Tymczasowy szpital, gigantyczny wydatek

Szpital tymczasowy w Lublinie, którego utworzenie kosztowało 30 mln zł a funkcjonowanie pochłania kolejnych kilka milionów miesięcznie, nie odciążył ani naszych szpitali w Chełmie, Włodawie i Krasnymstawie, ani żadnych innych szpitali w województwie. Przez dwa miesiące funkcjonowania przyjął zaledwie 15 pacjentów z Covid-19.

Szpital tymczasowy dla zarażonych koronawirusem otworzono w hali Targów Lublin S.A. w grudniu ubiegłego roku. Koszt przekształcenia i wyposażenia hali wyniósł aż 30 mln zł. Docelowo miało się w nim znaleźć miejsce dla niemal pół tysiąca pacjentów, ale w pierwszej fazie uruchomiono 56 łóżek dla zarażonych i 10 miejsc respiratorowych. Szpital miał odciążyć lecznice z całego województwa, m.in. z Chełma, Włodawy i Krasnegostawu. Ale nawet tych kilkadziesiąt utworzonych tam miejsc nie zostało do tej pory zajętych, bo od kiedy szpital funkcjonuje, przyjął zaledwie piętnastu chorych. Za to jego utrzymanie kosztuje tyle, co funkcjonowanie pełnoprawnej lecznicy!

Miliony za puste łóżka

Koszty utrzymania tymczasowego szpitala po miesiącu pracy jeżą włos na głowie. Lubelski Urząd Wojewódzki, który zajął się jego przygotowaniem, wydał na to ponad 2 mln zł. – Miesięczne koszty utrzymania wynikające z podpisanych umów wynoszą łącznie (za styczeń 2021 r.) – 2 017 185 zł za najem sprzętu, czynsz, obsługę, serwisowanie, sprzątanie, ochronę, najem elementów wyposażenia oraz opłatę za internet. Dodatkowe koszty bieżące związane z utrzymaniem szpitala tymczasowego – według stanu na dzień 9 lutego 2021 r. – wynoszą łącznie 40 470 zł i dotyczą opłat za wodę i ścieki, odśnieżanie dachów oraz terenu zewnętrznego – wylicza Małgorzata Torbicz z biura prasowego wojewody lubelskiego.
Ale to nie wszystkie koszty szpitala. Dochodzą jeszcze pensje personelu. A placówkę obsługuje mrowie ludzi.

Miliony na płace

W szpitalu tymczasowym zatrudnionych jest 125 osób. To 28 lekarzy, 52 pielęgniarki, 33 ratowników medycznych, technik elektroradiologii i 11 pracowników personelu niemedycznego. Ich pracodawcą nie jest wojewoda, więc urząd wojewódzki nie zna kosztów ich zatrudnienia. Pracownicy podlegają szpitalowi SPSK nr 1 w Lublinie. Ten podał do publicznej wiadomości koszty płac za 10 dni grudnia. To ponad milion złotych, więc łatwo przeliczyć, że po pełnym miesiącu funkcjonowania potroją się. Większość tej kwoty to płace personelu a część to koszt zlecania zewnętrznym firmom usług sprzątania i dostarczenia posiłków.

Biuro prasowe wojewody informuje także, że – na podstawie decyzji wojewody lubelskiego – do pracy przy zwalczaniu na obszarze województwa lubelskiego epidemii, w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, skierowano łącznie 44 osoby, w tym: 34 osoby stanowiące personel medyczny oraz 10 niemedyczny. – Koszty sfinansowania miesięcznego wynagrodzenia brutto wspomnianego wyżej personelu wynoszą łącznie 558 751 zł – wyjaśnia M. Torbacz.

NFZ płaci za nic?

Narodowy Fundusz Zdrowia łoży na szpital tymczasowy, nawet jeżeli nie ma w nim pacjentów. Za dostępność łóżka to ponad 800 zł za dobę a za miejsce z respiratorem to ponad 3,7 tys. zł za dobę.

– Z danych danych uzyskanych z SPSK nr 1 w Lublinie wynika, że od początku funkcjonowania szpital tymczasowy przyjął 15 pacjentów – mówią urzędnicy wojewody lubelskiego.

A na pytanie czy planują kierowanie tam pacjentów z innych szpitali np. Chełma, który przez kilka miesięcy był szpitalem zastępczym dla mieszkańców Lublina, i w którym brakowało miejsca dla pacjentów covidowych, odpowiadają, że wojewoda rozważa różne warianty a „działania będą podejmowane w zależności od rozwoju sytuacji epidemicznej”.

Na razie znaczna część medycznego personelu szpitala tymczasowego pracuje przy szczepieniach w punkcie szczepień przy ul. Radziwiłłowskiej w Lublinie. – Punkt szczepień działa przez 7 dni w tygodniu od godz. 8:00 do 20:00, szczepiąc w tym momencie 300 osób dziennie – mówi Agnieszka Strzępka, rzecznik wojewody.

Lubelscy politycy opozycji krytykują sposób tworzenia i funkcjonowania szpitali tymczasowych. Ich zdaniem wydane miliony efektywniej wsparłyby służbę zdrowia i pacjentów, gdyby trafiły do szpitali powiatowych, które przekształcano na zakaźne. (bf)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here