W środę (17 czerwca) we wszystkich placówkach ZUS w kraju, w tym inspektoracie w Chełmie, odbędzie się strajk ostrzegawczy. Przez dwie godziny pracownicy powstrzymają się od pracy, choć stanowiska obsługi interesantów będą działać normalnie.
Związki zawodowe działające w ZUS od początku roku domagają się podwyżki wynagrodzeń wszystkich pracowników o 1200 zł brutto i poprawy warunków pracy, w tym zwiększenia zatrudnienia i uregulowania kwestii pracy w godzinach nadliczbowych. Pracodawca i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Socjalnej proponowało najpierw podwyżkę o średnio 170 zł i 2000 zł jednorazowej a później podniosło propozycję podwyżki do 220 zł a nagrody do 4000 zł. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, podobnie jak przeprowadzony w kwietniu protest śniadaniowy, kiedy pracownicy ZUS-u w czasie przerwy śniadaniowej wychodzili przed siedzibę swoich placówek popierając negocjujących związkowców i kwietniowa demonstracja w Warszawie.
Spór zbiorowy z pracodawcą wszedł więc w kolejną fazę – strajku ostrzegawczego. W środę, 17 czerwca, we wszystkich placówkach ZUS w kraju pracownicy na dwie godziny odejdą od swoich stanowisk pracy. Jedynie sale obsługi mają pracować normalnie. Za te dwie godziny strajku biorący w nim udział pracownicy nie dostaną wynagrodzenia.
Związkowcy i pracownicy ZUS podkreślają, w ostatnich latach to im przybyło najwięcej obowiązków ze wszystkich instytucji, ale liczba etatów nie zwiększyła się. To ZUS obsługuje teraz m.in. wypłatą 800+, „Rentę wdowią”, programy „Aktywny rodzic” czy „Świadczenie wspierające”. Przypominają, że nie objęła ich wprowadzona przez rząd Donalda Tuska w 2024 roku 20-procentowa podwyżka dla wszystkich pracowników sfery budżetowej (dla nauczycieli wyniosła 30 proc. – przyp. aut.), czy wprowadzona za rządów PiS coroczna waloryzacja wynagrodzeń pracowników służby zdrowia.
Jeśli strajk ostrzegawczy i mediacje nie przyniosą przełomu i satysfakcjonujących związki propozycji ze strony pracodawcy i ministerstwa w ZUS może dojść do strajku właściwego. Rd




