Zerowanie stad

W ciągu półtora roku liczba stad świń spadła w powiecie chełmskim z 1444 do 254. Rolnicy likwidowali hodowle w związku z ASF i wynikającymi z powodu wirusa restrykcjami.

W 2018 r. w powiecie chełmskim odnotowano ponad 30 ognisk afrykańskiego pomoru świń. W tym roku ognisk, czyli zachorowań na ASF u świń na szczęście nie było. Ale wirus wciąż jest obecny, bo zainfekowane nim dziki padają na potęgę. Wykryto już prawie dziewięćdziesiąt takich przypadków, a przecież nie wszystkie zawirusowane truchła są ujawniane i dodawane do statystyk.

Szalejący wirus ASF i idące za nim represje porządnie przetrzebiły stada świń w powiecie chełmskim. Niedozwolone, ale jednak praktykowane „zamawianie świniaka” np. na święta jest teraz bardziej utrudnione. Bo rolnika, który hoduje obecnie trzodę chlewną na tzw. własne potrzeby ze świecą szukać. W ciągu półtora roku ich liczba spadła kilkakrotnie. Potwierdzają to statystyki.

Według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w maju 2018 r. w powiecie chełmskim były 1444 stada liczące ponad dwadzieścia tysięcy świń. W praktyce było ich o około 20 procent mniej, bo niektórzy hodowcy w międzyczasie likwidowali stada, a nie zawsze zgłaszali o tym Agencji. Weryfikowali to potem inspektorzy weterynarii podczas kontroli w gospodarstwach. 1 grudnia 2018 r. czyli po „wysypie” ognisk ASF w statystykach odnotowano już tylko 494 stada, liczące niewiele ponad czternaście tysięcy świń. Z kolei we wrześniu br. tych świńskich stad było zaledwie 254 (liczyły ponad 10 tys. świń).

Mnóstwo rolników obliczyło sobie koszty związane z przestrzeganiem zasad bioasekuracji (m.in. maty i preparaty dezynfekcyjne, ale też ewentualne kary za łamanie zasad bioasekuracji) i uznało, że utrzymywanie trzody chlewnej się nie opłaca. Lepiej iść do sklepu i kupić mięso. „Zerowali” więc stada. Efekt jest taki, że są gminy, w których pozostało zaledwie po kilku hodowców świń, przeważnie tych większych.

– Restrykcyjne przestrzeganie zasad bioasekuracji powoduje, że w tym roku póki co nie odnotowaliśmy ogniska ASF, ale zagrożenie nie minęło, bo wirus wciąż jest obecny i z jego powodu padają kolejne dziki – mówi Arnold Sawicki, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Chełmie. – Wciąż trzymamy rękę na pulsie i apelujemy do hodowców o ostrożność i przestrzeganie zasad bioasekuracji. (mo)