Wirus „zamknął” szkołę

Zamknięta szkoła, ogromne kolejki do ośrodka zdrowia i apteki nienadążające z wydawaniem leków – epidemia grypopodobnej choroby bardzo mocno dała się we znaki mieszkańcom gminy Wola Uhruska. Grypa dotarła też do włodawskiego szpitala.

Choć to nie koronawirus, to i tak epidemia grypopodobnej choroby, która dotarła do gminy Wola Uhruska odcisnęła swoje piętno nie tylko wśród mieszkańców, ale też sparaliżowała działanie szkoły podstawowej i punktu przedszkolnego w Uhrusku. – Początkowo wirus zaatakował kilkoro uczniów, ale bardzo szybko się rozprzestrzeniał – mówi dyrektor Beata Kuczyńska-Jurek.

– Był przy tym bardzo agresywny i dolegliwy – dzieci praktycznie w momencie dostawały wysokiej gorączki, dlatego zapadła decyzja o czasowym zamknięciu szkoły – dodaje Kuczyńska-Jurek. Planowo SP w Uhrusku miała być nieczynna od środy (19 lutego) do piątku (21 lutego). W poniedziałek (24 lutego) zajęcia miały się już odbywać w sposób planowy. W piątek lekarz rodzinny w towarzystwie pracowników sanepidu od trzech losowo wybranych uczniów szkoły pobrali próbki do badań na obecność wirusa grypy. Wyniki będą znane na początku tygodnia.

Tymczasem taka sama próba przeprowadzona we włodawskim szpitalu dała wynik pozytywny. – Zbadaliśmy trzech pacjentów i w każdym przypadku okazało się, że mieli oni wirusa grypy AH1N1 – mówi Mariusz Januszko, szef włodawskiego sanepidu. Na razie monitorujemy sytuację, a do wszystkich szkół i POZ-tów wysłaliśmy materiały instruktażowe, z których można dowiedzieć się jak zapobiegać zachorowaniu i co robić, gdy już wirus zaatakuje – dodaje Januszko.

Ubiegły tydzień bardzo mocno we znaki dał się też personelowi gminnego ośrodka zdrowia w Woli Uhruskiej. Kolejki do lekarza rodzinnego były tak długie, że przyjmowano jedynie najbardziej potrzebujących pacjentów. Ci bardziej zdrowi byli umawiani na kolejny dzień. (bm)