Trzy zastępy straży pożarnej i policja interweniowały dziś w bloku przy ul. Fabrycznej w Chełmie. Służby wezwali sąsiedzi, którzy zauważyli kłęby czarnego dymu wydobywające się z okien jednego z mieszkań. Jak się okazało, przyczyną całego zamieszania były… pozostawione na kuchence frytki.
Sytuacja początkowo wyglądała bardzo poważnie. Około godz. 11 jeden z mieszkańców zauważył gęsty, czarny dym wydobywający się przez otwarte okna mieszkania. Natychmiast zadzwonił pod numer alarmowy.
Na miejscu pojawiły się trzy zastępy straży pożarnej oraz policja.
– Przed blokiem funkcjonariusze zastali właściciela mieszkania i jego starszą matkę – mówi nadkom. Ewa Czyż z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Okazało się, że mężczyzna smażył frytki i wyszedł z domu. Potrawy miała pilnować jego matka, jednak o tym zapomniała. Olej się przypalił i całe mieszkanie zostało mocno zadymione. Otwartego ognia nie było, dlatego policjanci wrócili do komendy – dodaje policjantka.
Ostatecznie poważniejsza interwencja strażaków również nie była konieczna. Właściciel sam poradził sobie z przewietrzeniem i oddymieniem mieszkania.




