Śmieciowa rewolucja

W spółdzielni mieszkaniowej Centrum brakuje pojemników na tworzywa sztuczne i metale, czy frakcję bio. Mieszkańcy nie wiedzą, czy odpady zmieszane mają wrzucać do kontenerów z opisem „frakcja mokra”...

Niewystarczająca ilość pojemników, przepełnione kontenery ze śmieciami, obawy przed podrzucaniem worków z odpadami i wreszcie niewłaściwa segregacja, która może zakończyć się zbiorową odpowiedzialnością. Chełmianie, zgodnie z nowymi przepisami, mają obowiązek segregować odpady, bo inaczej dotkną ich kosztowne sankcje. Czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę?

Z nowym rokiem weszły nowe przepisy związane z utrzymaniem czystości i porządku w mieście. Obowiązuje podział odpadów na pięć frakcji: zmieszane, biodegradowalne, plastik i metale, szkło oraz papier. Wszyscy są zobowiązani do segregowania śmieci. Jest jednak mnóstwo wątpliwości i obaw czy w zabudowach wielorodzinnych, gdzie najtrudniej dopilnować segregacji, odpady będą składane w sposób selektywny. A za błędy, brak segregacji można słono zapłacić.

Do tej pory mieszkańcy mieli do wyboru – segregować i płacić mniej albo nie segregować i płacić trochę więcej. W Chełmie obowiązywały stawki 11 zł za selektywną zbiórkę odpadów i 17 zł za śmieci niesegregowane.

Teraz wyboru nie ma, ponieważ Polska musi spełniać coraz bardziej rygorystyczne normy dotyczące recyclingu. Kto się wyłamie, płaci dużo więcej. Zgodnie z prawem, samorządy mogły uchwalić karę dla osób, które nie dostosują się do obowiązujących przepisów i nie będą segregować właściwie odpadów, w wysokości od dwukrotności do czterokrotności podstawowej opłaty. W Chełmie obowiązuje maksymalna, czterokrotna stawka, czyli 43,60 zł za osobę miesięcznie.

O ile właściciele domów jednorodzinnych radzą sobie z segregacją odpadów, o tyle znacznie gorzej wygląda to w spółdzielniach i wspólnotach mieszkaniowych. Podstawowa stawka to 10,90 zł. I jak zapowiedział prezydent Chełma, Jakub Banaszek, zostanie ona utrzymana, pod warunkiem, że w całym mieście będzie właściwa segregacja odpadów. Co istotne, inne miasta i gminy podniosły opłatę, Chełm natomiast, by zmotywować mieszkańców do segregacji, symbolicznie, o 10 groszy ją obniżył.

Uchwalona dość wysoka stawka za brak segregacji odpadów ma być batem na tych, którzy do tej pory z obojętnością podchodzili do wyrzucania śmieci. Wypełnione worki wrzucali do pierwszego z brzegu pojemnika, nie myśląc o jakichkolwiek konsekwencjach. Takie sytuacje miały miejsce przede wszystkich w blokowiskach. Od 1 stycznia br. to się zmieniło. Jeśli część mieszkańców nie będzie właściwie segregować odpadów, sankcje związane z wyższą opłatą dotkną wszystkich. I tego najbardziej boją się ci, którzy od samego początku śmieci zbierają w sposób selektywny.

W Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej są miejsca, gdzie pojemników nie brakuje, ale na ul. Wolności przydałyby się albo dodatkowe kontenery, albo częstsze wywozy…

– Mam patrzeć sąsiadowi na ręce, bądź spoglądać na śmietnik czy ktoś nie podrzuca worków z odpadami spoza osiedla? – pyta jeden z mieszkańców osiedla Kościuszki w Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – To jest duży problem, bo obawiam się, że przez tych, którzy nie będą segregować śmieci lub będą je nam „podrzucać”, możemy zostać ukarani wyższą stawką. Nie wiem, jak spółdzielnia do tego podejdzie i jak zachowają się urzędnicy, gdy MPGK, który odbiera śmieci, stwierdzi, że są one składowane w sposób niezgodny z przepisami. Karę poniosą wszyscy mieszkańcy ChSM czy tylko osiedla, czy może konkretnej nieruchomości?

Z niemałymi problemami borykają się np. mieszkańcy spółdzielni „Centrum”. Jedna z czytelniczek z ul. Partyzantów poskarżyła się, że do dziś nie ma tam pojemników na wszystkie frakcje. – Są jeszcze stare kosze na frakcję mokrą, mamy też pojemnik na szkło i papier. Nie wiem, gdzie mam wrzucać worki z odpadami zmieszanymi – czy tak jak do tej pory do pojemników na frakcję mokrą i co w takim razie z odpadami biodegradowalnymi? A gdzie wrzucać opakowania z tworzyw sztucznych? Miasto, wprowadzając nowe przepisy, powinno zaopatrzyć mieszkańców bloków wielorodzinnych w odpowiednią ilość koszy na śmieci – przekonuje nasza czytelniczka.

W tej sprawie kontaktowaliśmy się z zarządem spółdzielni mieszkaniowej „Centrum”. Prezes Justyna Manasterska-Raszka zapewniła, że zamówienie na wszystkie wymagane przepisami pojemniki zostało złożone, a w odpowiedzi na nie, Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej poinformowało, że nie dysponuje wystarczającą ilością koszy na odpady typu bio oraz papier, i dostarczy je w późniejszym terminie.

