Runął spod chmur i pogruchotał kości

Awaria czy głupota i skrajna nieodpowiedzialność? 34-latek napił się i wzbił w powietrze na paralotni. Spadł z kilkudziesięciu metrów.

Do wypadku lotniczego, w którym prowadzący paralotnię mężczyzna spadł z dużej wysokości, doszło w piątek wieczorem (24 lipca) w Pniównie w gminie Wierzbica. Paralotnia, którą leciał 34-latek (mieszkaniec tejże gminy), w pewnym momencie zaczęła wpadać w drgania, a jej silnik pracować nierównomiernie. Mężczyzna miał problem z utrzymaniem prawidłowego toru lotu, w końcu stracił nad nią panowanie i spadł z wysokości kilkudziesięciu metrów.

Jego stan był na tyle poważny, że zapadła decyzja o zadysponowaniu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które zabrało pacjenta z licznymi złamaniami do szpitala w Lublinie. Zanim jednak to się stało, 34-latek został przebadany na zawartość alkoholu w organizmie. Okazało się, że miał 0,6 promila. Na miejsce przybyła grupa dochodzeniowo-śledcza, która przeprowadziła oględziny i zabezpieczyła rozbitą paralotnię.

– Zabezpieczona została również krew mężczyzny do badań. W zdarzeniu nie uczestniczyły innej osoby. Policjanci powiadomili o sprawie Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuraturę – informuje kom. Ewa Czyż, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Prowadzone jednocześnie przez komisję oraz policję pod nadzorem chełmskiej prokuratury postępowanie ma wyjaśnić, czy do wypadku przyczyniła się awaria sprzętu czy błąd pilota i wypity wcześniej alkohol. (pc)