Stocki ruszył na Deniszczuka

Przebudowy drogi powiatowej z Rożdżałowa przez m.in. Kamień, Olenówkę aż do krajowej „dwunastki” nie będzie, mimo że starostwo z różnych źródeł dostało pomoc finansową w łącznej wysokości blisko 6 mln zł. I za to właśnie były starosta chełmski Kazimierz Stocki, który głównie w gminie Kamień ma swoich wyborców, nie szczędził słów krytyki pod adresem starosty Piotra Deniszczuka. Obaj panowie, choć noszą te same zielone barwy, nie żałowali sobie uszczypliwości…

Starosta chełmski Piotr Deniszczuk tłumaczył, że przez wysokie koszty realizacji inwestycji ostatecznie zrezygnował z przebudowy 11 km drogi z Rożdżałowa przez Mołodutyn, Strachosław, Kamień, Olenówkę aż do krajowej „dwunastki”, którą powiat chciał realizować w ramach Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej. Starostwo z budżetu państwa na inwestycję dostało 3 mln zł. Kolejne ponad 2 mln zł dorzuciła gmina Kamień, a gdy po przetargach okazało się, że inwestycja będzie droższa niż zakładano, dodała jeszcze prawie 300 000 zł. Jej wójt chciał zaciągnąć na to kredyt. Kilkaset tysięcy złotych zadeklarowała też gmina Chełm. Starosta liczył, że całą drogę da się jednak zmodernizować za 6,3 mln zł, choć kosztorys opiewał na 7,8 mln zł. W przetargach, mimo że było ich kilka, nie udało się uzyskać oczekiwanej ceny.
Deniszczuk policzył, że w 2016 roku kilometr drogi asfaltowej kosztował najpierw 167 tys. zł, potem podrożał do 180 tys. zł, a ostatnio nawet do 255 tys. zł. Stwierdził też, że najdroższy kilometr planowanej przebudowy drogi został wyceniony na 1,3 mln zł. Sam powiat z własnego budżetu musiałby dołożyć do niego 370 tys. zł. A zdaniem Deniszczuka, to za dużo.
Przed sesją można było spodziewać się, że opozycyjni radni Paweł Ciechan i Andrzej Derlak, wywodzący się z gminy Chełm, skrytykują starostę za jego decyzję. Na jej realizacji zależało zwłaszcza temu ostatniemu. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Najwyraźniej obaj zadowolili się deklaracją Deniszczuka, który zapowiedział, że powiat ułoży nowy dywanik asfaltowy na odcinku drogi z Wólki Czułczyckiej do Zarzecza.
Ni z tego, ni z owego starostę zaatakował jego partyjny kolega z PSL Kazimierz Stocki, który kilka lat temu przekazał przewodnictwo w Polskim Stronnictwie Ludowym właśnie w ręce Deniszczuka. Gmina Kamień to wyborczy okręg Stockiego, więc nic dziwnego, że eksstarosta był oburzony rezygnacją z tej inwestycji. Z 11 km zdecydowana większość miała być zrealizowana na terenie, gdzie Stocki co cztery lata dostaje głosy.
Były starosta wytknął Deniszczukowi, że lekką ręką oddaje zdobyte duże dofinansowanie oraz ogromną pomoc ze strony gminnych samorządów, a drogi woli budować za pieniądze z kredytów. Zarzucił mu też nierówne traktowanie gmin, że najwięcej remontowanych dróg jest w okręgu wyborczym starosty, czyli Wierzbicy i Sawinie.
Deniszczuk nie wytrzymał i zapytał Stockiego, dlaczego nie przebudował dróg w gminie Kamień, gdy przez 10 lat był starostą.
Stocki stwierdził, że na powiat patrzył sprawiedliwie i w gminie Kamień była tylko jedna drogowa inwestycja, z Kamienia do Pławanic za pieniądze z budżetu województwa lubelskiego.
Obaj panowie nie szczędzili sobie złośliwości. Kazimierz Stocki podkreślał, że mimo wszystko droga z Rożdżałowa w kierunku Kamienia byłaby dla powiatu o wiele tańsza, niż te inwestycje, które starostwo planuje na przyszły rok. A chodzi o przebudowę łącznie 40 km dróg na terenie całego powiatu, na co starosta zamierza zaciągnąć aż 11,5 mln zł kredytu.
Stocki z Deniszczukiem starli się jeszcze raz, gdy rada przyjmowała uchwały w sprawie przystąpienia powiatu do przyszłorocznego Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej. Starostwo postanowiło złożyć dwa wnioski: na drogę z Sawina do Wierzbicy i na odcinki dróg Chutcze – Aleksandrówka oraz Karczunek. Były starosta domagał się uchwały intencyjnej rady gminy Sawin z deklaracją pomocy finansowej. Donośnym tonem pytał o udział finansowy gminy w inwestycji. Deniszczuk odpowiedział mu, że nie słuchał, gdy tłumaczył, iż zmienił się sposób oceny wniosków i na tym etapie uchwała jest niepotrzebna. – A co do partycypowania w kosztach, nic się nie zmieniło. Gmina pokryje 25 procent wszystkich wydatków – odparł starosta. (ps)