Tanibus jedzie do sądu

Właściciel krakowskiej firmy przewozowej twierdzi, że Chełmskie Stowarzyszenie Przewoźników Bus Chełm działa bezprawnie. Wyjaśnieniem nieprawidłowości zajmują się już sąd, starostwo i urząd miasta. – Od dawna stowarzyszenie odmawia mi korzystania z przystanku busów przy al. Armii Krajowej i stwarza swoim członkom monopol na linie komunikacyjne – mówi Mariusz Brzuchala, właściciel firmy Tanibus, dodając, że stowarzyszenie powinno zostać rozwiązane.

 

Plac, na którym znajduje się przystanek dla busów przy al. Armii Krajowej, jest własnością miasta, ale zarządza nim Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych w Chełmie. PUM dzierżawi plac kilkunastu właścicielom firm przewozowych zrzeszonym w Chełmskim Stowarzyszeniu Przewoźników Bus Chełm. Nowy przewoźnik, który chce korzystać z placu, musi wstąpić do stowarzyszenia, a zgodę na to muszą wydać jego członkowie. Od dłuższego czasu o taką zgodę stara się Mariusz Brzuchala, właściciel firmy przewozowej Tanibus z Krakowa, który kursuje na trasie Chełm – Warszawa. Brzuchala chciałby mieć przystanek początkowy na dworcu przy al. Armii Krajowej, bo tam łatwiej o klientów, ale na razie jego busy odjeżdżają z przystanku przy Kamenie. Stowarzyszenie Przewoźników Bus Chełm poinformowało go, że zgodę na wstąpienie do stowarzyszenia i korzystanie z przystanku przy al. Armii Krajowej musi wydać właściciel jednej z firm, którego busy również kursują na trasie Chełm – Warszawa. Przewoźnik, o którym mowa, nie zgodził się na to. Zapewniał jednak, że nikt nie ma zamiaru robić trudności nowym przewoźnikom, pod warunkiem, iż spełnią oni wymogi zawarte w regulaminie stowarzyszenia. Członkowie stowarzyszenia przyznają, że niektórzy przewoźnicy próbują podebrać klientów tym, którzy zabiegali o nich latami.

Brzuchala przedstawił swoje racje Józefowi Górnemu, wiceprezydentowi Chełma, a ostatnio zdecydował się na bardziej stanowcze kroki. Zwrócił się do Wydziału Gospodarczego KRS Sądu Rejonowego Lublin-Wschód z siedzibą w Świdniku o wyjaśnienie ewentualnych nieprawidłowości w działalności Stowarzyszenia Przewoźników Bus Chełm. W piśmie do sądu padają zarzuty, że stowarzyszenie wykorzystuje swoją dominującą pozycję i ogranicza wolną konkurencję na rynku przewoźników. Czytamy w nim też, że stowarzyszenie nie prowadzi działalności pod wskazanym adresem, nie ma możliwości skutecznego dostarczenia do niego pism, a jedynym sposobem na kontakt jest kierowanie korespondencji na prywatny adres któregoś z jego członków. Brzuchala po raz kolejny zwrócił się też do stowarzyszenia z żądaniem zajęcia ostatecznego stanowiska w swojej sprawie.
Jan Marcyniuk, prezes Stowarzyszenia Przewoźników Bus Chełm, zapewnia, że jest otwarty na dialog i chce dojść do porozumienia z krakowskim przedsiębiorcą.
– Rozmawiałem z panem Brzuchalą, odpisaliśmy też jego adwokatowi – mówi prezes Marcyniuk. – Chodzi o to, że do nas nie dotarły żadne oficjalne dokumenty od pana Brzuchali, w których ubiegałby się o wstąpienie do stowarzyszenia. Ta sprawa będzie stawiana na najbliższym zarządzie. Będziemy też ją wyjaśniać w sądzie. Chciałbym, abyśmy doszli do porozumienia.
O zajęcie się tematem Brzuchala wystąpił do starosty chełmskiego, sprawującego nadzór nad stowarzyszeniami. W piśmie do starosty czytamy, że „stowarzyszenie działa sprzecznie ze swoim statutem jak też z obowiązującym prawem”. Jest też zapowiedź, że w sytuacji, gdy krakowski przewoźnik nie otrzyma od stowarzyszenia jednoznacznego stanowiska odnośnie włączenia do stowarzyszenia i umożliwienia korzystania z przystanku, zostaną podjęte kroki zmierzające do rozwiązania stowarzyszenia i zainicjowane postępowanie przez Urząd Ochrony Kontroli i Konsumentów. Starosta skierował sprawę do wyjaśnienia urzędnikom chełmskiego ratusza. W piśmie podpisanym przez Stanisława Mościckiego, wiceprezydenta Chełma, prezes Marcyniuk wezwany jest do bezzwłocznego wskazania adresu do doręczenia korespondencji, bo ten zapisany w KRS (al. Armii Krajowej 14) to miejsce przystanku busów a nie siedziba stowarzyszenia, gdzie można kierować pisma.
– Czekam na przeprowadzenie kontroli stowarzyszenia, co – mam nadzieję – nastąpi niebawem i czego konsekwencją będzie rozwiązanie stowarzyszenia ze względu na to, że jego działalność jest niezgoda ze statutem – mówi Brzuchala. – Niesamowite jest to, że przez tyle lat funkcjonowania nikt się temu nie przyjrzał i nie sprawdził podstawowych informacji, a przecież to prezydent i starosta nadzorują działalność stowarzyszeń. Ciekawe, że przez tyle lat żadna firma przewozowa, ubiegająca się o możliwość korzystania z dworca busów w Chełmie, nie zrobiła niczego, aby wyjaśnić lub zaskarżyć odmowną decyzję stowarzyszenia. Tym samym stowarzyszenie to stworzyło swoim członkom monopol na linie komunikacyjne, które obsługują. (mo)