Starosta wyciągnął do wójtów rękę… po kasę

Starosta chełmski zwrócił się do wójtów o pomoc w zakupie, dla straży pożarnej, wozu gaśniczego ze zbiornikiem umożliwiającym dostarczanie wody pitnej. Ale do auta, które ma kosztować nawet milion złotych, nie wszyscy chcą dołożyć. Niektórzy wolą kupić własne zbiorniki a inni pokazują, że są powiaty, które zamiast oczekiwać pieniędzy od gmin same fundują im takie beczkowozy. – Starosta chce dzielić po równo kosztami, ale już inwestycjami według swojego uznania – dodają.

Kto by się spodziewał, że sprawa zakupu wozu strażackiego, ze zbiornikiem do przewozu wody pitnej, może się spotkać z tak różną reakcją wójtów chełmskich gmin? Z inicjatywą do samorządowców wyszedł starosta chełmski, Piotr Deniszczuk. Przesłał im pismo, w którym prosi o dołożenie po 15 tys. zł do zakupu wozu. Koszt samochodu to około miliona złotych, z czego większość pokrywa Wojewódzki Fundusz Wsparcia Państwowej Straży Pożarnej.

Ale 350 tys. zł wkładu własnego musi uzbierać Komenda Miejska PSP w Chełmie. I o pomoc w uzbieraniu tej kwoty starosta prosi w imieniu swoim i mł. bryg. Artura Rutkowskiego, komendanta miejskiego PSP. Samochód ze zbiornikiem do przewozu wody pitnej miałby zabezpieczyć gminy w razie awarii wodociągów, a do takich dochodziło w tym roku trzykrotnie w chełmskich gminach. Jednocześnie starosta zadeklarował, że powiat sam zabezpieczy w budżecie na przyszły rok 125 tys. zł na zakup auta.

Ale apel starosty nie spotkał się z gremialnym odzewem. Dla jednych wójtów wydatek jest zbyt duży, inni tłumaczą, że za te pieniądze sami kupią zbiorniki na własne potrzeby a jeszcze inni, że to nie starosta powinien wychodzić z taką inicjatywą.

– Rozważamy jeszcze tę kwestię, ale z tego, co wiem, pojawiały się sugestie, że gminy powinny raczej dokładać proporcjonalnie do swoich budżetów albo liczby mieszkańców, bo taki wydatek to zupełnie inne obciążenie dla największej i najmniejszej gminy – mówi Henryk Gołębiowski, wójt Wojsławic. Wójt mówi, że gmina rozważa zakup własnych zbiorników. Taką decyzję podjęły m.in. gminy Siedliszcze i Dorohusk. – Taki atestowany zbiornik, którym będzie gospodarowała nasza spółka GZO, będzie do dyspozycji naszych mieszkańców w każdej chwili – mówi Wojciech Sawa, wójt Dorohuska.

– Samorządy powinny wspierać raczej siebie nawzajem a nie administrację rządową, której chyba pieniędzy nie brakuje – mówi z kolei Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza i podaje przykład powiatu limanowskiego.

Tamtejsze starostwo sfinansowało zakup beczkowozów na wodę pitną i przekazało je pięciu gminom z powiatu. Każdy z beczkowozów, o pojemności 5 tys. litrów kosztował 85 tys. zł. Ale aż takiego wsparcia gminy nie potrzebują. Każdy samorząd, jeśli nie ma nawet własnego zakładu komunalnego, dysponuje ciągnikami czy autami ciężarowymi, które mogą przetransportować dużo tańsze w zakupie zbiorniki na przyczepach.

Deklarację dołożenia do zakupu samochodu dla straży złożyłby burmistrz Rejowca, Tadeusz Górski, gdyby inicjatywa wyszła nie od starosty a od prezydenta Chełma. – Mówiłem staroście, że straż pożarna nie podlega powiatowi a gminy mogą przekazać dofinansowanie i podpisać porozumienie z konkretnym samorządem, w tym wypadku miejskim. I nie mam nic przeciwko straży i dołożeniu się do zakupu, bo taki samochód jest potrzebny, ale inicjatywa powinna wyjść od kogo innego – mówi T. Górski i dodaje, że niestety z miejskimi urzędnikami od lat nie współpracuje się najlepiej. – Ostatnim prezydentem Chełma, który spotykał się i rozmawiał z wójtami był Krzysztof Grabczuk.

Nie brakuje też głosów, że starosta chce dzielić kosztami po równo, ale gdy chodzi o powiatowe inwestycje w gminach, to lokowane są wybiórczo i jedni wójtowie dokładają do nich więcej a inne z tego „obowiązku” są zwalniane.

Do zakupu wozu nie waha się jednak dołożyć Kazimierz Smal, wójt Rudy-Huty i prezes Zarządu Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Chełmie.

– Mieliśmy w tym roku w naszym wodociągu bakterie coli i na własnej skórze przekonaliśmy się o potrzebie posiadania takiego beczkowozu – mówi wójt. – Udało się go nam pożyczyć od Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie. Kupienie własnej beczki to trochę kłopot, bo musi posiadać odpowiednie atesty, parametry i przechodzić przeglądy techniczne. Dlatego chętnie dołożymy się do zakupu.

– Chyba tylko gminy Leśniowice, Sawin, Białopole, Ruda-Huta, Rejowiec Fabryczny, Wierzbica i gmina Chełm zadeklarowały wsparcie zakupu – mówi Jerzy Kwiatkowski, wicestarosta chełmski. – W tym roku w trzech gminach były przypadki zanieczyszczenia wodociągów, więc widać, że takie zabezpieczenie wody pitnej jest potrzebne. I nie poddajemy się. Może zamiast kupić samochód wesprzemy straż zakupem jakiegoś zbiornika. Zobaczymy, jakie będą możliwości. (bf)