Referendum? A może dwa?

Radny Wojciech Adamowicz zdania nie zmienia i dąży do zwołania referendum w sprawie odwołania wójta gminy Sawin Dariusza Ćwira. Do swojego pomysłu musi jeszcze przekonać co najmniej siedmiu radnych. W gminie coraz głośniej mówi się natomiast o jeszcze jednym referendum, tym razem dotyczącym odwołania całej rady. Miałaby to być inicjatywa zwykłych mieszkańców, którzy zmęczeni ciągłymi kłótniami w samorządzie, rzekomo rozpoczęli już zbiórkę podpisów.

Sawin od jakiegoś czasu do złudzenia przypomina wieś Wilkowyje z lubianego przez widzów serialu „Ranczo”. Od kilku lat nie ma zgody między radą a wójtem. W ubiegłej kadencji Dariuszowi Ćwirowi kłody pod nogi rzucali radni kojarzeni z jego poprzednikiem Andrzejem Mazurem, który rządził gminą przez 16 lat, niczym Paweł Kozioł z serialowego „Rancza”.

W obecnej natomiast na „wojnę” z wójtem poszli radni, którzy do wyborów kandydowali z tego samego komitetu – Prawa i Sprawiedliwości. Wojciech Adamowicz i przewodnicząca rady Iwona Wołoszkiewicz, zdaniem mieszkańców, chcą za wszelką cenę pozbawić Ćwira stanowiska. Niemal wszystkie jego pomysły i inicjatywy na każdej sesji są „bombardowane” i odrzucane. – Wymyślają intrygi i rzucają Ćwirowi kłody pod nogi – mówią zwolennicy wójta.

Część mieszkańców Sawina jest zmęczona ciągłymi kłótniami samorządowców i zastanawia się, co takiego wydarzyło się, że radni Adamowicz i Wołoszkiewicz, którzy w minionej kadencji bronili Ćwira przed atakami ze strony opozycji, teraz są jego głównymi przeciwnikami. – A może chodzi o to, że wójt po wygranych wyborach nie podzielił się władzą, nie dał swoim radnym możliwości wpływania na decyzje kadrowe, nie chciał słuchać podpowiedzi? – pyta jeden z mieszkańców.

Wójt w ubiegłym i bieżącym roku nie dostał od rady wotum zaufania. Zgodnie z prawem w takiej sytuacji rada mogłaby rozpocząć procedurę związaną ze zwołaniem referendum w sprawie odwołania wójta. Dodatkowo Ćwir w tym roku nie otrzymał też absolutorium za wykonanie budżetu w 2019 roku. Nad jego głową zebrały się czarne chmury.

Ubiegłoroczną uchwałę o nieudzieleniu wójtowi wotum zaufania uchylił jednak wojewoda lubelski, bo ktoś w gminie zapomniał wysłać ją do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w ustawowym terminie. Ta decyzja w pewnym sensie pokrzyżowała plany przeciwników wójta, ale nie do końca. Radny Adamowicz nadal chce zwołania referendum, a podstawą – według niego – jest nieudzielenie Ćwirowi absolutorium.

Wojciech Adamowicz uważa, że wójt Ćwir źle wywiązuje się ze swojej roli i powinien zostać odwołany ze stanowiska. Żeby ziścił się jego plan, jeszcze siedmiu innych radnych musiałoby na sesji zagłosować za zwołaniem referendum.

Adamowicz zapewnia, że wielu mieszkańców gminy Sawin nie jest zadowolonych ze sposobu sprawowania władzy przez wójta Ćwira. – Jestem pewny, że ośmiu radnych zagłosuje przeciwko wójtowi, bo chcemy zmian na lepsze – mówi.

W gminie Sawin może odbyć się jeszcze jedno referendum. Jak już pisaliśmy, zwykli mieszkańcy sołectw, którym radni wstrzymali inwestycje, zaczęli zbierać podpisy za zwołaniem referendum w sprawie odwołania… rady gminy. Uważają, że najwyższy czas usiąść do stołu i w dialogu znaleźć kompromisowe rozwiązanie. Według nich, obecna sytuacja, konflikt radnych z wójtem, przynosi wstyd gminie, a tak arogancko zachowującej się rady jeszcze nie było.

Nie brakuje też opinii, że w cały ten spór przeciwnicy Ćwira próbują zaangażować wójt sąsiedniej gminy Wierzbica – Zdzisławę Deniszczuk. Z jednej strony wydaje się to jednak mało prawdopodobne, bo wójtowie zazwyczaj nie wtrącają nosa w nie swoje sprawy, z drugiej jednak, kto wie czy komuś z zewnątrz nie zależy na zmianach w Sawinie. Coraz głośniej mówi się, że w przypadku ewentualnego odwołania Ćwira, na stanowisko wójta mogłaby kandydować powiatowa radna Agnieszka Dąbrowska, związana ze starostą Piotrem Deniszczukiem, prywatnie mężem wójt gminy Wierzbica.

Radni – przeciwnicy wójta wskazują jednak, że zgodnie z przepisami zwykła zbiórka podpisów nie spowoduje zwołania referendum. – Musi się zebrać komitet, wyłonić przewodniczącego, zgłosić do komisarza wyborczego konkretny wniosek i na przygotowanych listach dopiero można zbierać podpisy – opowiada jeden z radnych.

Mieszkańcy gminy mają jednak cichą nadzieję, że samorządowcy w końcu przejrzą na oczy i dojdą do porozumienia. – Każde referendum to niepotrzebne koszty dla budżetu. Nie może być tak, żeby własny interes przeważył nad dobrem gminy. Dlatego najlepszym wyjściem będzie poszukanie kompromisowego rozwiązania – mówi jeden z mieszkańców.

Wójt Dariusz Ćwir przekonuje, że jest cały czas otwarty na współpracę z radą, ale też każdy radny powinien pamiętać o roli, jaką przydzielili mu mieszkańcy w samorządzie. – Jeśli radny Adamowicz uważa, że referendum będzie właściwym rozwiązaniem, to ja nie zamierzam w żaden sposób nakłaniać go do zmiany decyzji. Rada liczy piętnastu członków, a uchwały o zwołaniu referendum podejmuje się bezwzględną większością, czyli co najmniej ośmioma głosami. Pamiętajmy też, że ostatnie słowo należy do samych mieszkańców – mówi wójt.  (jar)