Rusza budowa spalarni pod Łęczną. Po co druga w Chełmie?

Niedaleko Łęcznej powstaje spalarnia odpadów medycznych i weterynaryjnych. I wraca pytanie o sens takiej inwestycji w Chełmie. Tym bardziej, że wzbudza tyle kontrowersji a przeciwko łęczyńskiej spalarni nikt nie protestował.

W ubiegłym tygodniu szpital z Łęcznej podpisał umowę z Urzędem Marszałkowskim na dofinansowanie budowy spalarni odpadów medycznych i weterynaryjnych. Koszt całej inwestycji to ponad 60 mln zł, a wartość unijnego dofinansowania to ponad 24 mln zł.

– To kolejny etap tej inwestycji, którą planujemy od kilku lat. Teraz musimy ogłosić przetarg i wyłonić wykonawcę. Chcę, by spalarnia zaczęła funkcjonować w połowie 2027 r. – mówił Krzysztof Bojarski, dyrektor szpitala w Łęcznej, podczas podpisywania umowy w Urzędzie Marszałkowskim.

Dyrektor Bojarski mówił nam przed rokiem, że pierwsza planowana lokalizacja spalarni w gminie Ludwin budziła kontrowersje i niechęć mieszkańców. Dlatego została zmieniona. Zakład powstanie na terenie kopalni w Bogdance, od której szpital wynajął jedną z wolnych hal. Nowa lokalizacja, z dala od terenów zabudowanych, na terenie przemysłowym została zaakceptowana w konsultacjach społecznych. Inaczej niż w Chełmie, gdzie firma z Żyrardowa planuje spalarnię przy ul. Towarowej, w pobliżu zabudowań, także domów jednorocznych i zakładów produkujących żywność.

Po informacji o podpisaniu umowy na budowę spalarni pod Łęczną przeciwnicy ponownie zadają pytanie o sens takiej samej spalarni w Chełmie. – Zwłaszcza, że spalarnia w Bogdance ma obsłużyć całe województwo lubelskie – mówią.

Zakład ma mieć wydajność 10 ton dziennie. A według szacunków tyle wystarczy, żeby odebrać odpady medyczne i weterynaryjne z placówek w całym województwie lubelskim, bo powstaje tu około 3,5 tysiąca ton odpadów rocznie. Zakład w Bogdance został też wpisany do strategii gospodarki odpadami województwa lubelskiego. Co w przyszłości, nawet jeżeli pojawi się konkurencyjna firma, może mieć wpływ na to gdzie w pierwszej kolejności podmioty będą płacić za utylizację odpadów. – Instalacja w Bogdance jest prowadzona przez podmiot publiczny z dofinansowaniem z publicznych funduszy, a ponieważ powstanie jako pierwsza w województwie to pierwsza podpisze też umowy z dostawcami odpadów. Co będzie spalać spalarnia w Chełmie? Odpady przywożone tu z innych części Polski? – pytają przeciwnicy chełmskiej inwestycji.

Budowie spalarni w Bogdance kibicuje Krzysztof Rdest, prezes spółki EMKA, która chce postawić podobny zakład przy ul. Towarowej w Chełmie. – Służba zdrowia pracuje w systemie całodobowym i w ramach dywersyfikacji systemu i jeszcze większego bezpieczeństwa w województwie lubelskim powinien być więcej niż jeden taki zakład. Tak funkcjonuje większość instalacji w Polsce. My również mając własne instalacje w Redzikowie i Kędzierzynie-Koźlu mamy podpisane umowy partnerskie, żeby móc zachować ciągłość odbioru – mówi i zapowiada, że inwestycja w powiecie łęczyńskim w żaden sposób nie zmienia planów spółki względem Chełma.

– A wręcz przeciwnie pokazuje, że można taka inwestycje budować, że nikt przeciwko niej nie protestuje, bo to nie jest nic złego. Potrzeba odrobinę dobrej woli a nie uprzedzeń i zabobonów, którymi straszy się mieszkańców, żeby pozbyć się wątpliwości. Zachęcam przeciwników inwestycji do tego, żeby odwiedzili zakłady EMKI i przekonali się na własne oczy jak funkcjonuje taka instalacja i jakie ma systemy bezpieczeństwa – mówi K. Rdest.

Co z inwestycją spółki EMKI? Niedawno Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło w całości decyzję prezydenta, który odmówił firmie wydania decyzji środowiskowej potrzebnej do uzyskania pozwolenia na budowę zakładu, i przekazało do ponownego rozpatrzenia. Ale zanim miasto ponownie będzie procedować wniosek firmy, najpierw decyzją SKO zajmie się Wojewódzki Sąd Administracyjny. Bo sprzeciw do decyzji SKO złożyło Towarzystwa na Rzecz Ziemi. (reb)