołą w powiecie, województwie a nawet kraju ma być podstawówka z Wierzbicy. Ale pytań o oświatę jest więcej. Bo chociaż ogromny ferment spowodowany decyzjami dyrektor i przygotowywaniem arkusza organizacyjnego już ucichł, to radni powinni wiedzieć o kilku sprawach sądowych, które są tego pokłosiem.

Ale przemilczanych tematów jest więcej. – Zabrakło chociażby dyskusji na temat poradni psychologiczno-pedagogicznej, która powstaje w szkole w Wierzbicy – mówią radni. – Zamiast się cieszyć z jej otwarcia, to robiło się wokół tego jakąś komedię. Dyrektor szkoły udawała, że o niczym nie wie, a w szkole już trwał remont pomieszczeń. W jakim świetle stawia to nas, radnych gminnych, że planując takie przedsięwzięcia nawet się nas o tym nie informuje? Przecież mieszkańcy też nas pytają o te sprawy. Pobieramy za pracę w radzie niemałe ryczałty i wypadłoby na nie zarobić.

Faktycznie na początku roku radni zmienili sposób wypłacania swoich diet. Z diet za udział w posiedzeniu, za namową wójt, przeszli na comiesięczny i znacznie wyższy ryczałt. 610 zł miesięcznie dostaje szeregowy radny, 720 zł przewodniczący komisji a 1070 zł wiceprzewodniczący rady gminy. Tylko ryczałt przewodniczącego pozostał bez zmian – 1340 zł.

Zdzisław Muszański, przewodniczący rady gminy w Wierzbicy, tłumaczy, że komisji nie zwoływał, bo radni nie wyrażali takiej potrzeby a z powodu pandemii rzeczywiście ograniczono organizowanie sesji. – Zwoływane były jedynie krótkie posiedzenia, na których stawały najpilniejsze sprawy a ewentualne przesunięcia w budżecie wprowadzano zarządzeniami wójt – tłumaczy. – Nie ma sensu na siłę ściągać ludzi, narażać na zakażanie tym bardziej, że w gminie też są przypadki koronawirusa. Dopiero po ostatniej, sierpniowej sesji, radny Bogdan Kublicki zwrócił się do mnie o to, żeby zwołać komisję. I taką przed najbliższą sesją zaplanuję.

Muszański zachęca do podejmowania dyskusji na wszystkie tematy również podczas sesji. – Chociaż sam wiem, że podczas komisji, być może przez to, że nie są transmitowane w internecie, radni śmielej zabierają głos – mówi. (bf)