Zdziesiątkowani przez wirusy!

Wirusy – głównie grypy i RSV – zaatakowały chełmian ze zwielokrotnioną siłą. W dwóch miejskich przychodniach przyjęto ostatnio rekordową liczbę pacjentów, ale lekarzom brakuje mocy, aby przyjąć wszystkich. Najgorsze ponoć jeszcze przed nami.

Sezon infekcji w Chełmie rozkręcił się na dobre. Chorują całe rodziny, a po obfitującym w rodzinne i towarzyskie spotkania okresie świąteczno-noworocznym chorych będzie jeszcze więcej. W listopadzie ub.r. informowaliśmy o przypadkach bostonki, która atakowała zwłaszcza młodszych chełmian. W międzyczasie zaczął się panoszyć kolejny wirus – RSV, z powodu którego głośno było ostatnio o przepełnionych oddziałach pediatrycznych w szpitalach w całym kraju. Na korytarzach chełmskich przychodni też ruch od rana do popołudnia. Pacjenci zgłaszają się z gorączką, kaszlem, katarem, bólami mięsni. Wirusy RSV, Covid-19 i grypy „nałożyły się” i są w natarciu. W chełmskich przychodniach mocno to odczuwają, tym bardziej, że lekarzy jest za mało.

Mariusz Żabiński, dyrektor Miejskiego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Chełmie, w czwartkowe popołudnie (29 grudnia) informował, że w ciągu siedmiu ostatnich dni w przychodniach przy ul. Wołyńskiej oraz Połanieckiej (te dwie przychodnie obejmuje chełmski MSP ZOZ) przyjęto ponad 3 tysiące pacjentów, z czego 1300 z infekcjami górnych dróg oddechowych, tj. z RSV, grypą i infekcjami grypopochodnymi. Dyrektor Żabiński mówi, że liczba pacjentów przyjętych w ostatnim czasie jest rekordowo duża. Przyznaje też, że brakuje mocy, aby od ręki przyjąć wszystkich, którzy chcą się zarejestrować.

– Po prostu nie ma takiej fizycznej możliwości – mówi dyrektor Żabiński. – Brakuje nam lekarzy, a część z nich również przebywa na zwolnieniach z powodu chorób. Obecnie zgłasza się do nas bardzo duża liczba pacjentów, ale spodziewamy się, że szczyt zachorowań dopiero przed nami.

Dyrektor Żabiński zapytany o możliwość wykonywania w przychodniach bezpłatnych potrójnych testów, tj. na covid, RSV czy grypę, mówi, że również czeka na ministerialne wytyczne w tej sprawie.

Lekarze już dawno zwracali uwagę, że obecnie sezon zachorowań rozpoczyna się dużo szybciej niż jeszcze kilka lat temu, trwa dłużej i dotyka więcej osób, także te, które do chorowitych nie należą. W Chełmie, w zasadzie zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego infekcje zaczęły dziesiątkować całe rodziny. Wówczas w chełmskim sanepidzie odnotowywano tygodniowo po 50-70 przypadków grypy, a teraz jest to już wielokrotność tej liczby. Od września ub.r. do teraz liczba zachorowań na grupę odnotowana przez chełmski sanepid wynosi 2729 (stan na 28 grudnia ub.r.).

– Chodzi tu o przypadki grypy stwierdzone na podstawie objawów klinicznych, a nie potwierdzonych laboratoryjnie, bo takich mamy tylko dwa – wyjaśnia Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – W tej liczbie 2729 oprócz grypy są też infekcje grypopochodne i inne spowodowane różnymi wirusami. Ze statystyk wynika, że mamy do czynienia ze wzrostem zachorowalności w porównaniu do roku ubiegłego i lat poprzednich. Dlatego, jak zawsze, apeluję o szczepienie się przeciwko grypie.

Przypomnijmy, że bezpłatne szczepionki przeciw grypie oferowane jesienią ubiegłego roku chełmianom powyżej 65. roku życia w ramach miejskiego programu profilaktycznego (liczba dostępnych dawek wynosiła 272) rozeszły się w ciągu kilku dni. (bf, mo)