Wojsko zniszczyło, wojsko odbuduje

Tragiczne wydarzenia, które rozegrały się kilka tygodni temu w Wyrykach-Woli, wciąż odbijają się echem w lokalnej społeczności. Dom państwa Wesołowskich został doszczętnie zniszczony w wyniku eksplozji rakiety, którą wystrzelono z myśliwca w trakcie odpierania ataku rosyjskich dronów. Dla rodziny to nie tylko dramat materialny, ale i emocjonalny. W jednej chwili stracili dach nad głową, dorobek życia i poczucie bezpieczeństwa, a ostatnio wylewa się na nich hejt, że zarabiają na zbiórkach pieniędzy.

Państwo Wesołowscy nie kryją rozgoryczenia tym, że ich dramat stał się elementem politycznej gry. – Nie chcemy być symbolem żadnej partii ani przedmiotem politycznych przepychanek. Chcemy tylko odbudować dom i normalnie żyć – mówią. W ostatnich tygodniach wokół ich sytuacji narosło wiele emocji. W mediach i w internecie pojawiały się różne informacje o rzekomej pomocy, która miała już do nich trafić.

Niektóre źródła podawały nawet, że rodzina otrzymała 200 tysięcy złotych z internetowej zbiórki. Jak się jednak okazuje, to nieprawda. W rzeczywistości Wesołowscy otrzymali dotąd nieco ponad 50 tysięcy złotych. Pieniądze te pochodziły ze zbiórki zorganizowanej przez Poleskie Psy Ratownicze, a środki zostały przeznaczone na zabezpieczenie zniszczonego budynku. Dzięki temu udało się częściowo uporządkować teren i zapobiec dalszym zniszczeniom, ale to jedynie pierwszy krok na długiej drodze do odbudowy.

Przez wiele tygodni rodzina nie miała żadnych konkretnych informacji o tym, co stanie się z ich domem, ani kto pokryje koszty odbudowy. Dopiero na początku października pojawiły się pierwsze konkretne ustalenia. Jak poinformował wójt gminy Wyryki, Bernard Błaszczuk, gmina od początku monitoruje sytuację i aktywnie współpracuje z Ministerstwem Obrony Narodowej, by zapewnić poszkodowanym realną pomoc. – Najważniejsze, że państwo Wesołowscy będą mieli nowy dom – mówi wójt. – To jednak musi potrwać, bo okazało się, że obecny budynek nie nadaje się do odbudowy i trzeba go wyburzyć.

Dopiero potem można rozpocząć budowę nowego, a to wymaga czasu, bo trzeba przejść przez całą procedurę: pozwolenia, projekt, dokumentację techniczną. Na szczęście, jak zapewnia Błaszczuk, udało się znaleźć rozwiązanie. – Mamy firmę, która wykona budowę. Co ważne, to ona pokryje koszty dokumentacji technicznej. Pieniądze na realizację inwestycji zostaną przekazane przez Ministerstwo Obrony Narodowej za pośrednictwem gminy i Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej – wyjaśnia.

Choć procedury potrwają, rodzina Wesołowskich wreszcie może mieć nadzieję na powrót do normalności, bo na odbudowę ich domu 70 tys. zł przekazał również sejmik województwa lubelskiego. (bm)