Włodawa bez prądu

Przez wiele godzin w czwartek (11 lipca) we Włodawie nie było prądu. Wszyscy obwiniali Bogu ducha winnego burmistrza, a to tylko PGE „zapomniało” powiadomić o planowanej konserwacji transformatorowni przy ul. Suchawskiej. A przy okazji przytrafiła się awaria drugiej linii.

O tym, że Włodawa zostanie bez prądu, można było się dowiedzieć nieco wcześniej. Już w środę okresowo na krótki czas wyłączano prąd w mieście. Jednak w czwartek energii elektrycznej nie było praktycznie w całym mieście. Zamknięto wiele sklepów w tym, m.in. bardzo popularny supermarket Slawex przy al. Jana Pawła II. Rozdzwoniły się szybko telefony do naszej redakcji z prośbą o interwencje.

Wielu z rozmówców obwiniało za ten stan… burmistrza. Podejrzewano bowiem, że wyłączenia mają związek z montażem oświetlenia LED-owego na ulicach. – To jest skandal, żeby na tyle godzin wyłączono prąd bez żadnego powiadomienia! Czy naprawdę tak trudno przewidzieć naprawę? A jeśli to awaria, to czy tak trudno dać informację za pomocą mediów społecznościowych? – mówił nam rozsierdzony pan Dariusz.

Szybko się jednak okazało, że burmistrz jest tu bez winy. PGE Dystrybucja po prostu dokonywała konserwacji transformatorowni przy ul. Suchawskiej. Oznaczało to właśnie dłuższe wyłączenie prądu w całym mieście. Według zapewnień PGE taka informacja była „gdzieś” na stronie operatora. Nam się jednak jej nie udało znaleźć. Przy okazji doszło – wg PGE – do awarii drugiej linii, niedaleko Macoszyna, która miała obsługiwać miasto podczas konserwacji.

Burmistrz Wiesław Muszyński, który tego dnia nie mógł się opędzić od telefonów od zdenerwowanych włodawian, także się wściekł. Nie miał jednak zamiaru tego pozostawić bez echa i już następnego dnia o godz. 9 rano stawił się u dyrektora PGE w Chełmie, chcąc wyjaśnić tę kwestię. PGE nieco go uspokoiło, choć usatysfakcjonowany zupełnie od dyrektora nie wyszedł. Otrzymał zapewnienie, że PGE zrobi wszystko, by taka sytuacja już się nie powtórzyła. (gd)