Zapomniana uliczka

Mieszkańcy ulicy Arnsztajnowej od dziesięcioleci proszą miasto o remont drogi, ale… nadal nie ma go w planach.
Ulica Franciszki Arnsztajnowej stanowi jeden z dwóch dojazdów do enklawy domków jednorodzinnych, położonych na dawnym „osiedlu sierżantów” (zwyczajowa nazwa sprzed wojny, wiążąca się z usytuowanymi tam kwaterami dla podoficerów). Wyjątkowa infrastruktura, zieleń, cisza stanowią o uroku tego miejsca.
– W tym rejonie mieszka około tysiąca osób. Dziwię się temu, że zostaliśmy uznani za osiedle „interwencyjne”. To znaczy, że tylko na zgłoszenie wykonuje się np. odśnieżanie. Nierzadko zajmujemy się tym sami, również śmieciami – mówi Elżbieta Boczkowska, mieszkanka ul. Arnsztajnowej od ponad 25 lat, jednocześnie radna dzielnicy Czechów Południowy.
Nawierzchnia tej uliczki jest w fatalnym stanie.
– Wszystko poszło do przodu, nowi ludzie pobudowali się, ale droga została nietknięta – mówi pani Dominika.

Miejscowi społecznicy znają doskonale ten problem.
– Wpisaliśmy tę ulicę na listę dzielnicowych wniosków do budżetu miasta na ten rok. Skierowałem w lutym pismo w tej sprawie do ratusza. Nie odpuszczamy w tej kwestii – zapewnia Maciej Kowalczyk, przewodniczący zarządu dzielnicy Czechów Południowy.
Ale do remontu droga jednak długa. – Aktualnie nie mamy planów inwestycyjnych związanych z ulicą Arnsztajnowej. Natomiast głosy w tej sprawie pojawiały się przy okazji, budowy w okolicy centrum handlowego i modernizacji układu drogowego. Wówczas to mieszkańcy zapobiegawczo sygnalizowali nam, aby nie wykonywać zmian na tej ulicy. Chodziło głównie o zachowanie jej specyficznego charakteru, który dają rosnące tam okazałe drzewa – mówi Karol Kieliszek, z biura prasowego ratusza.
BACH