Manasterska-Raszka zapewnia również, że spółdzielnia prowadzi kampanię informacyjną wśród mieszkańców. – W grudniu 2019 r. na klatkach schodowych zostały umieszczone broszury informacyjne, natomiast w miejscach składowania odpadów – plakaty. Ponadto podczas rozmów z mieszkańcami również przypominamy o obowiązku segregacji śmieci – twierdzi prezes SM „Centrum”.

Odbiór odpadów na terenie spółdzielni odbywa się raz lub dwa razy w tygodniu w zależności od potrzeb. Mieszkańcy „Centrum” też mają obawy przed podrzucaniem śmieci przez osoby z zewnątrz. – Wrzucą worki gdzie popadnie, a potem my będziemy ponosić konsekwencje – mówi nasza czytelniczka. Prezes Manasterska-Raszka przyznaje, że większość pojemników znajdujących się na terenie spółdzielni jest ogólnodostępna, jednak jeśli zajdzie taka potrzeba, zostaną podjęte działania, by je zabezpieczyć.

Podobne obawy są również wśród mieszkańców spółdzielni „Bazylany”. – Z okna swojej kuchni widzę śmietnik i wielokrotnie byłem świadkiem, jak podjeżdżały samochodami osoby spoza miasta i podrzucały worki z odpadami. I to jest największy problem, z którym władze naszej spółdzielni powinny się jak najszybciej zmierzyć. Poza tym część mieszkańców naszego osiedla wrzuca śmieci gdziekolwiek, nie patrząc, do jakich pojemników powinny one trafić. Mam jednak nadzieję, że wysoka stawka za brak segregacji skłoni przynajmniej moich sąsiadów do selektywnej zbiórki odpadów i każdy będzie zwracał uwagę na to, do jakiego kosza odpowiedni worek.

Zarząd SM „Bazylany” ma pomysł na to, by przypilnować zarówno segregacji, jak i wyeliminować podrzucanie śmieci przez osoby spoza spółdzielni. – Podjęliśmy decyzję o zamontowaniu kamer na wszystkich punktach, gdzie znajdują się pojemniki na śmieci – twierdzi Adam Pękała, prezes „Bazylan”. – Szykujemy przetarg i mam nadzieję, że do końca czerwca te kamery będą już zainstalowane. Poza tym będziemy edukować mieszkańców, roześlemy do nich ulotki i będziemy prowadzić prewencyjne działania. Widzimy, że z segregacją na osiedlu jest coraz lepiej, mam nadzieję, że wszyscy jej się nauczymy.

Wysokie sankcje za niesegregowanie odpadów do serca wzięli sobie mieszkańcy Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i zaczęli w sposób selektywny składować śmieci. – Widać, że ludzie zdają sobie sprawę z czekających konsekwencji, jeśli nie będą segregować śmieci. Ale jest inny problem. Brakuje kontenerów, zwłaszcza na tworzywa sztuczne i metale. Worki zostawiane są obok pojemników, bo te są wypełnione po brzegi. Niech MPGK częściej opróżnia kosze, albo niech dostawi dodatkowe – sygnalizuje mieszkaniec ul. Wolności.

Jak tłumaczy wiceprezes ChSM, Maciej Cieślak, kontenery z frakcją zmieszaną są opróżniane raz w tygodniu, pozostałe raz na dwa tygodnie. – Gdy mamy jednak sygnał, że pojemniki są pełne, kontaktujemy się z MPGK i zamawiamy dodatkowy wywóz śmieci – zapewnia. – W każdym punkcie na terenie spółdzielni, w którym są pojemniki na odpady, a mamy ich w sumie około 80, są kontenery na wszystkie frakcje. Ważne, by mieszkańcy odpowiednio segregowali śmieci.

I choć urzędnicy niejednokrotnie wspominali, że segregacja najgorzej wygląda w zabudowie wielorodzinnej, wiceprezes Cieślak twierdzi, że spółdzielnia nie miała sygnałów, by na poszczególnych osiedlach śmieci były składowane niewłaściwie. – Uczulaliśmy natomiast naszych gospodarzy, by zwracali uwagę na segregację – podkreśla. – Jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów do każdego mieszkania wysłaliśmy informację o tym, na jakie frakcje należy dzielić odpady. Akcję edukacyjną będziemy kontynuować, każdy właściciel lokalu dostanie ulotkę, jaką przygotuje miasto.

Władze ChSM również zwracają uwagę na problem, który dotyczy niemal wszystkie spółdzielnie, czyli podrzucanie śmieci. – Jedynie właściwa edukacja może spowodować, że takich sytuacji w przyszłości unikniemy – mówi Maciej Cieślak. – Kamery mogą okazać się tylko straszakiem. Zresztą w przypadku naszej spółdzielni, przy tak dużej ilości punktów z kontenerami, instalacja monitoringu byłaby bardzo kosztowna, przekraczająca możliwości finansowe spółdzielni. Mamy inne, pilniejsze potrzeby – dodaje.

Do tematu segregacji odpadów w mieście będziemy jeszcze wracać. (s)