Zastrzyk gotówki czy „śmierdzący” problem? Jak biogazownia uratuje kasę Gminy Krasnystaw i portfele rolników

Budowa biometanowni w Krupe to w Gminie Krasnystaw temat numer jeden. Na zebraniach wiejskich słychać głosy pełne obaw: „Będzie śmierdzieć”, „Rozjadą drogi”, „Inwestor zarobi, a gmina zostanie z problemem”. Zanim jednak pozwolimy, by strach przekreślił tę inwestycję, spójrzmy na twarde dane, technologię i – przede wszystkim – pieniądze. Gmina może stracić nie tylko szansę na nowoczesną infrastrukturę, ale przede wszystkim setki tysięcy złotych, które co roku mogłyby zasilać lokalny budżet.

 

Zacznijmy od największego lęku: zapachu. Strach przed odorem wynika z doświadczeń ze starymi wysypiskami śmieci czy otwartymi lagunami na gnojowicę. Tymczasem nowoczesna biometanownia rolnicza to w pełni szczelna instalacja.

Proces fermentacji, w którym powstaje gaz, musi zachodzić w zamkniętych, szczelnych zbiornikach bez dostępu tlenu. Gdyby instalacja była nieszczelna i uwalniała zapachy, uwalniałaby również biogaz a to oznaczałoby dla inwestora potężne straty finansowe. Co więcej, powstanie biogazowni paradoksalnie zmniejsza problem smrodu w rolniczej okolicy. Dlaczego? Zamiast wylewać surowy, silnie pachnącą gnojowicę bezpośrednio na tutejsze pola (co odczuwalne jest każdej wiosny) i rozrzucać tam obornik, rolnicy oddają go do zamkniętego reaktora. To, co wraca na pola jako nawóz (tzw. poferment), jest niemal bezwonne, przypominając zapachem mokrą ziemię.

A co z rozjeżdżonymi drogami? Owszem, biogazownia wymaga dostaw. Jednak inteligentnie skonstruowana umowa inwestycyjna (tzw. porozumienie z gminą) może wymusić na inwestorze sfinansowanie modernizacji lokalnych dróg oraz wytyczenie tras dojazdowych ciężarówek tak, aby omijały centrum miejscowości.

 

Zostawmy na chwilę emocje i spójrzmy na liczby.

Biometanownia o mocy 4 MW to inwestycja rzędu 120-160 milionów złotych. Zgodnie z prawem, gmina pobiera od takich instalacji podatek od nieruchomości (budowli).

 

Co może zyskać Gmina Krasnystaw?

Źródło wpływu dla gminy

Szacowana kwota rocznie dla planowanej biometanowni

Co to oznacza w praktyce dla mieszkańców?

Podatek od budowli

~1 000 000 zł/rocznie

250 tys zł to środki na budowę m.in. 1 km nowego asfaltu lub nowoczesnego oświetlenia LED w kilku sołectwach każdego roku.


1,
0 mln to 4 km asfaltu lub oświetlenia

Podatki dochodowe po uzyskaniu rentowności

 

~200 000 zł/rocznie

Wpływy od lokalnych firm transportowych rejestrujących flotę obsługującą biogazownię.

Udziały w PIT (pracownika/kooperanta),

 

~ 100 000 zł/rocznie

 

 

Zwrot z podatków od nowo zatrudnionych pracowników obsługi oraz od zysków lokalnych podwykonawców.

RAZEM w pierwszym roku eksploatacji

~1.300.000 zł/rocznie

 

Pieniądze z podatków odciążą budżet gminy i podniosą możliwości inwestycji w najważniejsze potrzeby mieszkańców

Dodatkowe wpływy do budżetu wynikające z budowy i inwestycji uzupełniającej

~6 000 000 zł podatków/ przed i w trakcie budowy, dodatkowo kilka mln wynikających z inwestycji uzupełniającej (drogi), która zostanie udostępniona mieszkańcom

Szybki zastrzyk finansowy dla budżetu gminy wynikający z realizacji inwestycji, pozwoli pokryć pilne potrzeby społeczne, nowa droga dla wszystkich

TOTAL 25 lat eksploatacji

~47,1 mln zł korzyści dla budżetu gminy

Regularne wpływy budżetowe gminy na lata, do zainwestowania w potrzeby wszystkich mieszkańców

Dla budżetu Gminy Krasnystaw to kwoty, które pozwalają na wkład własny do dużych projektów unijnych. Rezygnując z biometanowni, gmina oddaje te pieniądze sąsiednim samorządom.

Rolnicy rok w rok mogą zwiększyć przychody o kwotę rzędu 2 800 000 zł/rocznie, dodatkowo w zamian za obornik i gnojowice mogą otrzymać bezwonny poferment, który zwiększy efektywność nawożenia w zgodzie w z wymaganiami i wzbogaci gleby.

Biometanownia to nie tylko zysk dla gminy, ale bezpośrednia ulga dla lokalnego rolnictwa, mierzącego się z ekoschematami, wymogami nawożenia, emisyjnością i cenami nawozów sztucznych.

Rolnicy mogą podpisać wieloletnie umowy na dostawy substratów, w tym niedających się do zbycia pozostałości z produkcji rolnej. Poza nowym kierunkiem handlowym pojawia się okazja do zagospodarowania pozostałości, na które do dziś nie było rynku.

Produktem ubocznym fermentacji jest poferment – doskonały, naturalny nawóz, z którego usunięto nasiona chwastów i patogeny. Rolnik odbierający poferment redukuje zakupy nawozów sztucznych lub zyskuje na wymianie za obornik, czy gnojowice. Na zagospodarowaniu tych dwóch ostatnich zyskują również wszyscy mieszkańcy, poprzez czystsze powietrze i wody gruntowe, gdy z pól i ich okolic zniknie woń gnojowicy. Według ostrożnych szacunków Ośrodków Doradztwa Rolniczego, zastąpienie nawozów sztucznych pofermentem to oszczędność rzędu 400 do nawet 800 zł na każdym hektarze. Przy 50-hektarowym gospodarstwie w kieszeni rolnika zostaje rocznie od 20 do 40 tysięcy złotych!

Decyzja oparta na faktach

Zanim presja kilku rozsierdzonych przeciwników odniesie skutek i zablokuje inwestycje, należy zadać trudne pytania obu stronom.

Inwestorowi: jakie gwarancje techniczne daje na uciążliwość zapachową i czy dołoży się do dróg?

 

Społeczności: czy gminę stać na odrzucenie nowego zakładu pracy, rozwoju firm transportowych i serwisowych, miejsc pracy, znaczących, wpływów podatkowych, dostępu rolników do taniego nawozu i nowego miejsca do handlu?

 

To nie jest pytanie o to, czy wpuścić „smród” do danej wsi. To pytanie, czy można wesprzeć tą szansę i z chłodną głową oraz kalkulatorem w ręku, wykorzystać nowoczesną technologię do zarabiania na lokalnych zasobach, które mamy pod nosem.

artykuł sponsorowany

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!